Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 28 grudzień 2017 17:18

4. Niedziela Adwentu (B) – Uwierzyć w przychodzącego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

4-niedziela-adwentuOstatnia, przedświąteczna niedziela. Dobiega końca Adwent, co oznacza po prostu - przyjście. Przyjście Tego, który miał przyjść - i przyszedł. Przyjście Tego, który ma ponownie przyjść - i przyjdzie. Przyjście Tego, który w każdej chwili do nas przychodzi - i jest.

Nie tylko jest, ale i mówi do nas nieustannie cichym, chciałoby się powiedzieć, adwentowym głosem. Bo ten czas, to nie tylko nasz, ale i Jego Adwent. Bóg jest Panem Adwentu. Chętnie przebywa wśród tych, do których przychodzi. Głos Jego dociera do ludzi adwentowej wrażliwości, adwentowej tęsknoty i oczekiwania. Cóż dzisiaj nam, adwentowym ludziom, mówi nasz Bóg - Pan Adwentu? Poprzez dzisiejsze czytania staramy się zrozumieć adwentowe przesłanie Słowa Bożego. Każde z tych trzech czytań ujmuje prawdę o Przychodzącym Bogu nieco inaczej.

Przypomniano nam najpierw króla Dawida. Ten biblijny obraz i zawartą w nim prawdę można zaniknąć w jednym słowie - dom. Zbudować dom na mieszkanie. Najpierw król zadbał o swój własny dom. Był to okazały pałac, w którym zamieszkał Dawid po poskromieniu wszystkich swoich wrogów. Był u szczytu sławy. Przyszła mu wówczas myśl, aby swoją wdzięczność wobec Boga wyrazić w konkretny sposób, przez wybudowanie godnego mieszkania dla Arki Przymierza.

Pozornie zaskakująca jest odpowiedź Boża wypowiedziana ustami proroka: Nie ty wybudujesz Mi dom na mieszkanie!

Czego nauczył się Dawid, który przecież szczerze chciał ofiarować swemu Bogu tak wspaniały dar w postaci godnego domu - świątyni? Nauczył się tej prostej prawdy, że Bóg obdarowuje człowieka szczodrzej i hojniej; że nawiedzając człowieka i przychodząc do niego, darzy go miłością uprzedzającą i wyprzedzającą wszelkie dobro, na jakie zdobywa się człowiek.

Bo czymże była świątynia, którą wybudował następca Dawida -Salomon. Czymże jej wspaniałość, iż budziła powszechny zachwyt, wobec wypełniającej jej wnętrze obecności Bożej? Czym jest to wszystko, co było szczerym nawet zamiarem Dawida, wobec tej jednej, wspaniałej obietnicy, którą usłyszał: "Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki?" (2 Sm 7,16).

Poprzez tę biblijną opowieść o Dawidzie, otrzymujemy wprost od Boga zapewnienie, że On, największy i Najpotężniejszy chce być Bogiem Przychodzącym, zamieszkującym wśród ludzi. To jedno małe, a pełne wymowy słowo: dom, jest jego biblijnym dowodem. Co za przedziwna wymiana! Odwieczny Bóg - domownikiem skończonego człowieka; mały człowiek - domownikiem miłosiernego Boga! I choć jeszcze wiele wieków upłynie, zanim św. Paweł powie: "Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w nas?" (1 Kor 3,16), to jednak od czasów króla Dawida łatwiej było człowiekowi uwierzyć, że Bóg chętnie przebywa w sercu człowieka - jak w swoim domu.

Przypomniano nam również dzisiaj w Ewangelii św. Łukasza scenę Zwiastowania. Zawartą w tym obrazie prawdę biblijną, zamykamy też w jednym słowie - radość. Nasze staropolskie: "zdrowaś", czy późniejsze: "Bądź pozdrowiona", znaczy tyle, co greckie: "chaire" - czyli raduj się". Takie słowa usłyszała Dziewica Maryja z ust anioła Gabriela, wysłannika Bożego, w swoim nazaretańskim domu.

Radość ze spełnienia w tym momencie, w tym domu, odwiecznej Bożej obietnicy, że chce być On "Bogiem z nami". Jak przedziwnie współgrają te słowa z innym, a pochodzącym z tej samej Ewangelii św. Łukasza wezwaniem do radości, skierowanym przez anioła do pasterzy trzód betlejemskich: "Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan" (Łk 2,10n).

Taki jest początek radości zwiastowanej, objawionej przez Boga smutnemu człowiekowi. Przywołujemy w pamięci naszej inne opisy radości, które w tej pierwszej, nazaretańskiej, mają swoje korzenie. Pamiętamy przecież radość, z jaką przyjmowano głoszone słowo Boże, czy radość uczniów powracających z pracy apostolskiej.

Jest to ta sama, ewangeliczna, zwiastowana przez Boga radość, która uczniom Pańskim kazała radować się nawet z prześladowań zniesionych dla Królestwa Bożego. W tej radości mamy udział - ty i ja, gdy w twoim i moim sercu ziarno Ewangelii kiełkuje i wyrasta jak potężne drzewo.

Tak więc radość czasów Chrystusa, czyli - jak mówimy - naszej ery, wzięła początek od Maryi. Ona jest pierwszą osobą nowego, Chrystusowego czasu radości. W tych dniach przedświątecznych mamy głębiej odczuć naszą radość z przyjścia do nas Bożego Syna i bardziej zrozumieć, że nasza radość z wiary jest kontynuacją tej pierwszej, zwiastowanej przez anioła w Nazarecie.

Pozostał jeszcze trzeci fragment czytanego dziś słowa Bożego. Stanowi on zakończenie listu św. Pawła do Rzymian. Tym razem zawartą tu prawdę Bożą zamykamy w słowie - Chrystus. To przez Niego składa św. Paweł Bogu Ojcu dziękczynienie za mądrość, ukrytą w dawnych wiekach, a teraz objawioną światu w osobie Jezusa Chrystusa.

Takiego Chrystusa głosił św. Paweł, takiego Chrystusa głosi Kościół poprzez wieki. Dziś głosi Go również. To ten sam Chrystus. Wczoraj i dziś ten sam. Zapytaj więc siebie, jak przyjmujesz głoszonego ci Chrystusa? Czy Słowo Boże otwiera ci serce? Czy raczej uważasz, że trzeba innym, a nie tobie, głosić kazania? Kiepskim byłbyś słuchaczem, gdybyś uważał, że Słowo Boże jest przeznaczone dla kogo innego, a w kazaniach byś nasłuchiwał jak taki, czy inny kaznodzieja poruszy nie ciebie, lecz tych innych, tzn. gorszych.

Spójrz więc w tę przedświąteczną niedzielę na głoszonego tobie przez Kościół Chrystusa. Zanim ujrzysz Go zasiadającego po prawicy Boga i przychodzącego w majestacie, patrzysz na Niego w betlejemskim żłóbku. Potem stopniowo widzisz ukryte życie w Nazarecie, wreszcie publiczną działalność, nauczanie, cierpienie, mękę i krzyż. Tak przychodzi nasze zbawienie. Niektórzy chcieliby widzieć Jezusa tylko jako Zmartwychwstałego i nieosiągalnego Pana Wszechświata. Kościół cierpliwie uczy patrzenia w żłóbek z małym Dzieciątkiem. Nie jest to tani sentymentalizm, ale nauka pełnego człowieczeństwa. Bo nie można być dobrym uczniem Chrystusa, gdy pominie się całą ludzką stronę życia.

Cóż warte by było codzienne mówienie do Boga: Ojcze nasz, bez zwykłego zainteresowaniapotrzebami drugiego człowieka. Dobiega końca

Adwent - przyjście. Przyjście Tego, który już przyszedł; który powtórnie przyjdzie; który nieustannie przychodzi.

Jeszcze raz krótko wróćmy do tych prostych słów - dom, radość, raz jeszcze niech zabrzmi słowo - Chrystus. Nie sposób nie myśleć w tę przedświąteczną niedzielę o naszych domach, o naszych radościach i troskach. Jak nie pomyśleć o naszym chwiejącym się wciąż polskim domu? Dobrze wiemy, że dom to nie tylko ściany, dach nad głową i lepsze czy gorsze sprzęty. Czym go więc wypełnimy? Jeszcze jedną kłótnią po polsku? Jeszcze jedną przepychanką przeciw poczętemu życiu?

Uwierzyć musimy mocno w przychodzącego Chrystusa! On jedynie wypełni nasze serca i domy radością. On przynosi nam wolność. Kiedy więc znów, jak co roku, patrząc na Jezusa złożonego przez Matkę na sianie, zaśpiewasz w kolędzie: "Gdyś stajnią nie pogardził, nie gardź i sercem mym" - uczyń to szczerzej i prawdziwiej niż kiedykolwiek. Doświadczysz, jak nigdy, radości w twoim domu. Życzę ci tego najgoręcej. Wesołych Świąt!

Czytany 42 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.