Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 04 kwiecień 2017 16:03

Wielki Czwartek (A) – Wielkość zdradzonej Miłości

Oceń ten artykuł
(1 głos)

w-czwartekW Bazylice św. Jana na Lateranie znajduje się nieco zapo­mniana relikwia. W ołtarzu Najświętszego Sakramentu (lewa strona transeptu) ponad tabernakulum umieszczono w dużym szklanym relikwiarzu kilka desek pochodzących, według tradycji, ze stołu, przy którym Chrystus wraz ze swoimi Apostołami spo­żywał Ostatnią Wieczerzę. Niewielu pamięta dziś o tej relikwii, a jeszcze mniej wierzy w jej autentyczność. Kilka niepozornych kawałków drewna, które może były naocznymi świadkami zbaw­czej miłości Chrystusa i równocześnie ludzkiej zdrady, przechodzi w niepamięć. Człowiek nie lubi świadków swojej małości. Lepiej o nich zapomnieć lub podać w wątpliwość.

Przyzwyczailiśmy się Wielki Czwartek przeżywać w atmo­sferze podniosłej, pełnej pogody ducha, wewnętrznego spokoju i nieukrywanego wzruszenia związanego z gestem „umycia nóg”. Uczyniliśmy ten dzień świętem Eucharystii, Kapłaństwa i brat­niej Miłości. I bynajmniej, nie popełniliśmy w tym żadnego błędu. Zapominamy jednak często o jednym małym epizodzie, który miał miejsce bezpośrednio po „umyciu nóg”, a poprzedził ustanowienie Eucharystii i przekazanie Apostołom władzy jej sprawowania. Tym „zapomnianym” epizodem była zapowiedź i ujawnienie zdraj­cy.

Tak, Wielki Czwartek, czy chcemy o tym pamiętać czy nie, naznaczony jest ludzką zdradą. Więcej, napiętnowany jest zdradą tego, który został przez Chrystusa wybrany na Apostoła, który z Nim przebywał od początku, który znał Go więcej niż inni, który miał otrzymać misję kapłańską w Chrystusowym Kościele. Czym więc była zdrada Judasza? Była i jest zapowiedzią i prototypem każdej ludzkiej zdrady miłości. Miłości pisanej małą literą i tej, którą nazywamy Miłością Wcieloną. Jest zapowiedzią, na pier­wszym miejscu, nie boję się tego powiedzieć, wszystkich zdrad kapłańskich. Tych wielkich, niosących ze sobą słuszne zgorszenie, ale niesłuszne zwątpienie. I tych małych, o których nikt nie wie, a które również ranią Kościół i osłabiają moc kapłańskiej posługi. Zdrada Judasza jest zapowiedzią każdej zdrady małżeńskiej. Nie tylko jako grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu, ile przeciwko miłości i jedności rodzinnej.

Echem judaszowej zdrady jest każde sprzeniewierzenie się swojemu życiowemu powołaniu i zaufaniu, jakim kogoś obdar­zono. W zdradzie Judasza tkwi każde niegodne przyjęcie funkcji czy godności, zwłaszcza społecznej.

Zdradą Judasza jest świętokradcze, czyli niegodne przyjmo­wanie Sakramentów. Ileż ludzkich zdrad, niewierności, de­fraudacji i oszustw kryje się w tym „zapomnianym epizodzie”.

Sprowadzić jednak Wielki Czwartek do wspomnienia tylko ludzkiej zdrady byłoby zdradą wobec Tego, kto został zdradzony. Człowiek bowiem zdradził Wcieloną Miłość. Wielkość owej Miłości tkwi w tym, iż mimo naszych ciągłych zdrad Bóg nigdy nie przes­tał i nie przestanie pochylać się nad naszymi brudnymi nie tyle stopami, co sercami. Nie przestanie ich nigdy obmywać, jeśli tylko Mu na to pozwolimy, nie wodą, ale swoją Krwią za nas wylaną. Nie przestanie do nas nigdy wyciągać ręki, nie z kawałkiem chle­ba umaczanym w gorzkich ziołach, ale ze swoim Ciałem zanu­rzonym w kielichu gorzkiej męki. Do końca świata nie przestanie powoływać na swoich apostołów zwykłych, grzesznych ludzi, wśród których znajdą się jednostki gotowe Go zdradzić za mniej niż trzydzieści srebrników i całe zastępy tych, którzy dla Niego i z Nim pójdą na ukrzyżowanie. O pierwszych będą pisały wszystkie gazety, imiona pozostałych zapisze jedynie Bóg w Księdze Życia.

W czym więc tkwi istota Wielkiego Czwartku? Istota Wiel­kiego Czwartku tkwi w tym, co św. Jan wyraził w słowach: „do końca ich umiłował” (J 13,1). „Do końca”, to znaczy takimi, jakimi są. Porywczymi i niestałymi jak Piotr. Spokojnymi i melancho­lijnymi jak Jan. Dociekliwymi jak Filip, nieufnymi jak Tomasz. Gotowymi zdradzić i sprzedać jak Judasz.

Każdy z nas zasiadł z Chrystusem do Ostatniej Wieczerzy. Każdy z nas wybrał sobie miejsce, bliższe lub dalsze, ale przy wspólnym stole. Każdego z nas obmył Chrystus w sakramencie Chrztu i karmi Eucharystią. Każdy z nas odciska znak swojej niepowtarzalnej obecności nie w drewnie wieczernikowego stołu, ale w żywym Ciele Chrystusa, którym jest Kościół. Każdy z nas może ten stół opuścić, ponieważ jest wolny, i udać się w noc obo­jętności, grzechu i niewiary. Opuściwszy jednak, może zawsze powrócić, bo Chrystus „do końca” będzie czekał ze swoją miłością miłosierną, gotową przebaczyć wszystkim Judaszom wszystkich czasów.

Oto „inny”, choć ciągle ten sam, wymiar Wielkiego Czwartku. Oto wielkość zdradzonej Miłości.

Czytany 97 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.