Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 05 grudzień 2015 13:52

2. Niedziela Adwentu (C) - Moc kształtowania siebie

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

2-niedziela-adwentuCzłowiek nieustannie się rozwija: jest niemowlęciem, dzieckiem, dziewczyną lub chłopakiem; mężczyzną lub kobietą, wreszcie - starzeje się. Jego natura podlega w ciągu tych następu­jących po sobie faz tajemniczemu prawu: nie przestając ani na chwilę być człowiekiem - wciąż się nim staje. Któż z nas nie ma w pamięci znanego obrazu: na obracającym się kole garncarskim kawał gliny, początkowo niekształtnej, ale stopniowo zmieniającej się pod wprawnymi palcami garncarza w imponujący dzban. W każdym stadium to samo tworzywo, zmieniając swój kształt, zmie­rza ku doskonałości.

Człowiek jest zarazem garncarzem i gliną. Jego ręce nat­chnione zostały mocą kształtowania samego siebie. W jego sercu umieszczono tęsknotę ku temu, co piękne, wspaniałe i naprawdę warte wysiłku, a także nadzieję, która zawieść nie może.

Świat jest taki piękny. Tyle rzeczy wspaniałych, które można podziwiać. Lecz "cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?" (Łk 9,25) Na cóż człowiekowi sny o wielkości, jeśli nie rozpozna czasu swego nawiedzenia? Cóż warte są postanowienia, których spełnienie odkłada się w nies­kończoność? Czyż nasze życie nie jest historią wielkich początków? Czyż mało było pośród nas takich - i widzieliśmy to na własne oczy - których jedyną zasługą było to, że od młodości dobrze się zapowiadali? I niepostrzeżenie stali się kimś żałosnym, przegra­nym, niespełnionym? I stali się dłużnikami coraz bardziej niewy­płacalnymi... Jak ornamenty na murach starożytnych świątyń, które wyblakły tak, że nie dają się już odczytać. Jeden z naj­większych smutków kryje się w obietnicach i zapowiedziach usy­chających w sprawy niespełnione i przegrane. Tak ciężko i czasem straszno bywa patrzeć, jak w miejsce rzeczy miłych i dobrych wślizguje się zło i głupota mocne już do końca. I nie ma nawet czasu na augustyńskie zawołanie: "Późno Cię umiłowałem, Miłości moja".

"Powiadam wam [...] już siekiera do korzenia drzew jest przy­łożona" (Łk 3,9).

Trwa nasz adwent. Dlaczego szukamy spoczynku - my -którzy jesteśmy stworzeni do oczekiwania?

"Prostujcie ścieżki Panu" (Łk 3,4). Dlaczego więc butwieją-cymi jesiennymi liśćmi zawalamy Jego próby spotkania się z nami? Dlaczego tak często ustajemy w pół drogi - my - którzy umacniani jesteśmy Jego łaską? Dlaczego nie mamy odwagi pod­nieść głów i z radosną nadzieją wsłuchać się w szelest Jego kro­ków?

"Wydajcie więc owoce godne nawrócenia" (Łk 3,8) - wołał Jan Chrzciciel do tłumów nad Jordanem. "To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję." (Rz 15,4) "Ten, który idzie za Mną, mocniejszy jest ode Mnie" (Łk 3,16). Wyjdźmy Mu na spotkanie. Niech się tak stanie.

 

Czytany 512 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.