Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 05 grudzień 2015 11:10

2. Niedziela Adwentu (C) - Przygotujcie drogę Panu

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

2.niedziela.adwentuDzisiejsza Ewangelia prowadzi nas w duchową podróż nad złociste brzegi Jordanu. Wyruszamy na spotkanie wyjątkowego człowieka, o którym Chrystus powiedział, iż „między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od [niego]". Ewangelista rozpoczy­na swą opowieść od informacji na temat kontekstu dziejowego, w którym swoją posługę sprawował św. Jan Chrzciciel. Ze źródeł historycznych wiemy, że były to czasy niespokojne. Ziemia Święta jako jedna z kolonii Imperium Rzymskiego, podporządkowana była mocarstwu głęboko podzielonemu, targanemu konfliktami i wewnętrznymi napięciami. Były to czasy bezwzględnej i brutal­nej walki o władzę, czasy, w których tyrania i terror stawały się coraz powszechniejszymi narzędziami polityki.

Na tle tych burzliwych wydarzeń Ewangelista ukazuje nam wyjątkową i wspaniałą postać św. Jana Chrzciciela. Był jedynym synem Elżbiety i Zachariasza, zrodzonym jako wyjątkowy Boży dar dla dwojga starszych ludzi. Został powołany na służbę pośród Narodu Wybranego. Wyróżniał się charyzmą i siłą charakteru, a jednocześnie pokorą i całkowitym poddaniem woli Bożej. Żył w surowych, niemal ascetycznych warunkach. Niestrudzenie bronił Bożych praw, także przed najmożniejszymi tego świata, nawet za cenę najwyższą - własnego życia. Chociaż rozpoznawały i słucha­ły go tłumy, to nie był wyniosły i dumny. Wciąż podkreślał swoją służebność wobec Mesjasza, któremu nie był godzien rozwiązać rzemienia u stóp.

Bez trudu dostrzegamy wyjątkowość tego proroka, którego dzia­łalność jest zarówno historycznym jak i duchowym pomostem między Starym i Nowym Testamentem. Św. Jan Chrzciciel wzywał do nawrócenia i udzielał chrztu. Nie był to chrzest w dzisiejszym sakramen­talnym rozumieniu. Był to natomiast obrzęd wyznania grzechów i oczyszczenia się z nich. Stanowił zatem początek nawrócenia.

Posługa syna Elżbiety i Zachariasza miała jeden cel: przygoto­wanie świata i ludzi na przyjście obiecanego i wyczekiwanego Mesjasza. „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełnio­na, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną pro­stymi, a wyboiste drogami gładkimi!"

Ta niezwykła obrazowa zapowiedź zaczerpnięta od proroka Izajasza niesie ważną prawdę. Nadejście Mesjasza całkowicie od­mieni rzeczywistość. Za wypełnionymi dolinami kryją się chorzy, biedni, grzeszni, zagubieni, których Zbawiciel uzdrowi, podniesie i oczyści. Zrównanie gór i pagórków zapowiada zaś uniżenie tych, dla których pycha, duma i wyniosłość stały się podstawowymi drogowskazami w życiu.

Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami: „I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże". Wszyscy, bowiem Zbawiciel przychodzi zarówno do każdego człowieka, jak i do całego świata. Każdy za­tem zostaje wezwany do nawrócenia i odmiany życia. Ta nauka pozostaje aktualna również w naszych czasach.

Umiłowani! Wyobraźmy sobie zatem, iż św. Jan Chrzciciel staje dzisiaj pośród nas. Jaka rzeczywistość ukazuje się jego oczom?

Przede wszystkim wielki prorok dostrzegłby nasze codzienne zabieganie, nasze uwikłanie w nieustanny pęd w nieznanym kie­runku. Uderzyłby go kontrast między pustoszejącymi świątyniami, a obleganymi przez tłumy Polaków centrami handlowymi. Do­strzegłby pogłębiający się kryzys duchowości, wiary i życia sakramentalnego. Spotkałby ludzi, którzy nie rozumieją, co znaczy słowo roraty i jakie znaczenie ma Adwent, ale doskonale wiedzą, gdzie są najnowsze promocje. Niewątpliwie zdziwiłby się, że w kra­ju, gdzie jest tak wielu biednych i potrzebujących, co roku sprzeda­je się kilkaset milionów litrów alkoholu.

Zwracając swój zatroskany wzrok ku naszym rodzinom, zoba­czyłby dzieci, dla których rodzice nie mają czasu, bo wmówiono im, że materialna sfera życia jest najważniejsza. Zobaczyłby kobie­ty, które zwiedzione fałszywymi ideologiami twierdzą, że rola matki to powód do wstydu i objaw podporządkowania patriarchal-nym regułom życia. Ujrzałby także niedojrzałych mężczyzn, nie­zdolnych ofiarować dziecku czas, uwagę i miłość, bowiem od naj­młodszych lat wpajano im brutalne reguły „wyścigu szczurów".

Dostrzegłby nachalną i nieustanną gloryfikację cudzołóstwa, jako dobrej zabawy oraz wolnych związków jako przejawu niezależności.

Czy przysłuchując się naszym rozmowom św. Jan odnalazłby w nich miłość, jedność, solidarność i gotowość do wspólnego nie­sienia brzemion, które nakłada życie? A może raczej słowa pogar­dy i nienawiści? Może coraz powszechniejsze wulgaryzmy i dzi­waczne przejawy medialnego bełkotu, który przelewa się przez najpopularniejsze stacje telewizyjne i radiowe?

Pochylając się nad naszym życiem społecznym, zobaczyłby poli­tyków, którzy zapominają, co to znaczy dobro wspólne. Polityków, którzy z debaty publicznej uczynili miejsce kłótni, pomówień, często i oszustw. Ludzi niezdolnych do budowania państwa suwerennego, państwa o silnej podmiotowości będącej warunkiem bezpieczeństwa i rozwoju. Otwierając najpoczytniejsze dzienniki św. Jan szybko by spostrzegł, jak często półprawda a nawet i kłamstwo stają się narzę­dziem dziennikarskiej pracy. Czytałby z niepokojem teksty medial­nych profesorów, którzy przebiegle operując pojęciami postępu, nowoczesności i rozwoju, chcą zniszczyć przywiązanie do religii i tradycji, nazywając je przejawami ograniczenia, zacofania i prymi­tywizmu. Dostrzegłby, jak wiele czyni się, aby wyrwać z naszej świadomości Boga, aby krzyże wyrzucić z życia społecznego i miejsc publicznych, aby zmienić naszego ducha, aby zreformować nasze sumienia zaciemniając lub usuwając prawo Boże.

Umiłowani! Widząc to wszystko św. Jan stanąłby pośród nas - jak dwa tysiące lat temu nad Jordanem - i donośnym głosem wzy­wałby do nawrócenia. Więcej - on staje dzisiaj pośród nas, we wszystkichświątyniach świata i wzywa: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Nie jest to nowatorski, złożony i trudny program odmiany świata. Św. Jan nie łudzi nas chwytliwymi, lecz pustymi hasłami. Tak, jak przed wiekami, również dzisiaj przypomi­na, jaka jest prawda o sensie i celu istnienia każdego człowieka.

Niewątpliwie św. Jan nie oszczędza nas i naszych sumień. Nie zasłania się całunem politycznej poprawności i chęcią bycia popu­larnym i lubianym, co często widzimy wśród współczesnych fał­szywych proroków. Nauka św. Jana Chrzciciela jest prosta i jedno­znaczna, nawet jeśli wydaje się nam zbyt surowa. Przywraca praw­dziwe znaczenie takich słów jak prawda, uczciwość, prawość, a tak­że takich jak: zło, niesprawiedliwość, kłamstwo. Przypominała, że świat budowany bez Boga, to świat zmierzający ku katastrofie.

Zastanówmy się zatem: czy dzisiaj, pośród nas, w naszych do­mach rodzinnych, szkołach, w naszych miejscach pracy i naszych społecznościach są osoby gotowe słuchać ostrych, kategorycznych i niewygodnych uwag? Czy potrafimy dzisiaj zbudzić ze snu nasze sumienia? Czy potrafimy jeszcze otwierać serca na głos Boga, na­wet jeśli wokół otacza nas postmodernistyczna pustynia?

Siostry i Bracia w Chrystusie! Obok św. Jana Chrzciciela na adwentowych ścieżkach prowadzi nas również św. Paweł Apostoł. Na progu Adwentu powitał nas ze swoim wezwaniem z Pierwszego Listu do Tesaloniczan: „(...) prosimy i zaklinamy was w Panu Jezu­sie: (...) stawajcie się coraz doskonalszymi!" Dzisiaj to wezwanie zostaje pogłębione i uzupełnione. Również do nas, współczesnych chrześcijan odnoszą się słowa, które przed wiekami skierował do Filipian: „(...) modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości (...)".

Adwent to wielkie wezwanie do nawrócenia, do stawania się coraz lepszymi. Przede wszystkim zaś powinniśmy doskonalić się w miłości. W miłości dojrzałej, zdolnej odróżniać dobro od zła, miłości odpowiedzialnej i pogłębionej, miłości czystej i szlachet­nej. Miłości, która stawia przed nami wielkie wymagania na dro­dze do świętości życia. Miłości, która nie jest chwilową fascyna­cją czy kaprysem komediowego bohatera. Jest to postawa miłości, októrej pisał św. Paweł w pięknym hymnie. Miłości, której świa­dectwo dostrzegamy w znaku krzyża, tak niewygodnym dzisiaj dla wielu ludzi.

Drodzy moi! Gdy rozważamy powołanie do adwentowego doskonalenia się w miłości, nasze myśli w naturalny sposób biegną w stronę Tego, który jest samą Miłością: Bądźmy świadkami tej Miłości! AMEN.

 

Czytany 863 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.