Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
Wielka rzesza ludzi zgromadziła się tu dziś w Bazylice Bożego Miłosierdzia i wokół niej, w imię Twoje. Wielka rzesza ludzi – nie mniej nas, niż wtedy, u początków Kościoła, w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy wylałeś obficie Swego Ducha. Ześlij teraz na nas Swego Ducha. Duchu Święty, napełnij nas Swoim światłem i miłością ku dobre-mu owocowaniu Bożego Słowa w naszych umysłach i sercach. Eminencjo, Księże Kardynale, Księże Prymasie, Księże Arcybiskupie Stanisławie, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, Drodzy Współbracia w biskupim posługiwaniu, Szanowny Panie Prezydencie, Panowie Marszałkowie Sejmu i Senatu, Wszyscy przedstawiciele Rządu, Posłowie i Senatorowie, Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, Drodzy Współbracia kapłani, osoby konsekrowane, wszyscy wierni świeccy, Siostry i Bracia, zgromadzeni w tej Bazylice i tak licznie zgromadzeni wokół niej, Drodzy telewidzowie…
Kochani moi, dziś uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata. Jesteśmy obciążeni historycznymi uwarunkowaniami, dlatego patrzymy na Chrystusa, jak i na innych królów. Pan Jezus mówił nam o Królestwie Bożym na ziemi. Budziło to nie tylko zainteresowanie słuchających, ale i konkretne propozycje. Matka synów Zebedeuszowych prosi wprost Pana Jezusa: Spraw, Panie, aby ci dwaj moi synowie siedzieli po Twojej prawej i po lewej stronie, gdy Ty będziesz Królem. Gdy Pan Jezus wchodzi do Jerozolimy, uczniowie pytają: Panie, czy to teraz przywrócisz królestwo Izraela? Tłumaczy Pan Jezus cierpliwie uczniom: Wielcy tego świata podbijają narody i panują nad nimi. A pośród was będzie inaczej. Kto z was chce być pierwszym, niech będzie jako niewolnik; a kto chce być przełożonym, niech będzie jako służący. Resztę…
Zgodnie z prawem rzymskim, wypisano Panu Jezusowi uzasadnienie wyroku śmierci. Napis w trzech językach głosił, że umiera na krzyżu Jezus Nazareński, Król Żydowski. Sformułowanie było jednoznaczne. Ale treść budziła kontrowersje. Najwyższa Rada skazała Jezusa z Nazaretu na śmierć za to, że przyznał się, iż jest Mesjaszem, więcej — Synem Bożym, równym Bogu (Łk 22, 69). Uznano to za bluźnierstwo wystarczająco wielkie, by wymierzyć najwyższą karę. Wyrok śmierci wymagał zatwierdzenia przez urzędnika rzymskiego. Przed Piłatem zmieniono jednak akt oskarżenia: „Podburzał nasz naród, zakazywał płacić podatki cesarzowi i mówił, że jest Mesjaszem-Królem” (Łk 23, 2). Piłat musiał zająć stanowisko. Problem religijny przed Sanhedrynem zabarwił się tutaj politycznie. Padło pytanie do więźnia: „Czy ty jesteś królem żydowskim?” Z jaką intonacją? Niedowierzania czy drwiny?…
„Czy Ty jest Królem?” – słowa Piłata wypowiedziane do Chrystusa. „Mój wierny świadek” – słowa Chrystusa zapisane w Apokalipsie św. Jana. Umiłowani Bracia i siostry. Przeżywamy dziś Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Jezus to na pewno Król Wszechświata. Przekonamy się o tym w wieczności. Spełni się to, co pisał św. Paweł, że nastąpi kiedyś rekapitulacja wszystkich rzeczy w Chrystusie. Recaput – powrót do głowy, rekapitulacja, to znaczy, że kiedyś wszystkie rzeczy znajdą się u stóp Chrystusa, Króla Wszechświata. On zatryumfuje, i wtedy – jak pisał św. Paweł – „Bóg będzie wszystkim we wszystkich”. Spełni się to, co przedstawia ta wspaniała rzeźba na sali audiencjonalnej   papieskiej w Rzymie – Chrystus kosmiczny, to znaczy Chrystus, który ostatecznie zwycięży – Chrystus, Król Wszechświata.…
Słowa Ewangelii według św. Marka. Jezus powiedział do swoich uczniów: „W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą,…
Człowiek powinien być w każdej chwili gotowy na ostateczny rozrachunek z Bogiem. Pomyślmy dziś szczególnie o tym, czy naprawdę jesteśmy gotowi na spotkanie z Panem. On czeka na nas. "Blisko jest, we drzwiach" (Mk 13, 29). Czeka jako miłosierny Ojciec, ale także jako sprawiedliwy Sędzia. Przypominam sobie jedną ze mszy św. sprawowanych w domu chorego. Tym razem stół ołtarzowy usytuowany był w środku pokoju, blisko chorego ojca. Córki wraz z rodzinami niby wieńcem otoczyły stół, na którym sprawowano Najświętszą Ofiarę Chrystusa. Mam zwyczaj prosić o pierwsze czytanie kogoś z rodziny. Wszystko w lekcjonarzu było starannie przygotowane. Umówiliśmy się, o które czytanie chodzi. Tymczasem lektorka, jedna z córek chorego ojca, przez pomyłkę przeczytała Ewangelię z dzisiejszej niedzieli. Ale nie dokończyła jej.…
Drodzy Bracia i Siostry. Od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo (Mk 13, 28). Patrzę na „drzewa, które umierają stojąc" i czytam w nich jesień. Kuli się człowiek w pierwszych ochłodzeniach i boi się zimy. Przychodzą coraz dłuższe wieczory i czasu na zamyślenia jest więcej. I są takie człowiecze niespokojne przebudzenia, gdy dzwoni budzik, gdy gwizd syreny wdziera się do domu, gdy biją tak samo jak co dzień, dzwony mojego kościoła. Znów przybył mi dzień. Chcę się nim cieszyć, bo jest nowy, ale boję się go, bo nie wiem, jaki będzie. Liczę wtedy lata mego życia i przeraża mnie to, jak szybko czas ucieka i boję się, że tak mało pomnożyłem tego, co mi Pan Bóg dał. I proszę Boga,…
Słowa Ewangelii według św. Marka. Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: "Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsce na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok". Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: "Zaprawdę powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe…
Święty biskup Cyprian, późniejszy męczennik za wiarę, napisał ponad siedemnaście wieków temu: „Jakże błogosławiona jesteś, uboga wdowo, która jeszcze przed nadejściem Sądu zasłużyłaś sobie na pochwałę Sędzie­go!" Zastanówmy się zatem, w czym każdy z nas mógłby naśladować ewangeliczną wdowę, aby w ten sposób zasłużyć sobie na podobną pochwałę Zbawiciela. Na pewno wielu z nas zauważyło ten dziwny paradoks, że potrzebujący bliźni pojawia się w naszej przestrzeni przeważnie wówczas, kiedy wyjątko­wo nie mamy czasu ani możliwości, ażeby mu pomóc, albo kiedy własnych kłopotów mamy aż nadto. Łatwo sobie wówczas powiedzieć: „Jak to by było dobrze, gdyby ktoś pomógł moim sąsiadom, których małżeństwo jest jeszcze do uratowania; gdyby ktoś podał rękę temu zagubionemu młode­mu człowiekowi, który swoje niepowodzenie zaczyna topić w kieliszku…
Bracia i siostry! Oceniamy ludzi według różnych kryteriów: ich zdolności umysłowych, głębokiej wiedzy, bogactwa duchowe­go. Ale nade wszystko cenimy ludzi według poziomu ich czy­nów moralnych. Dzisiaj te oceny coraz rzadziej są stosowane. Chętniej ocenia się ludzi według ich stanu posiadania, pozycji zajmowanej w społeczeństwie, wpływów, i tego wszystkiego, czym potrafią zabłysnąć w oczach innych. Te kryteria są coraz powszechniejsze. Ewangelia dzisiejsza mówi o tym, jak ludzie idący do świą­tyni składali Panu Bogu ofiarę, wrzucając różnej wartości mo­nety do skarbony. Pan Jezus przyglądał się, jak bogaci wrzucali wiele, a biedniejsi mniej. Ale szczególną uwagę zwrócił Chry­stus na biedną wdowę, która cały swój stan posiadania mate­rialnego wrzuciła do skarbony i weszła do świątyni. Pieniądze zostały w skarbonie. Gdybyśmy się jednak głębiej zastanowili,…
„Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27).   Drodzy Bracia i Siostry Pytanie postawione przez króla Salomona w czasie uroczystego poświęcenia świątyni Jerozolimskiej jest nam bliskie szczególnie dzisiaj, kiedy świętujemy rocznicę poświęcenia kościoła (parafialnego), dnia, w którym wzniesiona ludzkimi rękami budowla stała się domem modlitwy, „przybytkiem Boga między ludźmi” (Ap 21,3). My też jesteśmy głęboko przeświadczeni, że żadne miejsce na ziemi nie jest w stanie objąć Boga, że nie możemy Go „zawłaszczyć” na swój użytek, według naszego upodobania. Dlatego pytamy, czy nie ma sprzeczności pomiędzy wielkością Boga i możliwością wiązania Jego obecności z jakimś określonym miejscem? Pytamy o sens istnienia świątyń…
Dzisiaj obchodzimy rocznicę poświęcenia kościoła. Co to znaczy poświęcić kościół? Poświęcenie nawiązuje do sięgającej pierwszych wieków chrześcijaństwa tradycji przeznaczania budynków, czasem świeckich, do użytku chrześcijańskiego kultu. Dokonywano tego faktu w uroczysty sposób przez bogate obrzędy trwające niekiedy kilka godzin. Poświęcenie kościoła oznacza zatem oddanie budynku dla sprawowania kultu. O tym, że dana budowla przeznaczona została na sprawowanie kultu, nie decyduje tylko sam jej architektoniczny kształt, ale właśnie owo uroczyste jej przeznaczenie, zwane poświęceniem. Czym jest dla nas obchodzenie rocznicy poświęcenia kościoła? Przede wszystkim jest to odnowienie w sobie świadomości, że to my jesteśmy prawdziwym, bo żywym Kościołem, że świątynie budujemy po to, aby w niej móc gromadzić się na wspólne modlitwy i sprawowanie Eucharystii. Polskie słowo „kościół” oznacza najpierw budynek…
Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi uważnego słuchacza do niepowtarzalnego spotkania z Bogiem. Przeczytana przed chwilą scena ewangeliczna, nakreślona żywo i dokładnie w najmniejszych szczegółach przez św. Marka, pozwala przeżyć niemal namacalnie to osobliwe pochylenie się Chrystusa nad cierpiącym człowiekiem. Ewangelista nie zapomniał przekazać imienia niewidomego nieszczęśnika, pamiętał również o tym, by poinformować słuchacza, że to był żebrak. I zapisany jeszcze szczegółowo dialog. Wszystko po to, aby pokazać, że sprawa toczy się w konkretnych warunkach i że chodzi też o konkretnego człowieka. Dla bezpośrednich świadków tego wydarzenia i dla nas dzisiaj i dla wszystkich, którym kiedykolwiek ta Ewangelia będzie głoszona jest ważne, że to właśnie dla niewidomego żebraka Bartymeusza, siedzącego przy drodze, w pobliżu Jerycha, przechodzący tą drogą Chrystus okazał tyle uzdrawiającej…
Był to rok 180 po narodzeniu Chrystusa. Przenieśmy się do Afryki Północnej, do Kartaginy, miasta, którego ruiny znajdują się dzisiaj na terenie Tunezji, nieopodal Tunisu. Ta część Afryki, leżąca nad Morzem Śródziemnym, należała wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. Żyło tam już wielu chrześcijan. II i III w. to czas prześladowań chrześcijan, kobiet i mężczyzn. Pod eskortą przeprowadzono ich do Kartaginy. Przed prokon-sulem odbywał się proces. Zachował się protokół z tego procesu. Prokonsul zadał chrześcijanom standardowe pytanie: Jak się nazywasz. W protokole czytamy: « Westia rzekła: "Jestem chrześcijanką", Sekunda rzekła: "Czym jestem, tym chcę i nadal pozostać" Saturninus prokonsul zwrócił się do Speratusa: "Czy nadal upierasz się przy tym oświadczeniu, że jesteś chrześcijaninem"? Speratus odpowiedział: "Jestem chrześcijaninem". A wraz z nim wszyscy…
Kochani moi, Dzisiaj czytamy Ewangelię św. o dwóch synach Zebedeuszowych: o Jakubie i Janie, którzy mieli zwykłe ludzkie pragnienie, żeby być kimś, żeby coś więcej znaczyć, żeby być wielkim. Nauczyciel stawia im i nam wszystkim pytanie — czy wiecie o co prosicie? (Mk 10, 38). W czym więc jest wielkość człowieka? Jaka jest do niej droga? W latach międzywojennych żył i tworzył we Włoszech artysta rzeźbiarz — Giuseppe Ardente. Modną wtedy była idea tzw. nad-człowieka. Artysta postanawia dokonać dzieła swego życia, wyrzeźbić nadczłowieka. Dokonano odsłonięcia rzeźby. Była imponująca. Na stromą ścianę skały wspinał się młody, piękny, pełen fizycznej tężyzny człowiek — nadczłowiek. Lewą ręką chwycił krawędź skały, butami mocno wpił się w kamień; wiadomo, jeszcze jeden wysiłek mięśni, jeszcze jeden…
Gdy Jezus wybierał się w drogę, zbliżył się do Niego pewien człowiek. W jaki sposób ten człowiek zostaje scharakteryzowany w Ewangelii? Przez jedno słowo, że “był bogaty”. Jan Paweł II rozważa w Liście do młodych tę Ewangelię, i stwierdza, że “już młodość jest bogactwem człowieka poprzez fakt, że jest on młody, że jest zdrowy, że ma przed sobą wiele możliwości – może wybrać taką a nie inną pracę, rozeznaje swoje powołanie – następne lata, to już tylko realizacja drogi, którą się wybrało”. Młodość jest bogactwem. Ale ten człowiek był również bogaty w sensie materialnym, miał bogatych rodziców, a więc był człowiekiem – można powiedzieć – zabezpieczonym; nie miał problemów, jak dzisiejsi młodzi, z podjęciem nauki; nie miałby problemu ze zdobyciem…
Strona 1 z 3