Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 08 listopad 2017 14:57

32. Niedziela Zwykła (A) – Pochwała mądrości

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

swiatloI. Zapalone lampy

Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca” (Mdr 6,12) - tak mówi Bóg. A mnie się wydaje, że to pojęcie jest staroświeckie, że należy do ludzi starej daty. Można na temat mądrości ironizować. „Można się chełpić nawet z tego, że się na starość ani troszkę nie zmądrzało..., by nie musieć być cnotliwym” (Józef Kardynał Ratzinger, Służyć prawdzie, s. 200). Tymczasem w ostatecznym rozrachunku każdy z nas jest odpowiedzialny za siebie. Roztropność innych nie zastąpi naszej głupoty.

Dziesięć panien oczekiwało przybycia Oblubieńca, lecz tylko 5 z nich starannie przygotowało swoje lampy i zabrało zapas oliwy. Kto by pomyślał? Wszystkie były dobrze ubrane, uśmiechnięte, pełne życia, z lampami w ręku. A jak się skończyło? Jedne w sali weselnej opromienione światłem, wśród dźwięku muzyki, w radości.

A drugie za drzwiami wśród ciemnej nocy... płaczą i proszą o wpuszczenie do wnętrza. „Panie, Panie otwórz nam” (Mt 25,11). A stamtąd zimne słowa: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Brama pozostanie zamknięta. To musi być strasznym przeżyciem pukać do zamkniętych drzwi weselnego domu i usłyszeć: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Ewangeliczne lampy w naszych rękach oznaczają jedność z Bogiem. Tego światła człowiek nigdy nie zapala sam. Zapala je sam Chrystus. „Weźmij tę świecę płonącą i zanieś ją przed tron Boga Wszechmogącego” - powiedział do nas kapłan przy Chrzcie świętym. „Tylko jeden Bóg wie, którzy chrześcijanie trzymają w rękach swoich lampy zapalone, a którzy wędrują ze zgaszonymi lampami. My wiemy... że nie ma sensu nosić ze sobą lampy, która nie świeci, która nie jest świadectwem przynależności do tego, który jest jedynym przeznaczeniem naszym, życiem, naszą przyszłością i naszą ojczyzną jedyną”. (bp Jan Pietraszko, Po śladach Słowa Bożego, Kraków 1979, s.219.)

II. „O niej rozmyślać - to szczyt roztropności” (Mdr 6,16)

Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca, ci ją łatwo dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znają, którzy jej szukają; odwiedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. O niej rozmyślać, to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie” (Mdr 6,12-15).

Troszczysz się o dobro dusz?” - zapytał św. Karol Boromeusz, po czym rozwijał ten problem w przemówieniu do kapłanów - „Nie przestawaj jednak z tego powodu troszczyć się o samego siebie, nie oddawaj się innym aż tak dalece, że nie pozostawisz sobie samemu ani cząstki siebie. Musisz oczywiście pamiętać o duszach, których jesteś pasterzem, ale nie zapomnij o sobie. Rozumiecie przecież, bracia, że nic nie jest tak ważne dla osób duchownych, jak medytacja, która poprzedza wszystkie inne działania, towarzyszy im i po nich następuje. Jeśli udzielasz bracie, sakramentów, rozmyślaj o tym, co czynisz. Gdy odprawiasz Mszę św. rozważaj to, co składasz w ofierze. Jeśli odmawiasz psalmy w chórze, rozmyślaj do Kogo i o czym mówisz. Jeśli jesteś przewodnikiem dusz, rozmyślaj o Krwi, którą zostały one obmyte...” (Acta Ecclesiae Mediolanenzis, Mediolan 1559 r. 1178), w: Pastores dabo vobis, nr 72).

Św. Karol Boromeusz arcybiskup Mediolanu, był dobrym pasterzem dla swojego ludu. Gdy w Mediolanie wybuchła zaraza (był to rok 1576) - „Widziano Boromeusza w pokutnym worze, z drewnianym na sznurze krzyżem na piersi, idącego boso w pochodzie... wdzierał się do szpitali kładł ręce z olejami na poznaczone zarazą ciała, szedł do opuszczonych rodzin, zbierałporzucone dzieci. Pałac biskupi otworzył tym, którym domy podpalono. Nie miał pieniędzy, bo wszystko, co miał oddał. Żebrał u bogaczów, wydzierał pieniądze na sanitaria,żywność, pomoc... Może dopiero teraz na dobre lud Mediolanu uznał go za swego i pokochał... był pasterzem dobrym, przewodnikiem i obrońcą, stróżem i przyjacielem wiernym... Zaraza trwała i wydano zakaz wychodzenia z domów... Wtedy Boromeusz kazał odprawiać Msze św. na ulicach, aby widziano je z okien. Zaraza wygasła prawie tak samo nagle... jak wybuchła. Kiedyś potem, już po kanonizacji, mówiono o "zarazie świętego Karola..., dobrego pasterza"” (Tadeusz Żychiewicz, Żywoty, t. s. 106-107).

Chciałoby się w tym miejscu westchnąć głęboko i prosić Pana nieba i ziemi, aby również nas wszystkich, zwłaszcza nas kapłanów ogarnęła taka zaraza świętości, o której mówi Chrystus: „Przyszedłem rzucić ogień na Ziemię i jakże bardzo pragnę żeby on już zapłonął”. (Łk 12,49). Taka gorliwość, która ogarnęła naszego rodaka Karola na Stolicy Piotrowej – dziś św. Jana Pawła II – i Siostry Boromeuszki, których św. Karol jest patronem.

III. „Ciebie mój Boże, pragnie moja dusza” (Ps 63,2)

- powtarzaliśmy w śpiewie międzylekcyjnym. Mądrością jest szukanie Boga

Boże mój, Boże szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza. Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody”. (Ps 63,2)

Nawiedzając w tych dniach groby ludzi, którzy już odeszli z tego świata do wieczności, myślimy o sobie, o kresie ludzkiego życia, o przejściu do Pana. „Nie chcemy, waszego trwania w niewiedzy, co do tych, którzy umierają” - pisze św. Paweł - „abyście się nie smucili, jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei” (1 Tes 4,13).

My mamy nadzieję i mądrość. Mądrością jest przedkładać łaskę nad życie osobiste. Jeżeli takie będzie wnętrze, wtedy i usta będą głosić Boga: „Będę Cię wielbił przez całe me życie i wzniosę ręce w imię Twoje. Moja dusza syci się obficie a usta Cię wielbią radosnymi wargami” (Ps 63,3-4).

Drogi bracie, droga siostro! Martwisz się, jak będzie wyglądała ta ostatnia w ziemskim życiu człowieka chwila. Czy będę na nią przygotowany, jak ewangeliczne „mądre” panny. To również zależy od mojego otoczenia, od najbliższych, od rodziny, od sąsiadów, którzy pomogą mi się do tej chwili przygotować, którzy mnie zaopatrzą na drogę. Trzeba będzie sprowadzić kapłana, który mnie wyspowiada, udzieli Sakramentu Chorych, posili Najświętszym Sakramentem. Nie chciałbym być podobny do tych „głupich” panien, które wzięły lampy, ale nie zabrały oliwy. Ich lampy zgasły, a one nie zostały wpuszczone na ucztę wiecznej szczęśliwości. One nie czuwały.

Chrystus mówi dziś do nas: „Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,42a 44).

Czy zawsze świadomie wybieram obcowanie z Bogiem i ze Świętymi? Muszę się uczyć trwania z Bogiem. Pragnę na zawsze być z Panem... i to jest owa mądrość wspaniała i niewiędnąca, dla której warto się trudzić i o niej rozmyślać. Amen.

Czytany 292 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.