Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 11 grudzień 2015 15:40

3. Niedziela Adwentu (C) – Radość owocem nawrócenia

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

3-niedziela-adwentuTrzecia niedziela Adwentu znajduje się w połowie okresu oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Stąd chyba wypływa jej podwójny charakter przebijający z dzisiejszych czytań. Z jednej strony radość, gdyż Zbawiciel jest już blisko, a z drugiej - smutek, że jeszcze nie jesteśmy gotowi; że jeszcze trzeba się sporo natru­dzić, aby godnie przyjąć Nadchodzącego.

W podobny schemat wydaje się być ujęte całe nasze życie: ból codzienności prześwietlony promieniami uśmiechu. I chodzi chyba o to, abyśmy my, wierzący w Chrystusa, pomnażali w tym świecie radość. Zadanie na pozór nie wymagające wysiłku, okazuje się prawdziwym problemem. Gdy bowiem przyglądamy się naszemu światu, uderza nas przeogromny chaos. Przed oczami naszej wyobraźni stają ludzie smutni, zrozpaczeni, ludzie o przygnę­bionych twarzach, nieszczęśliwi - ofiary bezmyślnych wojen i straszliwych wypadków. Pojawiają się też czasami na ekranach telewizorów i na szpaltach gazet ludzie z rozpromienionym uś­miechem; ci zadufani w sobie; ci, którym się powiodło. Jednakże, czy w głębi swej duszy są naprawdę szczęśliwi?

Jaką więc wartość mają dla nas słowa proroka Sofoniasza: "Ciesz się i wesel z całego serca" (Sof 3,14)? Lub św. Pawła: "Ra­dujcie się zawsze w Panu, jeszcze raz powtarzam: radujcie się" (Flp 4,4)? Co chcą nam powiedzieć czytania dzisiejszej adwentowej niedzieli?

Pomimo naszych wątpliwości potwierdzają one, że chrześci­jaństwo jest religią radości. Oczywiście, nie tej powierzchownej, którą daje świat, ale radości duchowej. Jej źródło tkwi w wew­nętrznej przemianie człowieka.

Spójrzmy na Jana Chrzciciela - surowego, umartwionego proroka znad Jordanu. Brak uśmiechu na jego wymęczonej pos­tem twarzy nie oznacza wcale, że jest człowiekiem smutnym, przybitym do ziemi swoją samotnością. W oczach Jana można odczytać blask szczęścia. Odnalazł swoją prawdziwą radość w opuszczeniu wszystkiego dla Chrystusa, "Tego, któremu nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów" (Łk 3,16). Właśnie taki Jan przyciąga do siebie ludzi pragnących przemiany swego do­tychczasowego życia, ludzi wygłodniałych szczęścia. Poucza ich o potrzebie wewnętrznej wolności w stosunku do wartości ma­terialnych: pieniędzy, ubrań, jedzenia. "Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni" (Łk 3,11). Celnicy niech nie pobierają więcej niż należy. Żołnierze niech poprzestają na żołdzie. Niech każdy uczciwie wy­pełnia swoją misję życiową. Niech będzie umiarkowany, wolny od żądzy posiadania za wszelką cenę.

Wewnętrzna wolność człowieka daje mu autentyczną radość, prowadzi do nawrócenia. Dystans do rzeczy przemijających jest pierwszą oznaką tego procesu. Nasza uwaga zwraca się ku temu, co najważniejsze. Człowiek wewnętrznie przemieniony zaczyna rozumieć, że wszystko może sprawiać radość nawet wówczas, gdy niczego nie posiada. Szczęście nie przychodzi bowiem przekazem pocztowym ani bankowym czekiem. Owszem, można kupić nowe ubranie, dobre jedzenie, wygodne auto, ale nie ciepło ludzkiego serca. "Nigdzie nie kupisz szczęścia, miłość daje je gratis" (P. Bosmans).

Starajmy się wyzwolić w sobie tę miłość i radość, które mieli święci. Uważani za głupich tego świata, a jednak szczęśliwi, gdyż wewnętrznie wolni; nie skrępowani tysiącem spraw i rzeczy. Lu­dzie dla ludzi, otwarci, gotowi słuchać i pomagać bez doszuki­wania się korzyści. Ich życie świadczy, że Pan sam troszczy się o nas. On sam nadaje sens naszemu istnieniu.

Cóż zatem - Kochani moi - powinniśmy czynić?

Staje dziś przed nami Jan Chrzciciel, często nazywany czło­wiekiem Adwentu. Swoim życiem wzywa do nawrócenia i prowo­kuje pytanie: "Co powinniśmy czynić?"

Jan Chrzciciel odpowiada:

"Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu który nie ma; a kto ma żywność niech czyni tak samo" (Łk 3,11). Trzeba żyć dla in­nych. Czas, zdolności, sukcesy - są własnością wszystkich. Czy oczekując na Mesjasza nie trzeba uczynić życia darem? Tylko tak można Go spotkać. On sam siebie czyni darem dla nas. Zobowią­zuje nas niejako do tego, byśmy nie zamykali się na potrzeby bliźnich. Nasza wrażliwość i gotowość przyjścia z pomocą jest odbiciem dobroci Bożej.

Jan nie ogranicza się tylko do tej odpowiedzi. Gdy pytali go celnicy, co czynić, on odpowiada: "Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono" (Łk 3,13). Istotnym krokiem ku nawróce­niu jest uwolnienie się od materializmu, od chciwości. Celem życia nie jest zbieranie, gromadzenie rzeczy za wszelką cenę. One nie mogą nam przesłonić tego, co jest o wiele ważniejsze.

Stara legenda mówi, że pewna matka przechodziła z dziec­kiem obok ściany skalnej. Ściana rozstąpiła się przed nią, niespo­dziewanie odsłaniając ukryte skarby. Z wnętrza góry odezwał się głos: "Weź co chcesz, ale nie zapomnij o tym, co najważniejsze". Kobieta położyła dziecko na miękkim mchu pod ścianą, a sama zaczęła napychać kieszenie złotem i drogimi kamieniami. Jeszcze raz odzywa się ten sam glos. Ona jednak bez pamięci zagarnia skarby i pełna szczęścia kieruje się ku wyjściu . Z trzaskiem za­myka się skalna ściana. Matka uświadamia sobie nagle, że tam, w środku, zostało dziecko. Zapomniała o najważniejszym skarbie - o dziecku. Niczym szalona rzuca bogactwa, uderza pięściami w ścianę. Ale na próżno. Gdzieś z głębi słychać głos - "nie zapominaj o tym, co najważniejsze".

Celnicy wykonywali zawód, w którym egoizm mógł bardzo łatwo zwyciężyć. Jan wskazuje im nowy moment nawrócenia. Nie sugeruje pójścia na pustynię, porzucenia wszystkiego, jak zrobił to on. Trzeba żyć wiarą tam, gdzie Boża Opatrzność nas postawiła. Uczciwość w pracy, w spełnianiu codziennych obowiązków jest znakiem wiernej przynależności do Pana. Wraz z celnikami zapy­tajmy się o to, czy nasza praca jest owocem wiary? Czy wykonu­jemy ją rzetelnie? Czy jesteśmy chrześcijaninami w pracy?

I jeszcze jedna odpowiedź na pytanie, "co mamy czynić", tym razem udzielona żołnierzom: "Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie. Pozostańcie na swoim" (Łk 3,14).

Również ich Jan zobowiązuje do uwolnienia się od egoizmu. I oni, pomimo specyficznego zawodu, są wezwani do czynienia do­bra. Nie istnieje na ziemi sytuacja, w której nie moglibyśmy się uświęcić. Z każdego miejsca na ziemi widać niebo; z każdego pun­ktu dochodzi się do Boga. Cały świat i wszystkie sytuacje mogą być drogami świętości.

Pod koniec swego kazania św. Jan mówi o tym, co najważ­niejsze. "Idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów" (Łk 3,16). Przepowiada nadejście Mesjasza. By Go spotkać i przyjąć, trzeba się przygotować. Odpo­wiedzi Jana są wezwaniem do podjęcia konkretnych wysiłków. Są przypomnieniem, że Adwent jest czasem wewnętrznej przemiany; czasem nie tylko wykorzeniania grzechów i wad, ale również czy­nienia dobra. Trzeba Chrystusowi ofiarować miejsce. Dla Niego podjąć trud wzrastania w dobrem.

Oby słowa "jestem chrześcijaninem", nie były tylko deklara­cją, ale znalazły potwierdzenie w naszym życiu.

W połowie okresu oczekiwania na najradośniejsze święta chrześcijańskie prośmy Boga o nawrócenie, o głęboki pokój, któ­rego źródłem jest między innymi umiejętność poprzestawania na małym. Święty Paweł, zachęcając nas właśnie do takiej postawy, przypomina jednocześnie o potrzebie modlitwy: "O nic się już zbyt­nio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!" (Flp 4,6). Gdy Chrystus przyjdzie na końcu czasów, ci, którzy w Nim szuka­li pocieszenia i w Nim położyli całą swą ufność, nie będą zawiedzeni.

Niech się tak stanie. AMEN.

Czytany 814 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.