Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 15 luty 2017 08:43

7. Niedziela Zwykła (A) -Trudne wymagania

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jezusPowiedział nam dziś Pan Jezus, że mamy nadstawić policzek, gdy nas ktoś uderzy. Nie pierwszy raz słyszymy to polecenie, jest ono jednoznaczne, wyraźne. I chyba za każdym razem budzi nasz wewnętrzny sprzeciw, czy naprawdę tak trzeba uczynić. Gotowi jesteśmy zapytać: „Panie, a gdyby Ciebie ktoś uderzył w twarz?” Nie pytajmy. Wiemy, że uderzył... W czasie pierwszego przesłuchania, natychmiast po aresztowaniu, jeden ze sług Annasza „spoliczkował Jezusa, mówiąc: ...tak odpowiadasz arcykapłanowi?”... (J 18, 22). Nadstawił mu Jezus drugi policzek? Nie! Ale zatrzymał nadgorliwca słowami, które do niego skierował: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?” (J 18. 23). A jednak: sługa już go więcej nie uderzył, przesłuchanie zostało zakończone, Annasz wysłał Jezusa związanego do Kajfasza.

To zestawienie zasady słownej sformułowanej w sposób budzący kontrowersję z sytuacją faktu nie zostawia wątpliwości żadnej: Chrystus Pan przekreśla zdecydowanie prawo odwetu, zemsty, rewanżu. Od wszystkich, którzy chcą być jego uczniami, żąda więcej - każe miłować nawet nieprzyjaciół. Można znać chrześcijaństwo powierzchownie, mieć trudności z określeniem zasad doktrynalnych, ale z tym nie ma wątpliwości: Chrystianizm jest religią przebaczenia. To jest właśnie to novum, które różni naukę

Chrystusa od wszystkich dotychczasowych systemów prawnych i religijnych. Ono też jest i dzisiaj kamieniem probierczym pozwalającym stwierdzić, ile w każdym z nas jest nowego, a ile starego człowieka.

Wielu z nas przeżyło wojnę, przeszło przez udręki i cierpienia tamtego czasu. Zapomnieć o nich nie sposób. Wspomnienia żyją w nas tak, jakby się to działo przedwczoraj. Gdy je nazwano po imieniu, próbowano nawet po ludzku wymierzać sprawiedliwość zgodnie z literą prawa, zastosowano odszkodowania. Choć, jak można wynagrodzić ofiarę krwi, ofiarę życia... Ale może wtedy rzeczywiście tępieje ból, rośnie nadzieja na przebaczenie. Trudniej, gdy krzywda straszna, a winnego nie ma. Nikt nie bierze odpowiedzialności, nikt się przyznać nie chce, nie potrafi powiedzieć jednego słowa: „Przebaczcie”...

Przed paroma laty pośredniczyłem w załatwianiu formalności w związku z wyjazdem mojego znajomego. Od dawna marzył, by pojechać do Katynia. Tam pogrzebano jego ojca, zamordowano tylko dlatego, że był oficerem polskim. Pamięta go słabo, był małym chłopcem, gdy się z ojcem pożegnał latem 1939. Chciał dotknąć ziemi, w której spoczywa. Przywiózł grudkę tej ziemi stamtąd i wiersz, który na tym strasznym cmentarzu napisał.

Gdy życia dali za Włochy
To ziemia włoska ich tuli.
Tu spoczywają prochy
Ofiary alianckiej kuli.
Przybyliśmy, gdy los dał bilet
My podstarzałe sieroty
Poświęcić krótkie choć chwile
Ofiarom stalińskiej hołoty.
Wieźliśmy kwiaty i znicze
i w sercach blizny po ranach
Nie pomożemy zmarłym w niczym
Jeno westchnieniem do Pana.
I choć złoczyńców zgraja
Pewna swej bezkarności
Chciała śmierć waszą zatajać
Staje przed sądem ludzkości.
Niech Bóg o dobrym sercu
Przyjmie do swojej chwały
Ofiary, ich morderców
I sierot zastęp cały.

(Bolesław Włodarczyk)

Ofiary, ich morderców i sierot zastęp cały... w jednym szeregu, jednym tchem poleceni Bogu... Może więc nie jest z nami tak źle, reagujemy jeszcze ewangelicznie, choć to przecież takie trudne.

Sporadyczny wypadek? Nie! Dziś pielgrzymują tam już krewni i przyja­ciele. Modlą się pod krzyżem, sprawują Eucharystię, polecają Bogu ofiary tej masowej zbrodni, a także oprawców. Wielu z morderców żyje jeszcze. Może im te modły wyjednają nawrócenie...

Może więc nie jest z nami jeszcze tak źle. Zdajemy egzamin przed światem z naszego chrześcijaństwa. Zdajemy egzamin dzisiaj w życiu politycznym i społecznym, odnosząc sukcesy, o których przed kilku laty można było tylko marzyć. Odnosimy zwycięstwa po długich zmaganiach. Pomyślmy, jak nierówny był rozkład sił. Po jednej stronie ludzie starego systemu wyposażeni we wszystkie środki przemocy. I wszystkie zastoso­wano do użycia broni ciężkiej włącznie. Tylko, że czołgi nie miały do kogo strzelać: nie było oporu! Zapełniły się więzienia i obozy internowania. Interwencja militarna niczego nie rozwiązała. Trafiła na prze­szkodę naprawdę ewangeliczną: „Nie stawiajcie oporu złemu”... tą samą metodą, jak ją zadano.

Tak trudno jest uwierzyć, że to nie ludzkie kalkulacje, ale Pan Jezus ma rację. Uwierzmy więc teraz, gdy rozlegają się glosy, że trzeba się rozliczyć, natychmiast postawić przed komisjami i sądami ludzi odpowiedzialnych za bałagan, w którym musimy żyć.

Rozwiązać, wyprowadzić, odebrać... Spokojnie, bez nerwów - sami się rozwiązują, wyprowadzają, oddają. Skoro już jesteśmy we własnym domu porządkujmy go rozsądnie i zgodnie z Ewangelią: bez. nienawiści i rewanżu. To zadanie stoi przed nami, przed każdym z nas.

Zwróćmy uwagę: Pan Jezus zaczął mówić do uczniów swoich w liczbie mnogiej: Słyszeliście, że powiedziano... a ja wam powiadam... nie stawiajcie... Ale zaraz do każdego oddzielnie: nadstaw mu drugi... odstąp i płaszcz... idź dwa tysiące... daj... nie odwracaj się.

To nie przypadek. To zamierzona stylistyka. Społeczeństwo jest takie i tak reaguje, jak większość jego członków, które tę zbiorowość tworzą. Znów więc można by mieć nadzieję, że nie jest z nami tak źle. Z nami. którzy jako wierzący często spotykamy się z Chrystusem nauczającym, Jego słowo jest w nas. A także z tymi, którzy wyznając moralność laicką, próbują żyć po ludzku. Ale jak to zauważył znany współczesny publicysta (A. Małachowski, KULTURA 10.3.74) do zduszenia w sobie nienawiści potrzebne są silniejsze motywacje niż te, jakie może nam dać kultura. Bo można mówić o konieczności rozwijania kultury współżycia, ale grozi to tym, że będzie się nienawidzić po cichu, kulturalnie.

Na taką postawę, jakiej od nas dziś domaga się Chrystus, można się zdobyć tylko wtedy, gdy pozwolimy, aby On sam w nas działał. Otóż właśnie nie ominiemy tego pytania, które jest skierowane do każdego z nas, czy pozwalam, by Chrystus działał we mnie zwłaszcza wtedy, gdy z takim trudem zdobywam się na wysiłek przebaczenia.

Jeżeli Pan Jezus nas uprzedził: „Beze mnie nic nie możecie uczynić”, to wiedział, że przede wszystkim nasz trud jest daremny, gdy sami o własnych siłach próbujemy darować winy i zastosować prawo miłości nawet osobis­tych wrogów.

A to najtrudniejsza sprawa. Może dlatego polecił nam Pan Jezus modlić się za naszych prześladowców. On też uzależnił darowanie naszych win od tego, czy odpuszczamy winy naszym winowajcom. I te właśnie słowa modlitwy, której On nas nauczył: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”... powiedzmy dziś ze szczerym pragnieniem, aby naprawdę tak się stało. Amen.

Czytany 239 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.