Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 29 styczeń 2018 16:54

6. Niedziela Zwykła, rok B – „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”

Oceń ten artykuł
(1 głos)

homilia-na-6-niedziele-zwykla-rok-bTrąd, to w tamtych czasach choroba nieuleczalna, trudny problem społeczny! Na miarę czasów i wiedzy medycznej próbowano stosować środki zaradcze. Dzisiejsze pierwsze czytanie, wyjęte z Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu mówi nam jak postępowano z chorymi. Jak próbowano ograniczyć zasięg choroby (Kpł 13).

Zdarzyło się pewnego dnia, że do Jezusa przyszedł trędowaty człowiek. Przed chwilą byliśmy świadkami jego dialogu z Chrystusem: „Jeżeli chcesz, możesz mnie oczyścić”. I oto pada odpowiedź z ust Zbawiciela: „Chcę, bądź oczyszczony”. Człowiek dotknięty chorobą, która była plagą tamtych czasów, natychmiast doznaje uzdrowienia. (Mk 1,40-42). Nie dziwimy się ludziom, że wszędzie rozgłaszali o tym, co zaszło, czego byli świadkami.

Ale, czy w nas, dzisiejszych świadkach wydarzenia, nie budzi się refleksja – pytanie: jakie znaczenie ma uzdrowienie jednego trędowatego człowieka wobec choroby o zasięgu społecznym? Jeden uzdrowiony wobec tysięcy chorych odizolowanych od życia społecznego! Co chce Chrystus powiedzieć nam przez to dzisiejsze spotkanie z chorym, który został dotknięty takim nieszczęściem?

Gdy słuchamy ostrzeżeń Księgi Kapłańskiej wobec choroby – dramatu tamtych czasów – budzą się w nas skojarzenia z chorobami, wobec których bezsilna jest nasza medycyna. Budzą się skojarzenia z ostrzeżeniami, które formuje człowiek bezsilny wobec nowych chorób społecznych. I stawiamy niepokojące pytanie: jakież znaczenie mógłby mieć dziś dialog jednego chorego z Bogiem wobec bezmiaru bólu i cierpienia, z jakim nie może poradzić sobie współczesna medycyna? Jakie więc znaczenie ma to wydarzenie, które rozsławiło Imię Jezusa po całej okolicy?

Na pewno uzdrowienie trędowatego nie jest rozwiązaniem problemów społecznych, nie jest propozycją stosowania jakiejś niekonwencjonalnej medycyny. Jest to znak mówiący o mocy Boga, która się przejawia tam, gdzie człowiek jest zupełnie bezsilny, niezależnie od tego, w jakiej epoce żyje.

Nieuleczalna choroba była zawsze symbolem zła, która niszczy człowieka wewnętrznie, wypacza sumienie i jest ciężarem, z którego nikt nie potrafi człowieka wyzwolić. Zło posiada dużą siłę atrakcyjną, ale pozostawia w człowieku spustoszenie, które czasem graniczy z zaprzeczeniem człowieczeństwa: w wyniszczeniem obrazu Boga w człowieku. Wobec tej najistotniejszej choroby wszechczasów człowiek staje zupełnie bezsilny. Myślę, że my, żyjący u progu XXI wieku, jesteśmy tego świadomi w sposób szczególny.

Jezus, Zbawca człowieka, jest z nami po to, aby człowiek żył pełnią ludzkiego życia (por. J 10, 10), aby człowiek był rzeczywiście człowiekiem, aby wypełnił swe najistotniejsze powołanie do ludzkiego życia. Mówimy, że człowiek jest chwałą Boga. Jest nią rzeczywiście wtedy, gdy żyje po ludzku, gdy osiąga cel swego powołania do pełni człowieczego istnienia. Tę pełnię osiąga w zjednoczeniu z Bogiem, oczyszczony z trądu zła. Dlatego tak ważne są słowa św. Pawła Ap. dziś do nas skierowane „Bracia, czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10, 31). To znaczy bądźcie ludźmi w swoich codziennych poczynaniach. Człowiek żyje na chwałę Boga, nie tylko wtedy, gdy się modli i uczestniczy w nabożeństwach. Zawsze jesteś powołany do spełniania swego człowieczeństwa. Spełnianie powołania do człowieczeństwa w szarej codzienności powszedniego dnia jest najpiękniejszym oddawaniem chwały Bogu.

„Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty padł na kolana i prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!” (Mk 1, 40) Niedziela to właśnie ten dzień. Msza św. to właśnie to spotkanie.

Tylko czy ty jesteś przekonany o tym, że On może cię oczyścić? Czy ty jesteś w ogóle przekonany o tym, że ciebie dotknął trąd zła? Że potrzebne jest tobie oczyszczenie? A może jesteś przekonany, że teraz jedynie spełniasz swój obowiązek niedzielny, że teraz uczestnicząc we Mszy św. spełniasz gest uprzejmości wobec Pana?

Ile jest w tobie świadomości, że twoja codzienność nie jest chwałą Boga?, że jest dotknięta trądem zła i słabości, że zło dokonuje w tobie groźnego spustoszenia? że twoje sumienie już nie reaguje właściwie na zło, które ciebie otacza i wkrada się do twojego sposobu myślenia?

Dlatego to każdy z nas ma paść na kolana i z ufnością prosić Jezusa: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. Msza św. jest Jego odpowiedzią na naszą prośbę. Jest znakiem zwycięstwa nad złem świata, jest przecież uobecnieniem Pańskiego Zmartwychwstania. Jest znakiem miłości, która przewyższa zło grzechu. Dziś więc słyszymy nad sobą Jezusową odpowiedź pełną mocy: „Chcę, bądź oczyszczony”.

Po tej Mszy św. wróćmy do swojej codzienności. Będziemy nadal dźwigać jej ciężar. Staniemy znowu wobec siły i przemocy zła. Uderzy w nas najgroźniejsza choroba wszystkich czasów, choroba, która odbiera człowiekowi jego godność. Choroba, która sprawia, że stworzenie nie żyje zgodnie z wolą Stwórcy, nie żyje na Jego chwałę.

Będziemy jednak mocniejsi przez wiarę w to, że Jezus jest Zbawicielem każdego człowieka. Jest więc Zbawicielem naszym. Dialog trędowatego z Chrystusem staje się od tej chwili naszym dialogiem ze Zbawcą: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić(…) Chcę, bądź oczyszczony”. Wsłuchajmy odpowiedź Chrystusa.

Czytany 56 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.