Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 13 październik 2015 15:29

29. Niedziela Zwykła (B) – Co znaczy być chrześcijaninem?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

homiliaBył to rok 180 po narodzeniu Chrystusa. Przenieśmy się do Afryki Północnej, do Kartaginy, miasta, którego ruiny znajdują się dzisiaj na terenie Tunezji, nieopodal Tunisu. Ta część Afryki, leżąca nad Morzem Śródziemnym, należała wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. Żyło tam już wielu chrześcijan. II i III w. to czas prześladowań chrześcijan, kobiet i mężczyzn. Pod eskortą przeprowadzono ich do Kartaginy. Przed prokon-sulem odbywał się proces.

Zachował się protokół z tego procesu. Prokonsul zadał chrześcijanom standardowe pytanie: Jak się nazywasz. W protokole czytamy: « Westia rzekła: "Jestem chrześcijanką", Sekunda rzekła: "Czym jestem, tym chcę i nadal pozostać" Saturninus prokonsul zwrócił się do Speratusa:

"Czy nadal upierasz się przy tym oświadczeniu, że jesteś chrześcijaninem"? Speratus odpowiedział: "Jestem chrześcijaninem". A wraz z nim wszyscy to samo co on wyznali.»

Dokument, który przed chwilą cytowałem kończy się słowami: "I tak wszyscy razem zostali ścięci dla imienia Chrystusa".

"Jestem chrześcijaninem". "Jestem chrześcijanką". Jak wiele znaczyły te słowa dla pierwszych chrześcijan. Chrześcijanin to było ich imię własne, ono ich określało.

A dzisiaj? Co znaczą dla nas słowa: Jestem chrześcijaninem, jestem katolikiem, jestem protestantem? Dzisiaj są często tylko sloganem, nie mają wartości świadectwa.

Być chrześcijaninem to znaczy żyć dla Imienia Chrystusa. To uwierzyć Mu i pójść całkowicie za Nim. Żyć Ewangelią.

To realizować słowa dzisiejszej Ewangelii, przed chwilą przeczytanej: "Lecz kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn człowieczy nie przyszedł, aby Mu posłużono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mk 10,45).

Jezus Chrystus uczy nas, jak mamy służyć drugiemu człowiekowi. Mamy mu służyć z miłością.

Nasz Pan mówi: "Nie ma większej miłości od tej, jeżeli ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich".

To nie były tylko słowa. Jezus Chrystus umarł za nas wszystkich na krzyżu. Oddał swoje życie, abyśmy mieli życie wieczne. I to jest przykład największej miłości.

Możemy bowiem powiedzieć: kocham ciebie, ponieważ jesteś dla mnie dobrem. Ale to jest za mało. Taka miłość jest skierowana nie tyle ku drugiemu, co ku mnie samemu. Trzeba pójść dalej. Kocham ciebie, i dlatego pragnę twego dobra.

Jezus Chrystus poszedł jeszcze dalej. Kocham Ciebie, i dlatego daję ci to; co mam najdroższego - moje własne życie.

I tak czynili chrześcijanie. Oni poszli za Jezusem aż do końca, do oddania swego życia włącznie: św. Piotr, św. Paweł, męczennicy scylitańscy i święte Perpetua i Felicyta, św. Wawrzyniec i św. Cyprian, i tylu, tylu innych.

My też jesteśmy wezwani do tego, aby być świadkami Chrystusa czyli inaczej mówiąc, aby słowa - jestem chrześcijaninem - nie były tylko pustym frazesem lecz by wyrażały istotę naszego życia.

Rozważmy, drodzy Bracia i Siostry, co dziś mówi do nas Bóg  - do nas chrześcijan XXI wieku - w Słowie przygotowanym na dzisiejszą niedzielę.

Jakub i Jan synowie Zebedeusza zbliżyli się do Jezusa i rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł: Nie wiecie, o co prosicie.

Ludzkie cechy wynikające z postawy człowieka, z jego wyborów, łączą się w takie – mówiąc językiem współczesnym –  pakiety. Jeśli ktoś jest grzeszny, to zazwyczaj jest smutny, dwulicowy, rozgoryczony. A jeśli ktoś jest blisko Boga, jest człowiekiem prostym, otwartym, spokojnym. Dzisiaj mamy w Ewangelii taką historię z tymi dwoma braćmi, którzy przychodzą do Jezusa i już po pierwszym zdaniu słychać, że coś już nie jest tak. Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co cię poprosimy. [Pamiętam z dzieciństwa: Mamo, pozwolisz mi? Ale na co? Ale pozwolisz? No, ale na co? A po pozwolisz…?] Chyba liczyli, że Pan Jezus powie, dobra, macie jak w banku, załatwione. To co chcecie? Dziś czytamy fragment z Ewangelii według św. Marka, a u Mateusza jest napisane, że oni tam jeszcze mamę wysłali. I ta mama tak prosiła Jezusa, że Jezus musiał przerwać i powiedzieć: kobieto, o co ci chodzi? Spotykam się nieraz z ludźmi, którzy przychodzą i tak coś mówią, niewiasty w swojej emocji się nieraz tak rozpędzą, że przerywam i mówię, ale proszę Pani: o co chodzi? Bo wstęp i zakończenie było, ale sedno sprawy. Otóż oni przychodzą do Jezusa, bo mają prośbę, chcielibyśmy zasiąść jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Wydawałoby się, że prośba piękna, bo można ją odczytać od tej strony, że chcą być blisko Jezusa. Tylko, że im nie chodziło o to, by być blisko Jezusa. Oni chcą być ponad innych uczniów. Kiedy czytamy dalej Ewangelię okazuje się, że pozostali uczniowie też chcieli to osiągnąć, dlatego się tak na nich zdenerwowali. Byli oburzeni, że ktoś inny chciał ich wyprzedzić.

Jakże wielkie było ich zdziwienie, gdy Jezus posądził ich o niewłaściwe zrozumienie sprawy i bardzo płytkie spojrzenie. Jeszcze próbowali Go przekonywać. Jeszcze z Nim dyskutowali. Dali za wygraną dopiero wtedy, gdy oburzyli się na nich pozostali apostołowie. Nauczycielu chcemy, chcemy, nie prosimy, czy byłbyś łaskaw, czy miałbyś ochotę, żebyś nam uczynił to, o co cię poprosimy. Oni myśleli, że wtedy będą kimś, służbowe mieszkanie, służbowy samochód, (wtedy służbowy osioł). A Jezus mówi nie tak ma być między wami. Kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Niestety tak to już jest w życiu każdego człowieka, że chce mieć coś wspaniałego dla siebie, a najlepiej gdyby miał to pierwszy, szybciej niż jego sąsiad.

Ludzie wierzący pragną odziedziczyć Królestwo Boże. Jednak Jezus pokazuje dziś jaką drogą idzie się do Bożego Królestwa: przede wszystkim drogą służby.

Po lekturze dzisiejszego Słowa Bożego, widzimy, że wcale nie tak łatwo być autentycznym chrześcijaninem – na miarę pierwszych chrześcijan - mieć postawę służby. Warto, ale nie łatwo. Tak, jak ponad 20 wieków temu, (gdy powstawała Ewangelia) tak i teraz, sprzeczamy się, dyskutujemy, ba – pragniemy i robimy wszystko, by być najważniejszym, ważniejszym od innych. Owszem zmieniły się czasy i zmieniły się metody. Choć powiedzenie „człowiek, człowiekowi wilkiem” ciągle jest aktualne. Ludzie idą do pracy, a tam słyszą ciągle słowa pogardy, poniżenia, nieposzanowania. Tak, aby pokazać człowiekowi, że jest tylko pracownikiem, nawet nie człowiekiem, który ma swoje prawa, ale zwykłym pracownikiem. Często słyszymy od naszych parafian, że sąsiedzi wytykają palcami, bo ktoś chodzi do kościoła, do spowiedzi, modli się.  To tamci zamiast się cieszyć, że ktoś się za nich modli, to będą szkalować, wyzywać od najgorszych. Dlaczego? Bo ja chcę być tym „naj...” - na świeczniku, na pierwszych stronach gazet, naważniejszy.

I tutaj niejako cisną się na usta słowa św. Jakuba Apostoła, który pyta: Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie. Skąd się biorą wojny? Jakże toaktualne pytania! Czy dusimy się w swoich państwach, że musimy podbijać inne? Czy w naszej Ojczyźnie, nie możemy mówić językiem miłości, czy nie możemy zatroszczyć się wspólnie o dobro naszej ojczyzny, a nie o dobro swojej partii? Co pisze św. Jakub? Pożądacie, a nie macie. To przecież definicja zazdrości i pychy. On ma, a ja nie mam. Dlatego nigdy mi nie będzie bratem, ale obiektem mojej zazdrości. Będę więc mu zazdrościł, choć i tak wiem, że tą zazdrością się nie najem, ani nie nasycę. Będęgo niszczył na różne sposoby, choć i tak wiem, że nic mi to nie da. Ale będę. Tylko, że zapominam, że ta zazdrość mnie będzie zniszczyć, bo to ja ją będę dusił kotłował w sobie. Pisze św. Jakub: Prowadzicie walki i kłótnie. Ile w naszej telewizji, Internecie, gazetach walk i kłótni. Głupich, bezsensownych, nic nie wnoszących. Czasem się aż człowiek dziwi, kto i po, co to ogląda, bo niejednokrotnie nie da się na to patrzeć, ani tego słuchać.

Siostry i Bracia. Odpowiedź przynosi nam dzisiejsza Ewangelia. Jezus pokazuje swoim uczniom zupełnie inną logikę, inne zasady, na których należy budować relacje międzyludzkie. To najważniejsze słowo, to służba. Kto chce być pierwszym wśród was, niech będzie waszym sługą. Co znaczy być sługą? Służyć dobrym słowem, służyć świadectwem swego życia, służyć swoją pomocą, służyć modlitwą. I wtedy to nie będzie puste, piękne słowo, ale konkretna postawa. I moi drodzy, potrzeba nam dziś takich ludzi służby. Autentycznych, nie udających, ale takich, którzy nie lubują się przygotowywaniem zasadzek na drugiego człowieka, nie wszczynają wojen, ale budują nowy, lepszy świat. Dziś człowiek w całej tej gonitwie, zapracowaniu, potrzebuje ludzi, którzy słuchają, potrafią słuchać. Bo dziś tak wiele słów do nas dociera z telewizji, prasy., Internetu, ale najczęściej pustych.

Prośmy dziś Pana Boga, aby przemieniał serca rządzących, mediów, pracodawców, by służyli dobru i prawdzie. Bo służą drugiemu człowiekowi. A dla siebie prośmy o to, abyśmy, przez naszą postawę, dla innych ludzi byli braćmi i siostrami. Amen.

Czytany 1286 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.