Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 23 wrzesień 2017 11:19

25. Niedziela Zwykła (A) – Bóg pozwala się znaleźć

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
winnnica-pana„Pan bliski wszystkim, którzy Go wzywają” (Ps 145,18).
Kochani Bracia i Siostry, wszyscy szukający Boga. Liturgia dzisiejszej niedzieli ukazuje nam, jako ideał życia człowieka — szukanie Boga. Nieraz spotyka­my się z oceną czyjejś działalności, że ktoś podejmuje jakieś akcje, same w sobie bardzo szlachetne, z tego tylko względu, by zyskać uznanie i poklask. Mówi się wtedy : on szuka siebie, tzn. własnej chwały, nieraz własnego in­teresu. Posługując się tym porównaniem, możemy powiedzieć, że ktoś szu­ka Boga, gdy pragnie Jego chwały lub stawia Go na pierwszym miejscu. Po­patrzmy na Chrystusa Pana. Jakże często podkreślał, że na to przyszedł na świat, aby wypełnić wolę Ojca! Mówił wprost: „Nie szukam własnej woli, ale woli tego, który mnie posłał” (J 5,30). A o tych, którzy pragną postępo­wać zgodnie z myślą Bożą, powiedział: „Kto pełni wolę Ojca mego, ten jest moim bratem, siostrą i matką” (Mk 3,35). Czyż można pomyśleć o większej bliskości z Bogiem? Czyż nie jest to echo słów Izajasza, które dziś przy­pomniała nam liturgia święta: „Szukajcie Boga, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko” (Iz 55,6)?
A Bóg pozwala się znaleźć. W ewangelii dzisiejszej wychodzi na rynek, by nająć robotników do winnicy swojej. Czyni to kilka razy o różnych po­rach dnia; do Niego należy inicjatywa, On zaprasza, On wyrywa ich z bez­czynności i hojnie obdarza. Jakże piękny to obraz Boga, naszego Pana i Ojca! On jest dobry. Każdemu kto przyjął zaproszenie, daje zbawienie. Jest sprawiedliwy, choć nie wszyscy to rozumieją. Jednakowa zapłata — po denarze — spotyka i pierwszych, i ostatnich: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty” (Mt 20,12) — szemrzą pierwsi. Zupełnie podobnie reagował brat syna mar­notrawnego, wyrzucając ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczy­łem twego rozkazu, ale mi nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił twój syn, który majątek twój roztrwonił z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego tuczne ciele” (Łk 15,29—30). O, jak prawdziwe są słowa Pisma: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani drogi wasze moimi drogami” (Iz 55,8)! Jedynie Bóg zna serce człowieka i zna miarę jego wiary. Ileż to razy wierzący okazywał się człowiekiem małej wiary, a uchodzący za ateistę zajaśniał nagle przykładem wiary mężnej i niezwykłej! Dziwna tajemnica łaski i jaka omylność naszych opinii! W cza­sie uroczystości sześćsetlecia chrztu Litwy widziałem w tym roku w Wilnie przykłady mężnej wiary naszych sąsiadów i ciągle korygowałem własną opinię na temat swobody pracy kapłańskiej, przyjmując zaproszenie dusz­pasterzy, bym w kościołach Litwy i Białorusi, jako biskup, głosił słowo Boże i błogosławił zgromadzony tam licznie lud. Daję dziś o tym świadect­wo z przekonaniem, że prawdziwe są słowa Pana wypowiedziane do Natanaela: „Zobaczysz jeszcze więcej niż to” (J 1,50). Bóg wypłaca wszy­stkim po denarze, wszystkim pragnie dać zbawienie, żaden człowiek nie jest dla Niego obojętny.
Na problem zapłaty dla robotników winnicy trzeba patrzeć nie tak jak na kalkulacje ludzkie. Boska ekonomia jest inna. Bóg jest nie tylko sprawie­dliwy, ale i dobry, bogaty w miłosierdzie: „Przyjacielu, nie czynię ci krzyw­dy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?… Czy na to złym okiem pa­trzysz, że ja jestem dobry” (Mt 20,13.15). Wnikając głębiej w tę przypo­wieść możemy się zgodzić, że prawdziwie są uprzywilejowani robotnicy pierwszej godziny. Wprawdzie „znosili ciężar dnia i spiekoty”, ale jedno­cześnie byli wolni od troski o przyszłość, wolni od niepokoju o chleb codzienny, wolni od zgnuśniałej bezczynności, a to wszystko musiało przy­gniatać tych. który pracę znaleźli dopiero u schyłku dnia. Podobnie ci, któ­rzy przez całe życie dźwigali obowiązki płynące z wiary, są uprzywilejowani w stosunku do tych, którzy dopiero pod koniec życia znaleźli miejsce w Ko­ściele. Ojciec powiedział do wiernego syna: „Dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; był zaginiony, a odnalazł się” (Łk 15,32). Jedni od początku doznają Bożej dobroci, inni pod koniec życia są na nią otwarci. Może to być czasem łaska ostatniej choroby, ostatniej chwi­li, ostatniego tchnienia. Wielka łaska! Niech otoczenie chorego nie popada w rezygnację. Niech gorąco się o tę łaskę modli, by usłyszał on słowa: „I ty idź do winnicy mojej” (Mt 20,4). Jak wielkie to szczęście! Chrystus Pan za­pewnia, że „większa będzie w niebie radość z jednego grzesznika, który się nawrócił, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15,7). A św. Jakub zapewnia: „Bracia moi. je­śliby ktokolwiek z was zeszedł z drogi prawdy, a drugi go nawrócił, niech wie, że kto nawróci grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje (własne) liczne grzechy” (Jk 5,19—20). Chętnie więc pomagajmy innym przybliżyć się do Boga i znaleźć Go. Takim krokiem ku Bogu jest właśnie zerwanie ze złem, pielęgnowanie sprawiedliwości, hoł­dowanie prawdzie. I to nie dla asekuracji, ale z przekonania. Na tej drodze czeka Bóg: „Aż do śmierci idź w zapasy o prawdę, a sam Bóg będzie walczył o ciebie” — czytamy w Księdze Mądrości Syracha (4,28).
Strzeżmy też czystości naszej intencji: we wszystkim, co czynimy, szukaj­my Boga, a nie siebie; Jego chwały, a nie własnego uznania. „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,30). Pięknie wyraził to św. Paweł w Liście do Filipian: „Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele” (Flp 1,20). Tak, zarówno w tym ciele zdrowym jak i w ciele chorym, cierpiącym, wezwanym do udziału w męce Boga-Człowieka. Chrystus będzie uwielbiony zarówno w życiu jak i w śmierci. O, jak bliski jest dla wszystkich Pan, zwłaszcza dla przywołujących Go szczerze! On wychodzi nam na spotkanie. On najlepiej wie, do kogo na­leży serce człowieka. On pozwala się znaleźć. Jest blisko. Czeka na nas. Również i w tej Eucharystii, którą sprawujemy. Otwórzmy nasze serca. Niech w nich zamieszka. Amen.
Czytany 211 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.