Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 21 listopad 2015 10:20

Homilia na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – Królestwo moje w was

Oceń ten artykuł
(1 głos)

krol-na-krzyzuKochani moi, dziś uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.

Jesteśmy obciążeni historycznymi uwarunkowaniami, dlatego patrzymy na Chrystusa, jak i na innych królów.

Pan Jezus mówił nam o Królestwie Bożym na ziemi. Budziło to nie tylko zainteresowanie słuchających, ale i konkretne propozycje. Matka synów Zebedeuszowych prosi wprost Pana Jezusa: Spraw, Panie, aby ci dwaj moi synowie siedzieli po Twojej prawej i po lewej stronie, gdy Ty będziesz Królem. Gdy Pan Jezus wchodzi do Jerozolimy, uczniowie pytają: Panie, czy to teraz przywrócisz królestwo Izraela? Tłumaczy Pan Jezus cierpliwie uczniom: Wielcy tego świata podbijają narody i panują nad nimi. A pośród was będzie inaczej. Kto z was chce być pierwszym, niech będzie jako niewolnik; a kto chce być przełożonym, niech będzie jako służący.

Resztę wątpliwości wokół rozumienia tegoż Królestwa, rozwiewa nam Pan Jezus podczas procesu przed Piłatem, gdy Piłat pyta:

– Czy Ty jesteś Królem?
– Tak. Ja jestem Królem, tylko innym niż ty. Gdyby Królestwo moje było z tego świata, słudzy moi walczyliby o to, abym nie był wydany Żydom. Ale teraz Królestwo moje nie jest stąd. Piłat był przekonany o słuszności tego wywodu, skoro zapytał oskarżających: Króla waszego mam ukrzyżować? Pomimo presji Żydów, kazał napisać na krzyżu tytuł winy: Jezus Nazarejczyk, Król Żydów.

Moi Drodzy!

Aby głębiej zrozumieć treści dzisiejszego święta, trzeba nam wrócić do historii zbawienia i zobaczyć, że jedynym Pasterzem, Królem, Panem nad panami, Panem Mocnym, Panującym, jest Jahwe – Ten, Który Jest. Bóg. On też przekazuje panowanie i władzę Synowi Człowieczemu, który zasiada po Jego prawicy, Jemu należna jest moc i panowanie, i potęga, i chwała, i cześć. On przyjdzie na końcu czasów z mocą i z majestatem, aby zapanować tak nad żywymi, jak nad umarłymi. Jego panowaniu nie będzie końca.

To wieczne panowanie Jezusa ma początek tu, na ziemi. Przypowieści o Królestwie Bożym ukazują nam tajemnice tego Królestwa.

Maleńka społeczność – jak ziarnko gorczycy, rozrośnie się w wielkie drzewo. I w jego gałęziach
będą mieszkać ptaki niebieskie.

Ta społeczność wierzących, Kościół, będzie przemieniał ludzi i narody – jak kwas chlebowy zakwasza wszystką mąkę, która staje się pożywnym chlebem.

W tym Kościele Bożym, będą ludzie dobrzy i źli – jak pszenica i kąkol, aż do czasu żniwa.

Bóg chce, aby przez wiarę w Kościele wszyscy byli zbawieni. Za pracę w Jego Winnicy wszystkim daje po denarze. Przez sługi swoje zaprasza Bóg wszystkich ludzi na królewską ucztę. Wymaganiem Króla jest, aby na tej uczcie wszyscy byli w szatach godowych; aby nie brakło oczekującym oliwy w lampach, aby czuwali, kiedy nadejdzie Pan. I nie byli śpiący i gnuśni; aby nie zawiązali darów w węzełek, tylko je pomnażali.

Przynależność do tego Królestwa winna być dla każdego z nas tak cenna, jak skarb znaleziony w roli, jak drogocenna perła.

Los tego Królestwa tu na ziemi zależy od każdego z nas. I jest taki, jak los ziaren, z których jedno padło przy drodze, drugie na kamienie, trzecie między ciernie, inne na glebę urodzajną i wydało plon...

Oczywiście Królestwo to nie będzie nigdy bezładną masą ludzi, ale uporządkowaną społecznością,
w której władzę będzie miał Piotr. Będzie wiązał i rozwiązywał. I będzie miał klucze Królestwa
– Kościoła. I tak będzie, aż Chrystus powróci z mocą i z majestatem.

Piotr więc naucza w imię Chrystusa. On może powiedzieć Kościołowi: Postanowiliśmy. Duch Święty i my… I taki jest Kościół Chrystusowy, i nie ma innego, bo jeden jest chrzest i jedna jest wiara, i jeden jest Pan. I „choćby Anioł zstąpił z nieba i nauczał nas inaczej – niech będzie przeklęty”.

Pominąłem jedną z przypowieści Jezusa o krzewie winnym i latoroślach.
Chrystus jest winnym krzewem, a my jesteśmy latoroślami. Być wszczepionym w Chrystusa, trwać w Chrystusie i przynosić owoc, to istota ludzi przynależących do Królestwa Bożego.

Tę naukę powtórzy nam inaczej św. Paweł, tłumacząc nam organiczną jedność Królestwa Bożego,
którego głową jest Chrystus, a my jesteśmy członkami.

Kościół jest święty, bo jest Chrystusowy. Ale zdrowie tego żywego organizmu Kościoła zależy od nas: jeśli mam w sobie życie Boże, łaskę Chrystusa, to pomnażam dobro Kościoła. Ale jeśli chodzę w grzechu, gnije cały organizm Kościoła.

Ja tę naukę znam, słyszę ją od dwóch tysięcy lat. Mogę dziś więc postawić pytanie: Gdzie jest ten Chrystusowy Kościół? Gdzie jest to Chrystusowe Królestwo na ziemi? Pan Jezus nam odpowiadał:
– Królestwo Moje w was jest, wy jesteście Moim Kościołem.

My, polacy, nie mamy Króla. Mamy prezydenta! Jesteśmy dumni. Jesteśmy demokratyczni. A Kościół? Owszem, potrzebny był nam Kościół do głodówek, do protestów, do strajków, do schronienia, do przetrwania, do spektakli teatralnych, do przeżycia stanu wojennego i do poświęceń sztandarów. Potrzebny był nam Piotr – papież – dla protekcji, dla zdjęcia, ale dziś? Dziś nie ma takich, którzy by podziękowali Chrystusowi – Królowi. Lepiej jest śmiać się z księdza, który ponoć popełnił w kazaniu 18 błędów.

Wyszedłeś Bracie w czasie Mszy św. na papierosa i nie usłyszałeś, co chciał ci powiedzieć Król.

Lepiej jest nie słyszeć tego, co mówi Pan Bóg, i nie pamiętać, że ten właśnie ksiądz podzielił się ze mną chlebem prawdy i miłości.

Dziś łatwo mówić, że jestem wierzący. Ale koniecznie chcemy i Króla, i Chrystusa, i Jego naukę
dostosować do tego, co jest demokracją – a właściwie – naszą swobodą.

I mówię tak: Wierzę, ale kłamać to chyba wolno. Wierzę, ale zabijać to też powinno być wolno. Wierzę, ale modlić się w szkole to już nietolerancja.

W tej wolności jesteśmy tak prymitywni. O, biedni my demokraci. Biedni… aż śmieszni. „Wszelkie Królestwo rozdzielone niezgodą nie ostoi się i dom na dom upadnie!” Na szczęście: „Idzie nowych ludzi plemię...”

Kochani moi, wyzwolił nas Pan z domu niewoli, On to sprawił. Suchą nogą przeprowadził nas przez Morze Czerwone. Runęły mury Jerycha. Ale pokolenie to nie wejdzie do Ziemi Obiecanej. Pokolenie to nie będzie wolne. Bo wyście przywykli do niewoli. I jesteście zniewoleni. I pomrzecie na pustyni w grzechach swoich. I nie ma pośród was kogoś, kto by był wodzem, prorokiem, kapłanem.
Bóg dotrzymał danego słowa – ale myśmy się sprzeniewierzyli Przymierzu.

Na pomoc, bracia demokraci! Więc kogo mam wybrać na prezydenta? Tego, którego wskaże
i namaści Pan.

On wskazał i namaścił...

Ja już wybrałem: Moim Panem i Królem jest Chrystus.
Galilejczyku, zwyciężyłeś!
Christus vincit!
Christus regnat!
Christus imperat! Amen.

[Myśli z homilii bp Józefa Zawitkowskiego]

Czytany 2279 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.