Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Gdyby podjąć nastrój dzisiejszej Ewangelii, można by chyba powiedzieć tak: Nauczycielu dobry — za oknami już szara jesień i jesień w naszych sercach; weź nas na chwilą ze sobą i pozwól naszemu sercu napełnić się pokojem, a myśli naszej daj mą­drość. Tak często uczyłeś, Panie, pokazując na przydrożne drze­wa, na kwiaty, na obłoki i jezioro... Pozwól nam iść z Tobą przez parę minut niedzielnej katechezy. Pochylamy się w skupieniu nad tekstem liturgii. Ze skarbca zdań układa się uwielbienie mądrości — przez duże „M" — mądrości życia, cierpienia, radości, zbawienia... Co mam czynić? Czyń to — czyń mądrze! Dokąd iść? Idź mądrze! Mowa tutaj onajwyższej mądrości, tej, która nadaje sens życiu. Ta mądrość zwycięża czas, pozwala rosnąć w kierunku dobra, aż…
Dzisiejsze teksty liturgiczne kierują nas wprost ku zagadnieniu, które chyba jest jednym z najważniejszych w ludzkim życiu a także w życiu chrześcijańskim. Zostało ono sformułowane w pytaniu, które — jak mówi relacja św. Marka — skierowali Żydzi do Chrystusa, chcąc Go w stawić na próbę: „Czy wolno mężowi oddalić żonę?" (Mk 10, 2). Sformułowanie podchwytliwe i negatywne — prawie tak jak w większość współczesnych filmów, których twórcom się wydaje, że wtedy dopiero jest naprawdę po ludzku, kiedy jest jakiś trójkąt małżeński albo cudzołóstwo, albo niewierność małżeńska. Ale problem jest szerszy. Dzisiaj coraz częściej mówi się o kryz małżeństwa. Chyba nie trzeba tego udowadniać. Kiedyś będą mówić otym historycy a dzisiaj socjologowie mają już dokładne statystyki zawieranych i rozrywanych małżeństw. Nie…
Umiłowani w Chrystusie bracia i siostry! Jutro, dokładnie dnia 5 października, przypada liturgiczne wspomnienie wielkiej czcicielki i apostołki Miłosierdzia Bożego. Jest to szczególna okazja, nie tylko dla czcicieli Miłosierdzia Bożego w duchu Świętej S. Faustyny, ale dla wszystkich, którzy pragną jak najlepiej uczcić Boga, do zadumy nad tym, co po­winno się składać na nasz stosunek do Boga i do drugiego człowieka. Do­datkowym momentem skłaniającym do tej zadumy jest fakt, że owo wspomnienie przypada w obchodzonym w Polsce w tym czasie Tygodniu Miłosierdzia. Święta Siostra Faustyna, która w kraju i poza jego granicami w szczególny spo­sób rozsławiła Miłosierdzie Boże jawi się przed nami jako swego rodzaju posłaniec Boży, który wzywa nas do lepszego przeżycia tego tygodnia i do nadania swojemu życiu…
Drodzy bracia i siostry. Chrystus w dzisiejszej Ewangelii wypowiada surowe słowa ostrzeżenia pod adresem gorszycieli: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mt 18,6). Przez złe życie człowiek może zniszczyć łaskę uświęcającą w sobie, ale też jego antyświadectwo nierzadko przyczynia się do utraty skarbu łaski u innych. Unikanie zgorszenia powinno więc być wewnętrznym nakazem katolika, wynikającym z miłości bliźniego. Na czym polega grzech zgorszenia? W jakich sytuacjach najczęściej gorszymy innych? Jezus mówi wyraźnie: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w…
Drodzy Bracia i Siostry zgromadzeni w tej świątyni! Różne mogą być postawy czło­wieka wobec Słowa Bożego. Mówił o tym już sam Pan Jezus, wy­jaśniając apostołom przypowieść o siewcy (Mk 4, 1—9. 14—20). Wielu spośród słuchaczy nie pojmowało nauki Pana. Często Go opuszczali (J 7, 60—69). Podobnie było na przestrzeni całej hi­storii Kościoła. A dzisiaj? Czy wszystko, co Kościół podaje do wierzenia, co zostało mu przekazane, spotyka się ze zrozumie­niem? Czy przyjmowane jest otwartym sercem? Czy dzisiaj nie­zmienne prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wy­rażone w Piśmie świętym, a które spisane zostały pod natchnie­niem Ducha Świętego przyjmowane są z żywą wia­rą? Fragment dzisiejszej Ewangelii według św. Marka rozpo­czyna się słowami wypowiedzianymi przez Apostoła Jana: „Nau­czycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie…
Dziwić się możemy, że uczniowie Pańscy byli tak mało pojętni, że „nie rozumieli tych słów". Dlaczego wiec nie zapytali, nie poprosili o wyjaśnie­nie, dlaczego bali się pytać? Spróbujmy być odważniejsi i zapytajmy, co to oznacza, to słowo Boże skierowane dziś do nas. Po kolei. Zacznijmy od pierwszego czytania, które jest fragmentem Księgi Mądrości. Jej autor me­dytuje nad problemami życia przyszłego, wiecznej nagrody dla sprawiedli­wych i wiecznej kary dla grzeszników. Na tle tych rozważań kreśli sylwetkę sprawiedliwego, prześladowanego przez niezbożnych. Już pierwsi Ojcowie Kościoła byli przekonani, że w tym cierpiącym sprawiedliwym była zapo­wiedź przyszłego Mesjasza. Rzeczywiście, jeśli zestawimy tekst dzisiaj czy­tany ze słowami, które padły z ust oprawców stojących pod krzyżem Chry­stusa, to zbieżność jest niezwykła. Słowa z Księgi Mądrości: „Jeśli…
W sprawach Bożych sekretem pierwszeństwa jest miejsce ostatnie, postawa służby. Najlepszym przykładem jest sam Pan Jezus, o którym powiedziano, że w Nazarecie zajął ostatnie miejsce. Dać się zepchnąć na ostatnie miejsce, to dowód nieporadności życiowej, ale zajmowanie ostatniego miejsca z całą świadomością naśladowania Jezusa, to wielka wygrana naszego życia. Może nawet nie zauważyliśmy, jak gorzko przeżył Pan Jezus zachowanie swych uczniów. Oto mówi im wprost o swym poniżeniu wielkim, o aresztowaniu, wydaniu w ręce ludzi, którzy go zabiją. Słuchali tego niczego nie rozumiejąc. A zaraz potem zajęli się swoimi sprawami, sprzeczając się, kto z nich jest najważniejszy. Mistrz mówi o sobie, że będzie potraktowany jak ostatni, oni marzą o tym, kto będzie pierwszy... A może byli przekonani, jak ludzie swego…
Słowa Pana Jezusa, kończące dzisiejszą ewangelię, powinny być wpisa­ne na stałe w serce każdego Jego ucznia. Nie można być uczniem Chrystu­sa, iść za Nim do domu Ojca w niebie, jeśli nie staną się one dewizą, prze­wodnim hasłem człowieka: „Kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje" (Mk 8,34). W in­nym miejscu, w Ewangelii św. Łukasza, Chrystus Pan powie to jeszcze wy­raźniej : „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być Moim uczniem" (14,27). Pośród zwykłego czasu w ciągu roku, po wakacjach, gdy trwa jeszcze lato w naszym kraju, a dzieci i młodzież rozpoczynają nowy rok nauki, pada sło­wo Zbawiciela o zaparciu się siebie i o…
Zdarza się, że ludzie myślą, iż wiara w Chrystusa jest najlepszą gwarancją sukcesu. Modlą się, chodzą do kościoła, spowiadają się spełniają więc wszystko to, co potrzeba. Wierzą, gdyż wiara w Boga daje im osobisty komfort, jest ucieczką przed niepewną przyszłością, stanowi odpowiedź na osobiste zapotrzebowania rozumu i serca. Niektórzy myślą: "Robię to, co do mnie należy, więc Bóg powinien zrobić swoje...". Sytuacja taka, swego rodzaju stan równowagi i zadowolenia z jednej przynajmniej strony, może trwać nieraz całe lata. Przychodzi jednak moment, kiedy Bóg poddaje próbie naszą wiarę. Burzy nieraz w jednym momencie osiągnięty stan powodzenia, samozadowolenia, spokoju. Przychodzi chwila, kiedy drogi Boże rozchodzą się z tymi naszymi, misternie przemyś­lanymi, wyliczonymi dobrze, co do ostatniego kroku... Przychodzi chwila cierpienia. Spotkaliśmy zapewne…
Ukochani Bracia i Siostry! To jest bardzo ciekawe, że nie zawsze prosili Pana Jezusa o uzdrowienie sami zainteresowani. Często prosi Jezusa o uzdrowienie ktoś inny: ojciec lub matka, jacyś bliscy lub znajomi. Również głuchoniemego przyprowadzają do Jezusa jacyś znajomi i proszą, żeby położył na niego rękę. Pod tym względem z przyjściem Jezusa jest trochę podobnie jak z przychodzeniem do zwyczajnego lekarza. Jedni przychodzą do lekarza, bo sami widzą, że są chorzy i szukają u lekarza pomocy i ratunku. Innych trzeba dopiero namawiać, żeby wybrali się do lekarza i zdecydowali się na podjęcie kuracji. Jeszcze inni są tak słabi, że trzeba ich do lekarza zawieść albo nawet dzwonić na pogotowie, żeby lekarz przyjechał do nich. Zatem ten szczegół z Ewangelii, że…
Kochani moi. W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, który dokonuje cudu uzdrawienia głuchoniemego. Z pewnością ów głuchoniemy, kimkolwiek by nie był, czuł się nieszczęśliwy.Był bowiem pozbawiony mowy i słuchu, a co się z tym wiąże: nie mógł wyrażać w słowach swoich myśli i uczuć, nie widział otaczającego go świata i nie słyszał żadnych głosów. Nie mógł więc słyszeć drugiego człowieka, ani też szumu lasu, śpiewu ptaków. To upośledzenie spowodowało wyizolowanie go z życia, z otaczającej go przyrody. Żył w świecie zamkniętym aż do chwili, kiedy to Jezus skierował do niego te znamienne słowa: „Effata – czyli Otwórz się!”. I głuchoniemy zaczął słyszeć i zaczął mówić. Zapanowała wielka radość. Spełniły się słowa z Księgi proroka Izajasza: „Wtedy uszy głuchych się otworzą, a…
"Dlaczego Twoi uczniowie nie przestrzegają przepisów?" Ile oburzenia tai się w tym pytaniu! Ileż zgorszenia! Oto uczniowie Chrystusa postępują tak, jak to zwykli czynili bezbożnicy. Nie przestrzegają pobożnych przepisów! I oto ci, których uważamy dziś za naszych świętych patronów zostali ocenieni jako bezbożnicy. Ale to pewno nie pierwszy raz, a na pewno nie po raz ostatni ci, którzy uważają się za porządnych oceniają swych bliźnich na podstawie zewnętrznych pozorów. Przestrzeganie zewnętrznych przepisów staje się podstawą do oceny wewnętrznej więzi z Bogiem. Ileż to razy powiedziano "ty bezbożniku" człowiekowi, który był bardzo blisko Stwórcy, a za wzór pobożności stawiano kogoś, który bardzo starannie zachowywał zewnętrzne pozory życia religijnego. Posłuchajmy jeszcze raz Pan Jezusa: "Ten lud czci mnie wargami, - mówi Chrystus…
Słuchając Chrystusa, słów Jego Ewangelii, jesteśmy świado-domi, że są to słowa naszego jedynego Nauczyciela, jedynego Mi­strza życia. „Rabbi" — nauczyciel — to pierwszy tytuł, jaki Mu nadano. Ten tytuł towarzyszył Mu od spotkania z pierwszymi ucz­niami aż do zmartwychwstania. „Rabbi — nauczycielu — gdzie mieszkasz?" (J 1, 38), pytali Andrzej i Jan, późniejsi Apostoło­wie. „Rabbuni" — nauczycielu — zawołała Maria Magdalena, gdy przy pustym grobie rozpoznała Zmartwychwstałego Pana. Chry­stus przyjmował ten tytuł. Na Ostatniej Wieczerzy powiedział do swoich: „Wy mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mó­wicie, bo nim jestem" (J 13, 13). Więcej: to właśnie sam Jezus powiedział: „Jeden jest wasz Nauczyciel... jeden tylko wasz Mistrz — Chrystus" (Mt 23, 8. 10). Z ust tego jedynego Nauczyciela i Mistrza…
Życie uczniów i uczennic Chrystusa wszystkich czasów jest ko­munią ze Zbawicielem, dialogiem przenikającym aż do najgłęb­szych uwarunkowań naszego istnienia. Pan Jezus przez swoje py­tania wprowadza nas w zakres ostatecznego sensu życia. Tak by­ło wtedy nad Jeziorem Genezaret, tak jest dzisiaj w Warszawie i gdziekolwiek indziej. Pytania Jezusowe są często wyznaczone okolicznościami, z których można bez trudności odczytać skalę ich znaczenia. Niekiedy — pełne smutku — jak to dzisiejsze, pragną przestrzec przed udaniem się w pustkę: „Czy i wy chcecie odejść?" (J 6, 67). Czasem chcą wprowadzić człowieka w istotę tajemnicy przymierza — pomyślmy o rozmowie Chrystusa z Nikodemem — w innych przypadkach ich celem jest wzmocnienie naszej wiary i miłości, abyśmy mogli przyjąć dar Boży, np. gdy pytał Chrystus niewidomego:…
Drogie Siostry, drodzy Bracia! "Trudna jest ta nasza mowa, któż jej może słuchać". Tak skwitowali w dzisiejszej Ewangelii uczniowie Jezusa Jego mowę na temat Eucharystii, której słuchaliśmy przez ostatnich kilka niedziel. Ta przejmująca mowa Jezusa, w której mówi On o wielkiej ofierze jaką pragnie złożyć z siebie za zbawienie ludzi kończy się smutno. Zarówno postronni słuchacze jak też i sami uczniowie Jezusa, którzy od dłuższego czasu chodzili z Nim, stwierdzają prawie jednogłośnie "Trudna jest ta mowa". Eucharystia zawsze wiąże się z krzyżem. Na Kalwarii była ona ofiarą życia Jezusa złożoną za wszystkich ludzi. Dla nas z kolei sprawowanie Eucharystii, a więc przyjmowanie Ciała i Krwi Jezusa, również wiąże się z krzyżem, również wiąże się z ofiarą. Eucharystia wymaga bowiem od…
Życie nazwane wiecznym Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Czytamy dziś dalszy ciąg długiej mowy Jezusa wygłoszonej po nakarmieniu wielotysięcznego tłumu. Chleb podtrzymuje życie, biologiczne życie, które potrzebuje ciągłego dopływu energii. Inaczej z głodu ginie. Dobrze wiemy, czym jest ten biologiczny głód. Jezus, gdy zaspokoił ów głód, rozdając chleba ile kto potrzebował, mówi jednak o czymś innym. O innym chlebie i o innym życiu. Nazywa je wiecznym. I tu Jezusowa ewangelia spotyka się z jakimś przedziwnym przeczuciem i tęsknotą wszystkich pokoleń za życiem, które by…