Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 29 styczeń 2018 14:35

5. Niedziela Zwykła, rok b – „Wspólnota chrześcijańska u boku cierpiącego”

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

homiliaKochani moi,

Wczytując się w słowa dzisiejszej Ewangelii, w widzimy, że przy boku cierpiącego człowieka stanął Jezus Chrystus, „który wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby” (Mt. 8, 17). Pochyla się z miłością nad biednymi i potrzebującymi. Uzdrawia teściową Szymona Piotra i wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami. Służy chorym słowem i czynem. I wielu ludzi szło za Nim. O sobie zaś powie, że został posłany do chorych, aby im służyć.

Radością dzisiejszej Ewangelii jest to, że Ci, którzy doświadczyli dobra od Chrystusa, sami zaczęli postępować dobrze. Teściowa Szymona, którą uzdrowił Chrystus, gdy tylko opuściła ją gorączka, wstaje i usługuje swoim dobroczyńcom.

Od czasów Chrystusa wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka i spiesznie mu z pomocą, wniosło w dzieje ludzkości chrześcijaństwo. Całe wieki charytatywnej działalności chrześcijan sprawiły, że nowoczesne społeczeństwa europejskie przejęły na siebie tę działalność, zaś ludzie naszego kręgu kulturowego ponieśli ją na wszystkie kontynenty i do wszystkich cywilizacji. I w tym zakresie Ewangelia dokonała wielkiej przemiany ludzkich serc.

Ustanowienie przez Ojca Świętego, św. Jana Pawła II, Światowego Dnia Chorego, jest skierowaniem do Kościoła powszechnego wezwania do tych wszystkich, którzy stają u boku cierpiącego, o poświęcenie jednego szczególnego dnia w roku modlitwie i refleksji.

Właśnie w najbliższą niedzielę – 11 lutego we Wspomnienie Matki Boskiej z Lourdes, będziemy przeżywać Światowy Dzień Chorego. Celem tego dnia jest uwrażliwienie nas wszystkich na cierpienie drugiego człowieka . Ma także przywrócić należne miejsce tym, którzy cierpią. Kościół przez wieki pojmował służbę chorym i cierpiącym jako istotną część swojej misji.

Cierpienie jest nieodłącznym od człowieka. Każdy, kto chorował na cokolwiek, wie, że choroba stanowi pewien brak. Człowiek chory sam sobie nie wystarczy. Potrzebuje pomocy, poczynając od podania lekarstwa, przez wykonanie potrzebnego zabiegu czy operacji aż do podjęcia dłuższego leczenia. Musi tego dokonać drugi człowiek, inni ludzie. W takiej sytuacji jest potrzebny lekarz, pielęgniarka.

Choremu towarzyszy także cierpienie natury psychicznej. Poczucie winy, świadomość potępienia czy odrzucenia przez skrzywdzone przez siebie osoby, a także świadomość zaniedbania, lekceważenia czy odrzucenia przez najbliższą rodzinę, niemożność wynagrodzenia wyrządzonego zła, świadomość zmarnowanego życia, czy niewykorzystanych możliwości dobra, które bywają trudniejsze do opanowania niż cierpienia fizyczne.

W takiej sytuacji jest potrzebna wspólnota chrześcijańska u boku cierpiącego. Cierpienie jest trudne. Każdy człowiek jest przecież tajemnicą. I tajemnicą jest również cierpienie. A chory człowiek jawi się jako zwielokrotniona tajemnica, którą wprawdzie można opisać w jej przejawach, ale której treści do końca, nie sposób przeniknąć. I chorzy są niesłychanie wyczuleni na prawdę, chcą wyczytać ją z naszych oczu, z naszego zachowania. Ta prawda nie może być bezduszna, niepotrzebnie obciążająca, bo taka może zabić chorego. Trzeba samemu wierzyć w to, co się mówi i robi. Nawet w sytuacjach najtrudniejszych musi gdzieś tlić się iskra nadziei – niekoniecznie na usunięcie schorzenia, ale na to, że choremu będzie lepiej. Dla niego bardzo cenna jest świadomość, że jest blisko ktoś, kto chce i potrafi pomóc. Można wobec cierpienia drugiego człowieka przejść obojętnie, tak jak się przechodzi nieraz obojętnie obok pijanego, czy narkomana, osoby niesprawnej fizycznie, opuszczonej…

Można wobec cierpienia także zatrzymać się, można je zauważyć, można o nim napisać, można nawet powiadomić odpowiednią instytucję, można w całej Polsce urządzić orkiestrę świątecznej pomocy, ale można również, jak kiedyś powiedział Prymas Wyszyński: „dać bardzo dużo – i serce zranić, a można bardzo malutko – i serce rozradować, jakby skrzydła przypiąć komuś do ramion”.

Może trzeba było kogoś wysłuchać albo na niego spojrzeć, albo, po prostu, być. Być blisko, darować mu swoją obecność, choćby oznaczało to jedynie udział w jego bezsilności, swoją – modlitewną obecność, swoją własną krew.

I dlatego, gdy już nie gra „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” , to cała rzesza w cichości śpieszy z pomocą setkom tysięcy potrzebujących w naszej Ojczyźnie: są to lekarze, pielęgniarki, pracownicy domów opieki społecznej, domów starców, stowarzyszenia miłosierdzia, szeroka działalność charytatywna – caritas – siostry zakonne, bracia, kapłani, i biskupi, Bonifratrzy i Kamilianie, opiekunowie domowi przy swoich chorych krewnych… Czynią to na miarę swych możliwości i tak jak potrafią, tak zwyczajnie, bez rozgłosu i reklamy, bowiem dobroczynność i wszelkie działanie charytatywne jest wielką wartością, którą trzeba bronić przed próbami manipulacji.

I chociaż Kościół prowadzi tyle działań charytatywnych, wspiera tylu potrzebujących – to o tym mało się mówi. A Kościół nie umie i nie chce się reklamować. Ma jednak prawo do rzetelnej informacji o swej charytatywnej działalności. Mają prawo chorzy całego świata do informacji – na płaszczyźnie narodowej – przeżyć ten dzień we wspólnocie kościoła, poprzez modlitwę i refleksję religijną. W tym dniu Służba Zdrowia zatrzymuje się przy każdym chorym. Obojętnie jakiego jest wyznania i światopoglądu, bo cierpienie dotyczy wszystkich ludzi. Dlatego jest potrzebna odpowiednia postawa wobec ludzkiego cierpienia: postawa życzliwego współczucia i czynnej pomocy ze wszystkich sił. Na taką pomoc oczekuje każdy chory.

W przysiędze Hipokratesa sprzed 2400 lat czytamy: „chorych dla ich dobra leczyć będę, podług sił moich i zdolności, pilnie bacząc, by nie doznali z tego powodu jakiejkolwiek krzywdy”.

Tak jakoś jest na świecie, że szpital i miejsca opieki są słusznie uważane za: „najczęściej uczęszczaną świątynię na świecie”.

Dlatego owocem Światowego Dnia Chorego powinno być scalenie Służby Zdrowia przy boku cierpiącego. Różnie to bywa i nie chciałbym snuć negatywnych wniosków. Ale nie może być innej sprawiedliwości, jak tylko ta oparta na miłości i przez nią ożywiana. I ta zasada dotyczy opieki nad wszystkimi bez wyjątku chorymi, bowiem chorym jest, albo może być każdy człowiek.

Tego wymaga również nowa ewangelizacja. Ludzie cierpienia nie mogą otrzymywać okruszyn, ale muszą mieć pierwszeństwo na wzór Pana Jezusa, który stał się Samarytaninem człowieka potrzebującego, Lekarzem serc i ciał.

Światowy Dzień Chorego niesie owoc nadprzyrodzony – jest to najważniejszy czynnik naszego posługiwania cierpiącym. Można oddać ludziom czas, pieniądze, można poświęcić swe zdolności, wrodzony geniusz – i to dobrze – ale chodzi o coś więcej: trzeba dać siebie.

Dać siebie, to znaczy dać swoje serce. Kiedy dajemy swoje serce, to odtąd nosimy w sobie ranę drugiego. Jego rana staje się raną mojego, naszego serca, tak byśmy byli jedno. Teraz rozumiemy słowa Pana Jezusa: wziął na siebie nasze rany i nasze cierpienia…

W rozumieniu chrześcijańskim, każde ludzkie cierpienie może mieć charakter zbawczy. We współczesnym nauczaniu Kościoła, człowiek cierpiący zajmuje kluczowe miejsce. Jezus Chrystus utożsamia się z każdym cierpiącym. Jeśli człowiek cierpiący zechce złączyć swe cierpienie z cierpieniem Chrystusa, to wówczas Chrystus własną mocą każdemu takiemu cierpieniu człowieka nadaje wartość nadprzyrodzoną – znaczy to, że poprzez cierpienie jesteśmy włączeni w cierpienie samego Jezusa i z Nim pomagamy Mu w dziele zbawienia całego świata.

Cierpienie jest również po to, aby wyzwalało w innych ludziach braterską miłość, aby skłaniając innych ludzi do pełnienia uczynków miłosierdzia – pozwalało im się w pełni samorealizować przez bezinteresowny dar z siebie samego.

W Liście Apostolskim Salvifici doloris – Jan Paweł II pisze: „I prosimy Was wszystkich, którzy cierpicie, abyście nas wspierali. Właśnie Was, którzy jesteście słabi, abyście stawali się źródłem mocy dla kościoła, dla ludzkości, dla lekarzy. W straszliwym zmaganiu się pomiędzy siłami dobra i zła, którego widownią jest nasz współczesny świat – niech wasze cierpienie w jedności z Krzyżem Chrystusa przeważy”.

Kochani moi, razem z Maryją stojącą pod Krzyżem zatrzymajmy się w zadumie obok krzyży współczesnego świata, współczesnego człowieka. Niech w tym tak bardzo drogim ludowi chrześcijańskiemu „Sanktuarium maryjnym” dokona się owoc przyjęcia i ofiarowania zbawczego cierpienia. Amen!

Czytany 110 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.