Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 21 listopad 2015 10:56

Homilia na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – Król żydowski

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

jezus-krolZgodnie z prawem rzymskim, wypisano Panu Jezusowi uzasadnienie wyroku śmierci. Napis w trzech językach głosił, że umiera na krzyżu Jezus Nazareński, Król Żydowski. Sformułowanie było jednoznaczne. Ale treść budziła kontrowersje. Najwyższa Rada skazała Jezusa z Nazaretu na śmierć za to, że przyznał się, iż jest Mesjaszem, więcej — Synem Bożym, równym Bogu (Łk 22, 69). Uznano to za bluźnierstwo wystarczająco wielkie, by wymierzyć najwyższą karę. Wyrok śmierci wymagał zatwierdzenia przez urzędnika rzymskiego. Przed Piłatem zmieniono jednak akt oskarżenia: „Podburzał nasz naród, zakazywał płacić podatki cesarzowi i mówił, że jest Mesjaszem-Królem” (Łk 23, 2).

Piłat musiał zająć stanowisko. Problem religijny przed Sanhedrynem zabarwił się tutaj politycznie. Padło pytanie do więźnia: „Czy ty jesteś królem żydowskim?” Z jaką intonacją? Niedowierzania czy drwiny? Bo trudno przypuszczać, aby Piłat traktował sprawę serio. Doskonale orientuje się w sytuacji kraju, w którym faktycznie sprawuje władzę. Stara się rzecz zbagatelizować. Stwierdza, że żadnej winy w jeńcu nie znajduje, postanawia go zwolnić. Także próby odesłania Go do Heroda, a nawet ubiczowania (może się ulitują), a także wybór pozostawiony tłumom: Jezus czy Barabasz — świadczą o tym, że Piłat nie chciał potwierdzić wyroku śmierci. Był chyba osobiście przekonany, że ma przed sobą niewinnego Człowieka.

Zorganizowany nacisk zrobił jednak swoje. Pan Jezus z jego ust usłyszał: Pójdziesz na krzyż! A jednak mściwą satysfakcją był właśnie ów napis podyktowany przez Piłata: „Król Żydowski”. Protest arcykapłanów był natychmiastowy: „Nie pisz Król Żydowski, lecz: Ten człowiek mówił, że jest Królem Żydowskim” (J 19, 21). Lecz Piłat nie ustąpił: „Co już napisałem, napisałem” (J 19, 22). I tak zostało. Dzisiaj na krzyżach mamy tabliczki z inicjałami wersji łacińskiej INRI: Iesus Nazarenus Rex Iudeorum. Cóż ten tytuł oznacza dziś dla mnie? Jaką ma treść i jaki sens? Dlaczego liturgia Uroczystości Króla Wszechświata wraca do męki i śmierci krzyżowej?

Przypomina mi się w tym miejscu świadectwo mojego przyjaciela: Była ostatnia niedziela października 1942 r. Sam środek wojny. Jak wielu moich rodaków znalazłem się w Niemczech, w Kolonii nad Renem. Wczesnym rankiem wybrałem się do katedry. Po drodze wstąpiłem do kościoła św. Marcina. Odprawiała się właśnie msza Św., ksiądz czytał Ewangelię. Zatrzymałem się przy drzwiach i pierwsze zdanie, które usłyszałem było pytaniem Piłata: „Czy ty jesteś Królem Żydowskim?” Nogi się ugięły, mocno oparłem się o ścianę. Nokaut. Tyle razy już czytano mi tę rozmowę, ale tym razem po niemiecku: „König der Juden”.

Wszyscy, którzy pamiętają okupację, bo zapomnieć jej nie można, do dziś mają w uszach to straszliwe brzmienie: Jude. Tym imieniem nazwano ludzi wyłączonych spod prawa. Można ich było znieważać, ograbiać, zdeptać, zabijać. Bezkarnie. Tylko dlatego, że byli Żydami. Efekt obłędnych poglądów na kwestie rasowe narodowych socjalistów.

I nagle wśród ciemności tego szaleństwa Ewangelia Janowa, czytana przez niemieckiego księdza — niemieckim katolikom … Olśnienie: ten tytuł królewski Jezusa z Nazaretu nie ma charakteru politycznego, nie dotyczy jednej grupy etnicznej. Jego poddanymi są ludzie prześladowani, udręczeni, torturowani, skazywani na śmierć wyrokiem sądu lub bez wyroku.

Wszyscy, którzy czują swoją biedę, wiedzą, że są mali, potrzebują pomocy.

Mówił Chrystus sam o sobie, że przyszedł nie do tych, którym się dobrze powodzi, ale do tych, którzy się źle mają. Mówił o sobie, że jest jak lekarz; nie potrzebują Go zdrowi, ale chorzy, bo sami nie mogą sobie poradzić z chorobą, z cierpieniem, z kalectwem.

A więc Król, ale jakże inny, nie mieszczący się w schematach naszych przyzwyczajeń, gdy myślimy o panujących. Różne są jednak formy panowania. Błażej Pascal — siedemnastowieczny matematyk i filozof — wymienia trzy rodzaje. Oto są wielcy monarchowie, bohaterowie wojenni i politycy. Oni podbijali narody często przemocą, podstępem i oszustwem, nie oszczędzali ludzkiej krwi. Oto są wielcy intelektualiści, geniusze. Nie potrzebują oni ziemskich wielkości, bo nie mają z nimi nic wspólnego. I jest trzecia forma panowania, trzeci rodzaj wielkości, którą okazał Jezus w swoim życiu i śmierci.

W królestwie Mesjasza — Króla — Zbawcy, ważne są takie wartości jak miłość, pokora, ubóstwo i chęć służenia najbardziej potrzebującym. I tak, królewska godność ujawniła się nawet w poniżeniu krzyża. Dostrzegł ją umierający złoczyńca. Nie dołączył się do grona szyderców. Uznał swoją winę i sprawiedliwą karę. To już jest początek nawrócenia. On jeden staje w obronie Niewinnego, uznaje Jego królestwo. I on jeden otrzymuje zapewnienie: „Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju” (Łk 23, 43). I w tej jednej obietnicy ujawnia się cała potęga i moc i chwała Umierającego.

KOCHANI MOI, Jezus nie jest królem poprzez ludzkie nominacje. Jest Królem jako Bóg. Jest całkowicie wolny wobec ludzkich układów, zależności, wartości, bo wie, że Jego królestwo nie jest ze świata. Królewska godność Jezusa pochodzi od Boga i nikt z ludzi ani żadne zadane cierpienie nie może Mu jej odebrać.

My także tworzymy królestwo Jezusa, albo jak mówi Jezus, królestwo Boże jest pośród nas (por. Łk 17, 21). Każdy z nas ma królewską godność. Wypływa ona z relacji do Boga. W każdym z nas jest obraz i podobieństwo Boga. Każdy z nas jest piękny, bo nosi w sobie ślady Boga, jest ikoną Boga. I jest to dar, wartość, której nie może zniszczyć żaden człowiek.

Boża, królewska godność pozostaje, gdy jestem oskarżany, osądzany, gdy nie jestem rozumiany, poniżany czy ośmieszany. Nie zniszczą jej konflikty codziennego dnia, choroby, słabości, zranienia i inne przeciwności życia. Gdy jestem świadomy swojej wartości i godności, które płyną z miłości Boga, Trójcy Świętej, mogę zawsze zachować wolność, pokój ducha i zaufanie Bogu.

Co lub, kto króluje w moim sercu, domu, rodzinie? Jakimi wartościami żyję dziś? Jak na co dzień wygląda moje "życie w prawdzie"? Jaka jest świadomość mojego człowieczeństwa i godności? Co myślę, modląc się codzienną modlitwą Ojcze nasz, i wypowiadając słowa: przyjdź królestwo Twoje?

Jeśli dzisiaj, w uroczystość Chrystusa Króla, stajemy pod krzyżem, to łączymy się ze wszystkimi, którzy uznali Go za swego Pana i Zbawiciela: z Maryją Matką Najświętszą, z Janem, który miłością odpłacił za miłość, z Marią Magdaleną opłakującą swe grzechy i złoczyńcą, który jedną jedyną prośbą zdobył niebo. Ze wszystkimi, którzy przychodzą do ukrzyżowanego Króla, bo potrzebują Jego pomocy i miłosierdzia. Tylko bowiem ,,w Nim mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów” (Kol 1, 14). Amen.

Czytany 3049 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Maria sobota, 04 czerwiec 2016 20:21 napisane przez Maria

    Bardzo dobra homilia. Trafia w sedno. Dziękuję za nią i pozdrawiam Autora.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.