Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 08 grudzień 2017 18:06

2. Niedziela Adwentu (B) – Przygotujcie drogę Panu

Oceń ten artykuł
(1 głos)

sw-jan-chrzcicielDziś już druga niedziela Adwentu, który przyszedł, jak zwykle, cicho, dyskretnie i prawie nieoczekiwanie, bo taki już jest z natury.

Ma w sobie coś z ciszy przyrody przygotowującej się do zimy; coś z ciszy Anioła zwiastującego Maryi; a może przede wszystkim coś z subtelności samego Boga, porównanego dziś w pierwszym czytaniu do pasterza, który „Jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie” (Iz 40,11).

Chrześcijanie mówią o Adwencie, że jest czasem religijnego i radosnego oczekiwania.

Wciąż na coś czy na kogoś oczekujemy. Temu oczekiwaniu towarzyszą nadzieje, które zwykle koncentrują się wokół spraw ziemskich. Tymczasem w Adwencie staje przed nami Jezus - Pan i Pasterz - który w sposób doskonały może zaspokoić nasze najgłębsze tęsknoty. To On jest naszym oczekiwaniem. To o Nim w prefacji adwentowej śpiewamy, że „spełnił odwieczne Boże postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia”.

Jakże więc dziwnym nieporozumieniem może być tęsknota i oczekiwanie człowieka, choćby to najbardziej szlachetne, nie uwzględniające Jezusa Chrystusa. Bolesną pomyłką, a nawet tragedią, może stać się życie człowieka przebiegające obok Chrys­tusa. Wszystko, co dzieje się w nas i wokół nas nabiera sensu dzięki Chrystusowi. I właśnie teraz, w Adwencie, możemy tę prawdę głębiej odczytać.

Przypomina nam Kościół, że oczekiwanie nasze ma być ra­dosnym oczekiwaniem. Gdybyśmy tylko po ziemsku patrzyli na nasze życie, to powodów do radości byłoby niewiele. Po ziemsku bowiem wszelka radość jest chwiejna. Zdarza się, że nawet najbliżsi nas zawodzą, zdradzają i posądzają o złe intencje. Zdarza się też, że człowiek dla którego jesteśmy dobrzy uważa nas za naiwnych, a przyjaciel przemienia się we wroga.

Nasza zaś chrześcijańska radość płynie z niezaprzeczalnego faktu, że „tak Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego dał...” (J 3,16). Jezus jest darem nieodwołalnym. Bóg dotrzymuje słowa. Boża miłość jest bezwarunkowa. Boże „tak” zawsze brzmi i jest „tak”. To On przez proroka Izajasza mówi dziś do nas:

Wstąpże na wysoką górę,
zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie!
Podnieś mocno twój głos,
zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem!
Podnieś głos, nie bój się...!
«Oto wasz Bóg!»
Oto Pan, Bóg, przychodzi z mocą...” (Iz 40,9-10).

Tak krzepić potrafi serca ludzkie tylko sam Bóg, który nam przez swego Syna, jako nieodwołalny dar mówi: „Nie lękajcie się, Jam zwyciężył świat!” (J 16,33).

Kościół mówi nam, że Adwent ma być też czasem pobożnego oczekiwania.

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego...” (Mk 1,3). To wołanie Jana Chrzciciela nic nie straciło na aktualności. Potwierdza je św. Piotr Apostoł, mówiąc: „Starajcie się, aby On was zastał bez plamy i skazy, w pokoju” (2P 3,14).

Ewangelista Marek notuje, że do Jana Chrzciciela ciągnęła „cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając przy tym swe grzechy” (Mk 1,5). To bardzo wyraźne wskazanie dla nas, abyśmy w przygoto­waniu do Świąt nie pominęli tego, co najistotniejsze, abyśmy nie pozostali tylko przy resztkach promieni Słońca. Wszystkie świą­teczne zwyczaje - opłatek, choinka, upominki - mają o tyle sens, o ile prowadzą do Słońca - do Chrystusa, który oświeca każdego człowieka.

Trzeba nam pamiętać o tym przygotowując się do Świąt Bożego Narodzenia. Dobrze byłoby, aby w każdym domu był ktoś, kto zwróci uwagę na te sprawy, które są najistotniejsze do dobrego przeżycia Świąt. Kiedyś ten obowiązek spoczywał na ojcu-głowie rodziny. Na tym polegała owa haggada starotestamentalna - teologiczna mowa ojca rodziny, który odpowiadał dziecku na pytanie o powód święto­wania. Ojciec mówił wtedy z powagą: dziecko drogie, świętujemy, bo Bóg z niewoli nas wyzwolił.

Dzisiaj wiemy, że Bóg nie tylko wyprowadził nas z niewoli grzechu, ale umarł za nas na krzyżu, abyśmy byli podniesieni do godności dzieci Bożych. Tak powinni i teraz, w kończącym się drugim tysiącleciu chrześcijaństwa, mówić swoim dzieciom i domownikom ojcowie w każdym domu. Powinni mówić wyraźnie, że trzeba się przed Świętami wyspowiadać, bo inaczej Chrystus przejdzie obok nich; dla nich się nie narodzi. Świat by się inaczej toczył, gdybyśmy mieli takich ludzi, którzy w to mocno wierzą, tym żyją i tego uczą innych, szczególnie tym za których wychowanie są odpowiedzialni.

Naszego adwentowego oczekiwania nie zamknijmy w modlitwie czy w roratach. Na miłość Zbawiciela odpowiedzmy czynną miłością bliźniego. Tyle wokół nas osób samotnych, chorych, niepełnosprawnych. Tylu uzależnionych od alkoholu. Podzielmy się z nimi swoim czasem, pieniędzmi. Dajmy im dobre słowo, uśmiech, uścisk dłoni. Uzależnionym od alkoholu wskażmy drogę do poradni przeciwalkoholowej, do Klubu AA. Ro­dzinom alkoholików okażmy zrozumienie i zainteresowanie. Sami zrezygnujmy z zakupu alkoholu na Święta. Nie mówmy: „mnie alko­holizm nie zagraża”. Umiejmy na ten problem spojrzeć głębiej i dalej.

Henryk Sienkiewicz w ostatnim eseju o warszawskiej katedrze, wspomina pytanie zadane przez ucznia staremu księdzu katechecie. Uczeń, w swojej naiwności, zarzucił malarzowi fałszerstwo histo­ryczne, mówiąc, że św. Jan Chrzciciel nie mógł się nigdy spotkać z polskim św. Stanisławem, których to przedstawiał katedralny obraz. „Widzisz synku - odparł ksiądz - św. Jan musiał sprawdzić, czy się Polska dobrze ochrzciła”.

Teraz, w Adwencie, pytajmy siebie - jakim ja jestem chrześcija­ninem? Czy świadomość otrzymanego chrztu pozwala mi nabierać właściwego dystansu do tego, „co wielkie w oczach świata” i żyć więcej dla Królestwa Bożego?

Czytany 141 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.