Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 05 grudzień 2015 01:07

2. Niedziela Adwentu (C) - Nasze oczekiwanie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

2-niedziela-adwentuŻyjemy w świecie zdominowanym przez środki masowego przekazu. Lektura porannej gazety, wysłuchanie radiowych wia­domości, obejrzenie wieczornego dziennika telewizyjnego - to wszystko ma już coś z rytuału powtarzanego dzień w dzień. Nasza ciekawość domaga się stałego dopływu najnowszych wiadomości, podobnie jak nasz organizm domaga się codziennego posiłku. Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę, że wiedzą o tym doskonale i wykorzystują to bez żadnych skrupułów ci, którzy otwarcie bądź z ukrycia sterują przekazem informacji. Nie chodzi im tylko o przekonanie nas do zakupu nowego gatunku pasty do zębów lub rewelacyjnego środka na zrzucenie kilku zbędnych kilogramów. Problem sięga o wiele dalej. Zwykle najważniejszym ich celem jest "sprzedanie" określonej z góry wizji rzeczywistości; zmniejszenie lub powiększenie wymiaru wydarzeń; przekonanie do określonego sposobu interpretowania faktów najistotniejszych a także tych codziennych, mniej ważnych lub prawie nieistotnych z punktu wi­dzenia polityki czy ekonomii. Faktów fundamentalnych jednak dla naszych przekonań lub decyzji. Nie jest to tylko cechą systemu totalitarnego, który przecież doskonale znamy, a którego metody odeszły już do lamusa historii. Nie ma już przymusu, jest zawsze możliwość wyboru. Jaki jednak ma być ten wybór? O to właśnietoczysię walka z użyciem wszelkich dostępnych środków. Barwne obrazy, wysublimowane bądź prymitywne dźwięki i przede wszy­stkim gigantyczne ilości słów podawanych w najrozmaitszej for­mie - to wszystko otacza każdego z nas, przenika i zostawia swój niezatarty ślad.

"Skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza" (Łk 3,2).

Skierować słowo - zdawać by się mogło - że to jest ciągle część procesu przekazywania informacji. W tym jednak przypadku jest to już inne Słowo, które nie odtwarza rzeczywistości, lecz ją stwarza, co dla dziennikarzy i twórców reklam pozostanie na zaw­sze niespełnionym marzeniem. Również i to słowo potrzebuje swoich heroldów, ale w tym głoszeniu nie ma agresji, chęci zwy­cięstwa, przekonania słuchacza za wszelką cenę i wszystkimi moż­liwymi środkami.

Jan Chrzciciel pragnie powiedzieć swoim słuchaczom, że już bardzo blisko jest Ten, którego oczekują. Kim On jest? Jest "Bożym zba­wieniem". Oto nadeszła już chwila odrzucenia lęków i obaw. Jeru­zalem odzyska utraconą chwałę, jak obwieszcza prorok Baruch w swoim orędziu. Ludzkie oczekiwanie znajduje więc wypełnienie. To najprostsze oczekiwanie na rzeczywistość, w której nie ma już miejsca na niesprawiedliwość, poniżenie i ból.

Oczekiwania tego nie zaspokoją błyskotliwe artykuły z pierw­szych stron gazet, czarne nie stanie się białym, choć tę zmianę ogłoszą najwięksi mistrzowie pióra i mikrofonu a na telewizyjnym ekranie zobaczymy kolorowy reportaż z uroczystej ceremonii. Elektroniczne obrazy i drukarskie matryce można przekształcać bardzo szybko i potęga ciemności może stać się tak widoczna, że nawet najlepsi specjaliści od montażu nie będą już mogli przeo­czyć jej istnienia.

Nasze wychylenie ku przyszłości nie jest oczekiwaniem na kolejne mniej lub bardziej prawdopodobne wydarzenie. Jest na­dzieją na spotkanie osoby, która nie tylko przynosi odpowiedź na nasze wątpliwości, ale sama jest odpowiedzią. Nie jest to czekanie bierne. Trzeba przygotować drogę, wyrównać wyboje. Nie dlatego, że mogłyby one stanowić przeszkodę dla wszechmocy Tego, który przychodzi. Chodzi tu o miłość, która akceptuje i zakłada absolut­ną wolność drugiej strony. Obce jej są metody forsowania na siłę dróg i drzwi, które z różnych powodów pozostają zamknięte.

Aby nasze usta mogły być pełne śmiechu, aby nasz język śpiewał z radości, musimy otworzyć się nie tylko na chwilowy zachwyt i uniesienie, lecz przyjąć również mozolny, codzienny trud prostowania tego, co kręte i zawiłe.

 

Czytany 1127 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.