Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
poniedziałek, 17 kwiecień 2017 09:28

2. Niedziela Wielkanocna (A) - „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jezus-milosiernyDzisiejsza Ewangelia św. Jana opisuje dwa spotkania Zmartwych­wstałego Pana z Apostołami. Obydwa spotkania odbyły się w Wieczerniku, tam gdzie miała miejsce Ostatnia Wieczerza, gdzie Pan Jezus ustanowił Sakrament Kapłaństwa i Eucharystii, gdzie pożegnał się ze swoimi uczniami przed męką. Pierwsze spotkanie Chrystusa Zmartwychwstałego z gronem apostolskim odbyło się w dniu zmartwychwstania. Wieczorem tego dnia, mimo drzwi zamkniętych Pan Jezus wszedł do Wieczernika, pozdrowił swoich uczniów i przekazał im władzę odpuszczania grzechów. Uradowali się uczniowie ujrzawszy Pana. Na tym spotkaniu nie było Tomasza. Osiem dni później Pan Jezus przychodzi ponownie do Wie­czernika, podchodzi do swojego ucznia pokazuje mu ręce i nogi i mówi: Tomaszu zobacz moje ręce i bok i nie bądź niedowiarkiem ale wierzącym. Co się wtedy działo w sercu Tomasza, który nie mógł uwierzyć, że Chrystus żyje? Dlaczego nie mógł uwierzyć w to co mówili świadkowie zmartwychwstania? Być może, że widział umęczone ciało Chrystusowe składane do grobu, widział rozerwany włócznią bok i jako racjonalista nie mógł przyjąć do wiadomości, że to ciało ożyło. Jednak kiedy zobaczył, dotknął Chrystusowych ran, stanął przed swoim Mistrzem z wyznaniem: Pan mój i Bóg mój. W odpowiedzi usłyszał słowa Pana Jezusa, słowa które brzmią jak wymówka „Uwierzyłeś, bo mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”.

A jednak jesteśmy wdzięczni Tomaszowi, że ujrzał, że dotknął, że sprawdzał. Dzięki temu doświadczeniu Tomasz nie tylko wierzy, ale po prostu wie, że jest to Chrystus, ten sam, który został postawiony przed sądem Piłata, a potem ukrzyżowany. A teraz żyje. Żyje prawdziwym życiem. Jesteśmy wdzięczni Tomaszowi za jego niedowiarstwo, a potem za jego świadectwo: Pan mój i Bóg mój. To umacnia naszą wiarę. Jest jakby pośrednim doświadczeniem dla nas i dla tych wszystkich ludzi, którym wypada żyć całe setki i tysiące lat później, a którym nie było dane, tak jak Tomaszowi, dotknąć Chrystusowych ran. Prawdę o zmartwych­wstaniu przyjęliśmy w porządku wiary i może czasem potrzeba nam takiego świadectwa, jak dzisiejsze, Tomaszowe świadectwo.

Apostołowie byli urzędowymi świadkami zmartwychwstania. Święty Piotr w domu centuriona z Cezarei mówił: z Nim jedliśmy i piliśmy po Jego zmartwychwstaniu, a On rozkazał nam dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go Sędzią żywych i umarłych. Jeżeli świadkiem nazywamy człowieka, który brał udział w jakimś zdarzeniu i daje świadectwo temu co widział, to Apostołowie byli takimi świadkami. Ale czy chrześcijanin żyjący dzisiaj może być nazwany świadkiem Chrystusa zmartwychwstałego? Może! Chrześcijanin wierzący w Chrystusa to człowiek, u którego wiara zastępuje widzenie i taki człowiek może mieć takie doświadczenie wewnętrzne, wzmocnione łaską i mocą Ducha Świętego, że zdobywa pewność porównywalną z doświadczeniem fizycznym. Ta pewność pod­budowana wiedzą i doświadczeniem poprzednich pokoleń rodzi auten­tycznych świadków Chrystusa w dzisiejszym świecie. Historia Kościoła ciągle ukazuje nam takich nieustraszonych świadków męki Jezusa Chrystusa. Byli raczej gotowi ponieść śmierć niż sprzeniewierzyć się nauce, którą Chrystus przekazał swoim uczniom.

My także mamy być świadkami Chrystusa zmartwychwstałego w dzi­siejszym świecie. Więcej, Chrystus chce, byśmy byli Jego świadkami. To świadectwo ucznia Chrystusowego musimy składać wszędzie w szkole, w domu, w urzędzie, w pokoju szpitalnym, przy łóżku chorego, w przy­tulisku dla bezdomnych w więzieniu.

Mamy być świadkami Chrystusa zmartwychwstałego w dzisiejszym świecie. Czy rzeczywiście takimi świadkami jesteśmy? Na pewno wokół nas żyje wielu prawdziwych świadków Chrystusa. Dają oni świadectwo swoim życiem, swoją pracą, swoją modlitwą, że są uczniami Chrystusa. Ale niestety zdarza się i tak, że ktoś deklaruje, iż jest człowiekiem wierzącym, ale nie jest skłonny przyjąć całej nauki Chrystusa. Chciałby poprawiać niektóre przykazania, zmodyfikować niektóre normy moralne, zwłaszcza przykazanie miłości. Ich zdaniem jest ono niemożliwe do praktykowania w dzisiejszym zagonieniu za pieniądzem i zyskiem. Ale czy wtedy możemy nazywać się świadkami Chrystusa? Czy świadek może manipulować posiadaną informacją, czy może zniekształcać przekazaną mu wiedzę? Przyjmijmy siostry i bracia do siebie słowa Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”.

Drodzy moi! Dzisiaj w Drugą Niedzielę Wielkanocy Kościół w Polsce obchodzi niedzielę Miłosierdzia Bożego. Ojciec Święty ustanowił święto Miłosierdzia Bożego, odpowiadając na list biskupów polskich, którzy zwrócili się do Niego o ustanowienie święta będącego integralnym elementem rozwijającego się u nas kultu Miłosierdzia Bożego. Dekretem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z dnia 23 stycznia 1995 roku Ojciec Święty ustanowił to święto. W ten sposób została spełniona prośba Jezusa Miłosiernego, który objawił się św. Siostrze Faustynie Kowalskiej i zobowiązał Ją, aby nie ustawała w wysiłkach, by święto Miłosierdzia Bożego było obchodzone w drugą Niedzielę Wiel­kanocną. W Dzienniczku napisała: „W pewnej chwili usłyszałam słowa: Córko moja, mów światu całemu o niepojętym Miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia było schronieniem dla wszystkich dusz, szczególnie dla biednych grzeszników. Pragnę, aby święto Miłosierdzia obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła Miłosierdzia Mojego” (Dz. 699). Te słowa zapisane w Dzienniczku nabrały szczególnego znaczenia po procesie kanonizacyjnym Siostry Faustyny i po wyniesieniu Jej do grona świętych.

Orędzie Bożego Miłosierdzia głosi, że Bóg nas kocha. Kocha każdego z nas, niezależnie od tego jakimi wielkimi jesteśmy grzesznikami. Chce byśmy zrozumieli, że Jego miłosierdzie większe jest niż nasze grzechy. Chce też, byśmy nauczyli zwracać się do Niego z ufnością. Byśmy przyj­mowali Jego miłosierdzie i przekazywali je innym. „Bądźcie miłosierni jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Zachęcam do praktykowania nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, do odmawiania koronki do Bożego Miłosierdzia. W Warszawie Katolickie Radio „Józef” każdego dnia o go­dzinie 15.00, a więc w godzinie męki i zbawczej śmierci Chrystusa, transmituje nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego z kaplicy Sióstr Miłosierdzia. Do tego Zgromadzenia zakonnego należała błogosławiona Siostra Faustyna. Ciekawa rzecz, że nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego toruje sobie drogę nie tylko w Polsce ale i w świecie i zdobywa wiele ludzkich serc. Jest to niewątpliwie jakiś znak czasów, znak naszego XXI wieku. U progu też XXI wieku pyta św. Jan Paweł II: Gdzież więc, jeżeli nie w Miłosierdziu Bożym świat znajdzie ocalenie i światło nadziei. Ludzie wierzący to doskonale wyczuwają. Dzisiaj w święto Miłosierdzia Bożego niech nam towarzyszy to krótkie zawołanie z obrazu miłosiernego Chrystusa - "Jezu ufam Tobie". Amen.

Czytany 90 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.