Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 13 październik 2015 15:24

29. Niedziela Zwykła (B) - Ślady człowieka

Oceń ten artykuł
(1 głos)

homiliaKochani moi,

Dzisiaj czytamy Ewangelię św. o dwóch synach Zebedeuszowych: o Jakubie i Janie, którzy mieli zwykłe ludzkie pragnienie, żeby być kimś, żeby coś więcej znaczyć, żeby być wielkim. Nauczyciel stawia im i nam wszystkim pytanie — czy wiecie o co prosicie? (Mk 10, 38). W czym więc jest wielkość człowieka? Jaka jest do niej droga?

W latach międzywojennych żył i tworzył we Włoszech artysta rzeźbiarz — Giuseppe Ardente. Modną wtedy była idea tzw. nad-człowieka. Artysta postanawia dokonać dzieła swego życia, wyrzeźbić nadczłowieka. Dokonano odsłonięcia rzeźby. Była imponująca. Na stromą ścianę skały wspinał się młody, piękny, pełen fizycznej tężyzny człowiek — nadczłowiek. Lewą ręką chwycił krawędź skały, butami mocno wpił się w kamień; wiadomo, jeszcze jeden wysiłek mięśni, jeszcze jeden wysiłek woli — zdobędzie szczyt, bo to przecież nadczłowiek. W pawilonie wystawowym przesuwały się szeregi zwiedzających. Artysta był ciekaw opinii zwiedzających. Pośród zwiedzających była kobieta. Z jej stroju można było odczytać, że niedawno przeżyła jakieś cierpienie. Artysta spostrzegł jednak, że ta kobieta umie patrzeć na dzieło sztuki. Zapytał więc ją: a co pani sądzi o tej rzeźbie? Na twarzy kobiety pojawił się grymas, potem gest niezadowolenia, wreszcie krzyknęła — Nie! To nie może być nadczłowiek, to barbarzyńca. Niech pan zobaczy. Ten, który ma być nadczłowiekiem, który ma dokonać tak wspaniałego czynu, on butami depcze delikatne roślinki, które chcą rosnąć na zboczu skały.

Tego wieczoru artysta kazał zamknąć wystawę. Chciał dokonać poprawki w swoim dziele. Jednak uderzenia jego młota były coraz słabsze, prowadzenie dłuta coraz mniej precyzyjne, aż śmierć przerwała mu pracę. Dzieło jednak było na tym etapie, że można je było pokazać zwiedzającym. Tym razem rzeźba przedstawiała człowieka, który szedł po ziemi. Człowiek ten dźwigał na swych ramionach belkę drzewa — krzyż. Długą belką krzyża robił bruzdę na ziemi, ale w śladach jego wyrastały delikatne, szlachetne kwiaty.

Giuseppe Ardente był człowiekiem niewierzącym, ale zwiedzający nie mieli wątpliwości, że przedstawił Chrystusa, Boga, który stał się człowiekiem, we wszystkim do nas podobny, oprócz grzechu. Oto człowiek!

Każdy z nas ludzi, przechodzących przez tę ziemię, zostawia na niej swoje ślady. Kochany mój, nie wiem ile masz lat? Ile przeszedłeś już drogi? Obejrzyj się. Zobacz, jakie za sobą zostawiasz ślady. A może to nie tędy twoja droga? Nauczyciel mówi: Jeśli ktoś z was chce iść za mną niech weźmie na codzień swój krzyż i niech mnie naśladuje (Mt 16, 24). Naśladować, to znaczy iść czyimiś śladami.

Nie depcz zasianych grządek — krzyknął na dziecko ojciec pracujący w ogrodzie. Nie, tato, ja będę szedł tylko po twoich śladach. Ten Jedyny Człowiek, przeszedł przez ziemię wszystkim dobrze czyniąc. Nie dołamał nadłamanej trzciny, nie zgasił tlącego się kaganka.

Aby szukać wielkości człowieka, trzeba nam wciąż wracać do Wielkiego Czwartku i stawać pod krzyżem. Wy do mnie mówicie: Nauczycielu i Panie i dobrze mówicie, bo nim jestem, ale jeśli ja Pan i Nauczyciel wasz umywałem wam nogi, to wy powinniście jeden drugiemu nogi umywać (J 13, 14). Jeśli ktoś z was chce być pierwszym niech będzie jako niewolnik (Mt 20, 27). Wielcy tego świata podbijają narody i panują nad nimi. Pośród was będzie inaczej. Przechodzili przez tę ziemię mocarze i tyrani. Zostawili po sobie pożogę, śmierć i zgliszcza. Tych śladów wstydzi się człowiek, chce je zatrzeć. Ziemia chce je zabliźnić.

Apostoł to ten, który wstępuje w ślady Chrystusa. Misjonarz to ten który posłany jest przez Chrystusa i błogosławione są stopy tych, którzy zwiastują Dobrą Nowinę (Rz 10, 15). Przechodzą przez tę ziemię tacy ubodzy, cisi, szukający sprawiedliwości, płaczący, pokój czyniący, czyści. Ich ślady chce człowiek całować.

Trzeba raz pojechać do Oświęcimia, tam, gdzie było piekło naszych czasów. Ślady zasypał popiół, ale tam, gdzie przechodził człowiek, została iskierka, którą Pan Bóg rozdmucha w wielki ogień. I powstanie jak feniks z popiołów nowe życie. Tam gdzie przechodził naprawdę człowiek, wyrastają szlachetne kwiaty świętości.

Więc obejrzyj się dziś i zobacz, jakie za sobą zostawiasz ślady?

Czytany 1232 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.