Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 03 listopad 2015 18:39

32. Niedziela Zwykła (B) – Grosze ubogiej wdowy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

wdowi-groszŚwięty biskup Cyprian, późniejszy męczennik za wiarę, napisał ponad siedemnaście wieków temu: „Jakże błogosławiona jesteś, uboga wdowo, która jeszcze przed nadejściem Sądu zasłużyłaś sobie na pochwałę Sędzie­go!" Zastanówmy się zatem, w czym każdy z nas mógłby naśladować ewangeliczną wdowę, aby w ten sposób zasłużyć sobie na podobną pochwałę Zbawiciela.

Na pewno wielu z nas zauważyło ten dziwny paradoks, że potrzebujący bliźni pojawia się w naszej przestrzeni przeważnie wówczas, kiedy wyjątko­wo nie mamy czasu ani możliwości, ażeby mu pomóc, albo kiedy własnych kłopotów mamy aż nadto. Łatwo sobie wówczas powiedzieć: Jak to by było dobrze, gdyby ktoś pomógł moim sąsiadom, których małżeństwo jest jeszcze do uratowania; gdyby ktoś podał rękę temu zagubionemu młode­mu człowiekowi, który swoje niepowodzenie zaczyna topić w kieliszku — ale ja przecież z moimi własnymi sprawami i obowiązkami ledwo sam sobie radzę". W takim momencie warto sobie przypomnieć ewangeliczną wdo­wę, która mimo że sama potrzebowała pomocy, potrafiła wrzucić ostatnie dwa pieniążki na pomoc dla uboższych od siebie. Pan Jezus pochwalił ją właśnie za to. że umiała usłyszeć wołanie o pomoc, mimo że przyszło ono do niej tak bardzo nie w porę. Zresztą Pan Jezus zachował się podobnie jak ta uboga wdowa. Kiedy sam był w skrajnej potrzebie, podczas swojej męki krzyżowej, umiał zauważyć innych potrzebujących. Umiał pomóc nawet łotrowi, i modlił się nawet za swoich zabójców.

A może, bracie i siostro, powinieneś się upodobnić do ubogiej wdowy w inny sposób. Stosunkowo prosto jest świadczyć dobro innym, jeśli człowiek sam wiele dobra od innych zaznawał i zaznaje. Ale może ty bracie lub sio­stro, czujesz się dotkliwie przez ludzi skrzywdzony. W tym stanie ducha może trudno ci uwierzyć w samą nawet możliwość miłości bliźniego. Otóż spróbuj bodaj odrobinę przekroczyć to swoje poczucie niezrozumienia przez bliźnich, to swoje poczucie samotności czy wręcz krzywdy, jakiej do­znałeś. Spróbuj zobaczyć obok siebie przynajmniej jednego człowieka, któremu potrzebna jest twoja życzliwość, któremu mógłbyś pomóc bodaj dobrym słowem. Zaprawdę powiadam ci: ten twój wdowi grosz może być więcej wart w oczach Bożych, aniżeli jakieś wielkie dobro, które świadczy ludziom kto inny.

Wdowim groszem może być również jakieś dobro, które wielu ludziom wydaje się błahe i nieważne. Na przykład nasze społeczeństwo jako całość jest dość mało wrażliwe na los zwierząt. Najboleśniejszym dowodem jak mało obchodzi nas to, że zwierzęta czują i cierpią, są okrucieństwa, jakich niekiedy dopuszczają się wobec zwierząt nasze dzieci. Gdybyśmy my sami czuli więcej sympatii dla zwierząt, gdyby w większym stopniu ogarniał nas duch dziękczynienia wobec Stwórcy za to, że dał nam je, aby nam pomaga­ły i towarzyszyły w naszej drodze przez tę ziemię — wówczas ta nasza po­stawa samorzutnie udzielałaby się również naszym dzieciom.

Tymczasem my dorośli często sami jesteśmy okrutni wobec zwierząt. Pismo Święte, a konkretnie Księga Przysłów (12,10) powiada: „Człowiek sprawiedliwy uznaje potrzeby swych bydląt, a serce nieprawych okrutne". Starajmy się więcej pamiętać o tym, że koń, krowa czy pies to żywe stworzenie, które czuje głód i zimno, i że nie jest ono martwym przedmiotem, na którym wolno by nam było wyładować swoje nerwy. Zbliża się zima. Rozglądnijmy się po naszych stajniach, czy w oknach nie brakuje szyb. Przyglądnijmy się budzie dla psa, bo może ona jest świadectwem naszego twardego serca. Przypomnijmy sobie krzywdy, jakie może w naszym życiu wyrządziliśmy zwierzętom. Może kupiliśmy kiedyś naszemu dziecku szcze­niaka do zabawy, a kiedy pies urósł, wywieźliśmy go za miasto i zostawiliś­my na pastwę losu. Może zabijaliśmy zwierzę na oczach innych zwierząt, nie zastanawiając się nad tym, że przecież one to czują i po swojemu prze­żywają. Może kupioną na bazarze kurę włożyliśmy do siatki, a potem na nią kładliśmy inne zakupy, tak jakby ona była martwą rzeczą.

Ktoś może powiedzieć: Nie pora płakać nad losem zwierząt, kiedy jest tak wiele biedy i cierpień ludzkich. To prawda, że życie człowieka jest nie­porównanie ważniejsze niż życie zwierzęcia, a cierpienia ludzkie winny nas bardziej przejmować niż cierpienia zwierząt. Sam Pan Jezus powiedział, że człowiek jest ważniejszy niż wiele wróbli. Ale powiedział zarazem, że na­wet los wróbla nie jest obojętny Ojcu Przedwiecznemu. Chodzi nie tylko o to, że człowiek wrażliwy na los zwierząt łatwiej zauważy i przejmie się bie­dą drugiego człowieka. Zwierzęta zasługują na naszą życzliwość również dlatego, że są Bożymi stworzeniami i że Stwórcy z pewnością nie podoba się nasza obojętność na ich los. To prawda, że mamy wiele obowiązków mo­ralnych znacznie ważniejszych, ale może nasza większa życzliwość wobec zwierząt będzie tym wdowim groszem, który zasłuży sobie na szczególną pochwałę Pana Jezusa.

Jeszcze do jednej ludzkiej sytuacji dzisiejszą ewangelię można odnieść szczególnie. Jest to wasza sytuacja, drodzy chorzy. Na wielu z was choroba lub wypadek spadły znienacka, wyrwały was spośród zajęć, które były tak ważne, tak potrzebne waszym bliskim i społeczeństwu. Niektórzy z was bardzo wiele pomagali innym, a oto teraz sami potrzebujecie pomocy. Moi drodzy, Pan Jezus poucza nas, że miary Boże są inne niż miary ludzkie, że grosik ubogiej wdowy więcej znaczy w oczach Bożych niż złote monety lu­dzi bogatych. Starajcie się zatem ofiarować Bogu i ludziom to niewiele, co leży w waszych możliwościach, a będzie to skarb wielki dla całego Kościo­ła. Starajcie się ofiarować Bogu cierpliwość w waszych utrapieniach, staraj­cie się ofiarować swoją usługę bardziej chorym od siebie. Starajcie się wczuwać w problemy lekarzy i pielęgniarek, a także w problemy waszych bliskich kiedy widzicie, że jakby was zaniedbują. A nawet kiedy komuś z was przyjdzie upominać się o swoje prawa, albo o prawa kogoś bardziej ode mnie chorego, zawsze lepiej czynić to nie w duchu potępienia, ale z życzli­wością, a jeśli to możliwe, to nawet z uśmiechem. Niewiele jest na tej ziemi rzeczy bardziej wartościowych w oczach Bożych, niż choroba opromienio­na modlitwą i duchem miłości.

Przeciwstawienie wdowiego grosza złotym monetom bogaczy przypom­niały mi inne słowa Pisma Świętego — że mianowicie „Jeden dzień u Pana jest jak tysięc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień" (2 P 3,8). Słowa te wyrażają tę samą prawdę co dzisiejsza ewangelia, że miary Boże są inne niż miary ludzkie. Choćbym miał żyć na tej ziemi tysiąc lat, wszystko to będzie mar­nością, jeśli przeżyję te lata egoistycznie i bezsensownie. Ale z drugiej stro­ny, w ciągu jednego dnia Bóg potrafi wypełnić mnie taką miłością, że sens tego jednego dnia dorówna sensowi, na którego spełnienie potrzebował­bym w normalnych warunkach tysiące lat. Dlatego, drodzy chorzy, staraj­my się zawierzyć Bogu i nie żałujmy Mu tego wdowiego grosza, jakiego On dzisiaj od nas oczekuje. Przecież Bóg naprawdę jest Miłością, On napraw­dę zasługuje na to, żeby Mu zawierzyć samego siebie. Amen.

 

Czytany 2428 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza KS. ANDRZEJ sobota, 07 listopad 2015 17:42 napisane przez KS. ANDRZEJ

    Tylko prawdziwie ubodzy są bogaci przed Bogiem...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.