Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 19 grudzień 2015 12:41

1. Niedziela po Narodzeniu Pańskim, Święto Świętej Rodziny (C) - Boża i ludzka rodzina

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

rodzinaUkochani Bracia i Siostry! Święta Bożego Narodzenia niosą ze sobą duży ładunek uczuciowy. Są to uczucia radości, ale i głębokiej refleksji nad sensemżycia, miłości, rodziny, przywiązania do bliskich, a czasem smutku z powodu opuszczenia i samo­tności. Życie składa się z tych elementów: radości i smutku. Chrystus Pan, który wszedł w to nasze życie również podlegał tym prawom. Przyniósł radość, ale i łzy. Sam przeżywał chwile radości, ale i opuszczenia. Było „Gloria in excelsis Deo” ale i to, co oddają słowa: „Nie było dla nich miejsca w gospodzie”. Wszedł Jezus w całe to nasze życie poprzez rodzinę. Dzielił z rodziną swoje radości i niepokoje.

Najmilsi- Dziś Święto Świętej Rodziny. W tę uroczystość chcemy sobie uświadomić, jaka powinna być każda ludzka rodzina i co jej zagraża. Jakie radości i smutki mogą i są udziałem każdej ludzkiej rodziny? Spójrzmy na tę Rodzinę z Nazaretu. Miała swoje radości, bo żyła miłością. Naprawdę Maryja i Józef kochali się wzajemnie. Byli siebie godni w miłości, bo Józefa Bóg wybrał, aby był opiekunem Jezusa i Maryi. Również i Maryja wiele wnosiła w życie Józefa. Ona była potrzebna Jemu i Jezusowi. Ale i ta Rodzina tak przez Boga dobrana nie była wolna od zagrożeń. Były takie chwile w ich życiu, jakie przeżywa każda ludzka rodzina.

Pierwszym – było zagrożenie miłości. Miłość w rodzinie to świadczenie dobra drugiemu człowiekowi, a nie tylko radość z tego, że osoba ukochana jest blisko mnie. Miłość, to troska o prawdziwe dobro tego kogo kocham. Józef tak naprawdę kochał Maryję, a jednak przyszła chwila próby. Kiedy dowiedział się, że Maryja jest Matką bez Jego udziału, to wtedy po ludzku zwątpił – a może nie jestem Jej potrzebny? Kochał Ją dalej, bo nie chciał Jej zniesławić i wolał odejść biorąc winę hańby na siebie. Ten kryzys miłości Bóg swoją interwencją musi odsunąć. „Józefie to, co się poczęło w łonie Maryi jest z Ducha Świętego. Nie bój się wziąć Jej za małżonkę. Jesteś Jej potrzebny. Jesteś potrzebny, by być ojcem dla tego. Który będzie Synem Najwyższego”. Józef zabrał Maryję i był jeszcze bardziej Jej oddany.

Tak, moi Drodzy! Ileż to razy w naszych rodzinach miłość bywa zagrożona. Wielu jest takich ludzi, którzy pracują nad tym, by zniszczyć prawdziwą ludzką miłość między dwojgiem ludzi. Już od początku wy­chowuje się młode pokolenie ukazując mu niewłaściwe wzorce miłości. Miłość utożsamia się tylko z seksem i co najwyżej z przelotnym uczuciem, które można skończyć i podeptać drugiego człowieka. Ileż takich złama­nych serc widzimy wkoło siebie. Niestety wielu jest takich, którzy widząc miłującą się parę małżeńską usiłują zniszczyć ich harmonię życia. Myślę, że przykładów nie trzeba mnożyć. Znamy ich aż nadto w naszych środowis­kach.

A może wielu z Was, Bracia i Siostry, przeżywa dramat z powodu zniszczonej miłości małżeńskiej – rodzinnej? Do tych chciałem powiedzieć: nie załamujcie się, nie wszystko stracone. Nie jesteście sami. Bóg Wszech­mogący, który potrafi umarłych wskrzeszać, potrafi również w tej sytuacji przyjść Wam z pomocą i ubogacić was i dać siłę do zniesienia tego dramatu. Zaufajcie Mu i wytrwajcie w tym, co przysięgaliście w Sakramencie Małżeństwa.

Moi Drodzy! Drugim zagrożeniem każdej ludzkiej rodziny jest zagrożenie życia dziecka. Dziecko ma być ukoronowaniem miłości małżeńskiej. To dziecko – owoc miłości dwojga ludzi i zaufania Boga do człowieka (bo to On jest Stwórcą, a rodzice Jego współpracownikami) często jest zagrożone w swoim istnieniu przez nienawiść człowieka.

I Jezus jako Dziecię był narażony na śmierć przez nienawiść Heroda. Bo ten ze strachu przed utratą władzy wydaje wyrok skazujący Jezusa. Trzeba Go zgładzić. Jezus musi uciekać. Józef i Maryja, nie bacząc na trudy, uciekają do Egiptu. Rodziną Święta ocala życie Dziecku.

I czasy współczesne również są przyczyną zagrożenia życia tych najbardziej niewinnych istot żyjących pod sercem matki. Człowiek w swojej pysze i w swoim egoizmie potrafi, wbrew naturalnym więzom rodzinnym, wzbu­dzić u siebie nienawiść do takiego dziecka, które jeszcze nie zobaczyło światła dziennego. Myślę, że wszyscy rozumiemy, że chodzi o zabijanie nienaro­dzonych.

To tragiczne i smutne, że w dobie cywilizacji, w dobie przemian, które zmierzają do zabezpieczenia praw człowieka, odmawia się prawa tego najbardziej podstawowego, jakim jest prawo do życia bezbronnym, ludziom pod sercem matki. Można potępić Heroda, że kazał zabić dzieci Betlejems­kie. Potępiamy tych, którzy zabijali bezbronnych w ciągu naszej historii. Ale jakoś wstydliwie milczymy o prawdzie, że i w naszych czasach zabija się bezbronnych. Na wiosnę tego roku, kiedy część społeczeństwa domagała się ustawowego prawa do życia od chwili poczęcia dla każdego obywatela naszej Ojczyzny szczycącej się tym, że mamy sprawiedliwe prawa, rozpoczęła się wielka kampania nie przebierająca w środkach propagandowych przeciw tym słusznym żądaniom.

W imię czego odmawia się prawa do życia tym dzieciom? W imię wolności? Pytam. Jakiej? – Tej zbudowanej na krwi dzieci jeszcze nienarodzonych?

Wybaczcie, że o tym mówię w takim okresie, jakim są Święta Bożego Narodzenia. Ale te Święta niosą z sobą taką treść, również ukazują Boże Dziecię, ale i krew niewiniątek, które są ofiarą przemocy człowieka nie szanującego prawa do życia.

Jako kapłan nie mogę tego bardzo bolesnego pytania, nie postawić w dniu kończącego się roku – roku wielkich przemian i budzących się nadziei dla naszej Ojczyzny. Oby wśród tych nadziei nie zabrakło tej, że każdy w naszej Ojczyźnie będzie miał prawo do życia, od chwili poczęcia do późnej starości.

Bracia i Siostry! Co nam czynić trzeba, by ratować miłość i życie w każdej ludzkiej rodzinie. Są różne sposoby pomagania rodzinie. Ja tylko wspomnę o jednej. Bóg swoją interwencją wspiera Świętą Rodzinę. Ocala miłość Józefa i Maryi. Ocala również Dziecię, nakazując ucieczkę do Egiptu. Nie używa przemocy przeciw Herodowi. Daje moc do uniknięcia zła.

I naszym polskim rodzinom trzeba tych Bożych mocy. Płyną one z Sakramentu Małżeństwa. Ale, by ta Boża moc była skuteczna, potrzeba wielkiej modlitwy za polskie rodziny. Potrzeba modlitwy, by te zagrożenia nie niszczyły miłości i życia w naszych domach.

Przed dziesięciu laty powstała w Krakowie myśl o stworzeniu grupy ludzi modlących się w tej intencji. Zorganizowali oni Krucjatę Modlitwy w Obro­nie Poczętych Dzieci. W ciągu tego czasu wiele tysięcy ludzi włączyło się w ten ruch na rzecz ratowania nienarodzonych. Oby było nas więcej. Modlitwa bowiem przemienia człowieka modlącego się i uprasza Bożą moc dla innych. Modli się z nami w tych intencjach Ojciec święty, który jest informowany o sprawach Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

Sekretariat Krucjaty Modlitwy otrzymuje wiele listów od ludzi modlących się w tych intencjach. Wiele listów przychodzi od chorych. Wielu ze Służby Zdrowia jest też zjednoczonych z nami w modlitwie i działaniu na rzecz obrony życia.

Moi drodzy cierpiący Bracia i Siostry, któż lepiej od Was rozumie wartość życia, które jest zagrożone? Wołam do Was: ratujcie to życie innych naszych braci, które jest zagrożone w łonach matek. Pomóżcie, aby ich nie zabijano. Pomóżcie Waszym cierpieniem i modlitwą. Bóg Was łatwiej wysłucha i da moc tym, którzy bronią życia.

Drodzy pracownicy Służby Zdrowia! Któż lepiej niż Wy zna cenę życia, o które walczycie tak ofiarnie? Poświęcacie swoje siły i nieprzespane noce. Cieszycie się, kiedy uda się dzięki Waszym wysiłkom przedłużyć komuś życie – choćby o kilka dni. Proszę Was – zróbcie wszystko, aby nie zabijano tych, którzy mają równe prawo do życia, jak wszyscy inni Wasi pacjenci, którym tak ofiarnie służycie. Zróbcie wszystko: słowem, prośbą i odmówieniem posługi prowadzącej do śmierci bezbronnego człowieka pod sercem matki. Jeśli już nic nie możecie, bo wszyscy sprzymierzyli się przeciw życiu małego człowieka: rodzice, lekarz – (czy jest on naprawdę lekarzem?) i inni, to wtedy jeszcze pozostaje modlitwa. Modlitwa bezsilności, ale skuteczna do przemia­ny człowieka. Modlitwa taka jak Pana Jezusa na Krzyżu: „Ojcze odpuść im. bo nie wiedzą co czynią”.

Chciałem na zakończenie wyrazić moje podziękowanie tym, którzy trwają na modlitwie z nami w intencjach rodziny i życia. Tym tysiącom będącym z nami w łączności przez listy i tym, którzy może nie piszą, ale modlą się i myślą to samo, co Ojciec święty i inni uczestnicy Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

Wszystkim Wam, Bracia i Siostry, życzę wszystkim rodzinom, aby Bóg dał Wam radość i nagrodę za to, co uczyniliście tym najmniejszym i radość z tego, że uczyniliście to samemu Chrystusowi. A tylko On jest mocen dać pełną radość życia i siły potrzebne do służby bliźniemu.

Podnieś rączkę Boże Dziecię
Błogosław Ojczyznę miłą
W Dobrych Radach w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę Swą siłą
Dom nasz i rodziny
by żyły w miłości i służyły życiu. – Amen.
 
Czytany 673 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.