Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Artykuły filtrowane wg daty: styczeń 2017

chrzestNa misji afrykańskiej nastąpiło dziwne zapoznanie się i zżycie w pracy dwóch ludzi: katolickiego kapłana – misjonarza i angielskiego lekarza – ateisty.

Pracowali na tym samym terenie i zaprzyjaźnili się ze sobą. Żadną jednak dyskusją nie można było przekonać angielskiego lekarza ateisty aby przyjął chrzest. Zdarzyło się, że musiał on wyjechać na kilka tygodni do leprozorium, szpitala dla trędowatych w odległej miejscowości.
Po powrocie lekarz przyszedł do swojego przyjaciela – księdza i rzekł:
– Ochrzcij mnie!
– Co ci się stało? Tak nagle? – zapytał ksiądz.
– Dojrzałem – odpowiedział lekarz.
– Siadaj i opowiedz – poprosił kapłan.
– Spotkałem osiemnastoletnią Murzynkę. Okaz piękności. Dwa tygodnie temu amputowałem jej ręce i nogi, aby zahamować postęp trądu. Został tylko sam korpus z głową. Choroba jednak posuwa się dalej. Będzie żyła jeszcze maksymalnie 6 miesięcy. Wie o tym, ale nie boi się śmierci. Normalnie o wszystkim rozmawia, uśmiecha się. Rozmawiałem z nią dużo.
Rzeczywistość pozaziemska dla niej nie jest wcale mniej realną niż ta obecna. Doszedłem do przekonania, że religia, która daje człowiekowi tak silne przeświadczenie, nie może być fikcją. Tego samego dnia odbył się chrzest.
Ktoś powie: „taka sobie pobożna opowiastka”.
Dzisiejsza niedziela Chrztu Pańskiego każe nam jednak zastanowić się nad faktem naszego Chrztu.
Chrzest Chrystusa to nie uroczysta i podniosła ceremonia, ale początek Jego 3-letniej zbawczej misji, która zakończy się Męką, Śmiercią i ostatecznie Zmartwychwstaniem, zwycięstwem nad złem.
A jak to jest w naszym życiu? Najczęściej Chrzest to dla wielu tzw. chrześcijan tylko zewnętrzna CEREMONIA. Efekt – chrześcijanie, katolicy nijacy, od wielkiego dzwonu, wiara stojąca gdzieś z boku, na marginesie życia. Według oficjalnych statystyk ponad 90% Polaków jest ochrzczonych … i co z tego???
Oczywiście nikt z nas nie pamięta swojego Chrztu. Rodzice zadecydowali za nas i przynieśli do Kościoła. Ktoś może powiedzieć, że to tutaj leży przyczyna nijakości naszego chrześcijaństwa. NIC BARDZIEJ BŁĘDNEGO. Ze zdumieniem słucham jak niektórzy rodzice, pozornie logicznie udowadniają, że nie chcąc gwałcić wolności swoich dzieci pozostawiają decyzję Chrztu samemu dziecku, kiedy dorośnie. A jednocześnie gwałcą jego wolność posyłając go do szkoły, wybierając mu nauczycieli tańca, rytmiki, aerobiku, zmuszając do gry na skrzypcach, na fortepianie, do chodzenia do dentysty, czy karmiąc go witaminizowanymi odżywkami. I gdzie tu jest wolność dziecka, dlaczego nie pozostawia się tych wszystkich spraw decyzji dziecka, aż dorośnie!?
Czy przyczyną nijakości naszej wiary nie jest raczej to, że po kilku zewnętrznych ceremoniach: Chrztu, I Komunii św. i czasami jeszcze Bierzmowania zapominamy o tym, ze jesteśmy dziećmi Bożymi? Dlaczego mamy tak wielu ochrzczonych a tak niewielu naprawdę praktykujących wiarę i to nie tylko przez chodzenie na niedzielną Mszę św.?
Czy nie jest tak po prostu dlatego, że wiary otrzymanej na Chrzcie nie rozwijamy? Dlaczego tak wielu ludzi twierdzi, ze wiarę utraciło, z powodu jakiegoś rzekomo niedobrego księdza, czy nawet skandalu? Czy nie jest tak dlatego, że tak niewiele robimy, aby tę wiarę w nas pomnażać i rozwijać, a wprost przeciwnie robimy tak wiele, a nawet wszystko, aby ją w sobie zabić? Dlaczego dla usprawiedliwienia swojej niewiary, czy wątpliwości, odwołujemy się tylko do złych przykładów, do medialnie rozdmuchanych skandalików?
Tak często słyszy się zdanie: przestałem chodzić do kościoła, przestałem wierzyć w Boga, bo … i tutaj cała litania grzechów innych ludzi; katechetów, księży, sąsiadów, znajomych, teściowej, czy kogoś z rodziny.
A czemu nie powiedzieć wprost:
Przestałem chodzić do kościoła, wyrzuciłem Pana Boga ze swojego życia, bo jest mi niewygodny, bo za dużo ode mnie wymaga, bo nie pasuje mi do tego co robię!!??
Nie mów, że w Boga nie wierzysz. Powiedz raczej uczciwie, że On ci w życiu zawadza i przeszkadza, że nie możesz przyjąć czy uznać Jego istnienia, bo konsekwentnie musiałbyś  zmienić swoje życie, bo nie mógłbyś być nadal zarozumiałym, zapatrzonym w siebie, szukającym jedynie przyjemności i swoich jedynie korzyści egoistą.
Czemu nie powiedzieć wprost, ze przyczyną naszej małej i słabej wiary jest po prostu to, że tego daru otrzymanego na Chrzcie Świętym nie rozwijali w nas nasi rodzice a i my sami?
W czasie 1-szej wizyty we Francji (na początku lat 80-tych) św. Jan Paweł II zadał Francuzom bardzo kłopotliwe pytanie: „Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?
Sądzę, że to pytanie można zadać nie tylko Francuzom. Należałoby zapytać dzisiaj całą Europę:
Chrześcijańska Europo, co zrobiłaś ze swoim Chrztem?!
A może nawet bardziej konkretnie:
Chrześcijańska, katolicka Polsko, a ty, co zrobiłaś ze swoim Chrztem?!
Albo jeszcze bardziej osobiście:
Katoliku, ty stojący tutaj w kościele, co ty zrobiłeś ze swoim Chrztem???
Czy łaski na Chrzcie otrzymane rozwijałeś?
Czy wiarę swoja pogłębiałeś?
Czy w swoim codziennym życiu kierujesz się tą wiarą, czy wyjmujesz ją z szafy tylko na niedziele i święta?
W swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość” św. Papież Jan Paweł II pokazuje, że
Europa, Europejczycy, także Polska i Polacy coraz bardziej zapominają o swoich korzeniach. A efektem jest utrata tożsamości. Błąkamy się po wielkich i błyszczących supermarketach współczesnego świata i szukamy nowych idoli i bożków. Zapomnieliśmy o naszym Chrzcie i tracimy swoją tożsamość.
A jednocześnie, z drugiej strony Europa, a nawet świat patrzy z nadzieja na Polskę, na polskich katolików i na polską wiarę.
Oczy świata są zwrócone na Polskę!
Wielu intelektualistów chrześcijańskich na Zachodzie wiąże z Polską i jego katolicyzmem duże nadzieje.
Pozostają oni pod wrażeniem osoby św. Jana Pawła II i rozumują następująco:
Papież nie wziął się znikąd, uformowała go określona tradycja kulturowa i w tradycji tej musi tkwić spory potencjał duchowy, skoro wydała ona tak wybitną jednostkę.
Jeden z czołowych intelektualistów amerykańskich, redaktor naczelny pisma „First Things”, Richard Neuhaus uważa, że impuls do nowej ewangelizacji Europy wyjdzie właśnie z Polski.
Podobnie uważał też rektor uniwersytetu w Pampelunie w Hiszpanii, zaś brat Roger, założyciel wspólnoty Taize, powiedział wprost: „Wiosna Kościoła wyjdzie z Polski”.
Tak wiosna Kościoła wyjdzie z Polski o ile !!! Polska nie zapomni o swoim Chrzcie, o ile nie utracimy swojej tożsamości , o ile nie damy się bałwochwalczym kultom nowych bożków: sukcesu, pieniądza, samowystarczalności, egoizmu, seksu, pseudo-wolności...
Bracie i Siostro nie zapominaj o swoim Chrzcie! Daj innym przykład wiary, która nie jest fikcją, ale cudowną rzeczywistością - więc dawaj innym przykład wiary płynący z Twego Chrztu.
 
 
środa, 04 styczeń 2017 12:19

Nauczycielu – gdzie mieszkasz?

gdzie-mieszkasz4 STYCZEŃ • 1J 3, 7-10 • Ps 98 • J 11, 35-42

Z Ewangelii według św. Jana

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?». Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas» - to znaczy: Piotr.

Refleksja nad Ewangelią

Odkrywanie i poznawanie Boga nigdy nie jest czymś statycznym. Z jednej strony pierwsze jest działanie Boga, który przechodzi pomiędzy nimi. Z drugiej strony jest odpowiedź człowieka, który potrzebuje pójść za Bogiem, jeśli chce zobaczyć, gdzie mieszka, i być z Nim. Na tym historia ucznia Jezusa, także moja, się nie kończy.

Po znalezieniu i poznaniu Jezusa, Andrzej wraca po swego brata, aby go też przyprowadzić do Jezusa. To jest ten cudowny bieg Ewangelii, który się nie nudzi, ale zapra­sza nas, byśmy z jeszcze większym pragnieniem i zaangażowaniem poszli za Jezusem w te miejsca, do których chce nas prowadzić.

Jaka jest moja historia spotkania Boga żywego? Czy pamiętam, jak uczniowie w Ewangelii, kiedy to miało miejsce i o której godzinie? Czy mam pragnienie szukania Boga w moim życiu i drogi, którą chce mnie prowadzić?

jezus

3 STYCZNIA 1J 2, 29 - 3, 6 • Ps 98 •J 1,29-34 

Z Ewangelii według św. Jana

Jan zobaczył Jezusa, podchodzącego ku niemu, i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębi­ca i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym».

Refleksja nad Ewangelią

Dzisiejsze słowo odsłania przed nami pewną tajemnicę: kim jest Jezus?

Jan Chrzciciel, dzięki światłu Ducha Świętego, poznaje całą prawdę o swoim kuzynie Jezusie.

To Ten, który gładzi grzechy świata, to Ten, który daje życie. W Jego imieniu kryje się misja, z jaką przychodzi na świat: Namaszczony przez Ojca, by zbawić. Dlaczego tak wielu nie wierzy w Jezusa? Dlaczego tak wielu nie przyjmuje Jego łaski?

Powodem może być opór na Ducha Świętego, którego On nam posyła.

Bez Jego pomocy nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć, że Panem jest Jezus, nikt z nas nie jest w stanie zobaczyć, kim tak naprawdę jest! Potrzebny jest Duch Święty, by zobaczyć w swoim życiu przychodzącego Jezusa!

Czy modlę się o światło Ducha Świętego?

Czy słucham Jego natchnień?

Czy wierzę w to, że Bóg ciągle Go do mnie posyła?

 

 

poniedziałek, 02 styczeń 2017 12:43

Kim tak naprawdę jestem?

jan-chrzciciel

Z Ewangelii według świętego Jana

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś EIiaszem?». Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?». Odparł: «Nie!». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?». Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pusty­ni: Prostujcie drogę Pańską», jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?». Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Refleksja nad Ewangelią

Wsłuchując się dziś w tekst tej perykopy, nie sposób przejść obo­jętnie, nie usłyszeć pytań, które Janowi zadają wysłannicy żydow­scy. Najważniejsze z nich brzmiało: Kto ty jesteś? Trzeba się przy nich zatrzymać i odnieść je do siebie, bo inaczej będziemy słyszeć „opowiadanie” - a to jest ewangelia życia, to słowa, które mają wpływać na mnie i wywierać wpływ na moją postawę.

A więc jeszcze raz: Kto ty jesteś?

Teraz mogę pozwolić tym słowom przenikać mnie tak, by poprowadziły do mojego wnętrza, w głąb mnie.

Trzeba dać się prowadzić tym słowom i otwierać wszystkie drzwi mojej osobowości, moich relacji, moich zachowań.

Te słowa odkrywają prawdę o mnie samym - nie taką lukrowaną - i dalej niezależnie od tego, jaka to prawda, to właśnie z tym mam nauczyć się przychodzić do Jezusa, którego dziś wskazuje nam św. Jan Chrzciciel. W jego postawie odkrywamy też ważną cechę, tak potrzebną dzisiejszemu człowiekowi: pokorę, prostotę. Św. Jan nie wykorzystuje okazji, by być kimś wielkim.

Czy pragnę takiej postawy uczyć się i wprowadzać ją swoim życiem?