Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 29 marzec 2017 09:24

5. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Chrystus jest Zmartwychwstaniem i Życiem

Oceń ten artykuł
(1 głos)

wskrzeszenie-lazarzaUmiłowani Bracia i Siostry,

Wielki Post powoli dobiega końca. Przeżyliśmy, bądź będziemy przeżywać wielkopostne rekolekcje. Tak bardzo pragniemy spotkać się z Bogiem we własnym sercu, zaczerpnąć wody wytryskującej ku życiu wiecznemu, nawrócić się w obliczu Miłosiernego Chrystusa, odprawić dobrą spowiedź świętą, pozwolić Panu otworzyć nasze oczy i nasze serca, zaufać i zawierzyć. On może nas uzdrowić z tego wszystkiego, co nie jest Bogiem i napełnić Sobą.

Wdzięczni za życie wieczne

Kościół w sposób niezwykle praktyczny rozpoczął dzisiejsze pouczenie od tematu śmierci, co dowodzi realizmu z jakim nas wychowuje. Mało jest ludzi, których by nie zasmucała perspektywa własnej śmierci, czy ukochanych osób. I nie ma się tu czemu dziwić, „bo śmierci Bóg nie uczynił… Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła” (Mdr 1,13; 2,24). Syn Boży płaczący nad grobem przyjaciela Łazarza usprawiedliwia ten smutek, ale również, niestety, mało jest takich, którzy widzą związek przyczynowy między grzechem a śmiercią. Wielu utożsamia życie ze swobodą grzeszenia. Tymczasem „zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana – to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

Niech owocem wielkopostnej przemiany będzie nasza wdzięczność dla Boga za posiadanie w sobie daru życia, które zwycięża śmierć – dzięki Chrystusowi. W Chrystusie śmierć staje się życiem i to nie dopiero na końcu świata, lecz już teraz: staje się życiem nadprzyrodzonym.

Zmartwychwstanie brat twój” (J 11,23) – mówi Jezus do Marty. Ona odpowiedziała: „Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym” (J 11,14). Jezus zaś zapewnił ją: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem, kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 25-26). Marta odpowiedziała: Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11,27). To była odpowiedź ewangelicznej Marty.

Odpowiedź człowieka

A jaka jest moja odpowiedź? Chrystus na nią czeka. Czy wierzę w to, że będę żył wiecznie?

Jakże często śpiewamy naszym solenizantom – Sto lat, dodając w drugiej zwrotce – jeszcze dłużej, lecz na dnie naszego serca kryje się pragnienie wieczności. Chciałoby się powiedzieć: dziękuję za te sto lat, lecz chciałbym żyć wiecznie.

Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26). Jaka jest Twoja odpowiedź, Siostro, Bracie złączeni z Chrystusem w cierpieniu?

W przyszłą niedzielę Palmową – niedzielę Męki Pańskiej, bę­dziemy słuchać Ewangelii o cierpieniu i śmierci Chrystusa. Dziś słuchaliśmy o chorobie, cierpieniu i śmierci Łazarza, którego Je­zus miłował. Kościół wiąże oba te wydarzenia, choć to drugie, z dzisiejszej Ewangelii, wydaje się bardzo małe wobec znaczenia i ogromu męki Pana Jezusa, a wskrzeszenie Łazarza, przywróce­nie go do życia ziemskiego, niknie niemal wobec zmartwychwstania Chrystusa w chwale wiecznego życia boskiego.

Łazarz i Jezus przeszli przez cierpienie i umarli. Przeszedł przez to Jezus, Jednorodzony Syn Boży, umiłowany Syn Ojca przedwiecznego. Przeszedł tę drogę, cierpienia i śmierci, Łazarz, którego, jak trzykrotnie podkreśla Ewangelia, Jezus kochał. „Je­zus – mówi ewangelista Jan – miłował Martę i jej siostrę i Ła­zarza” (J 11,5). „Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz” (J 11, 3) – donosiły siostry Chrystusowi. „Oto jak go miłował” (J 11, 36) – mówili ze zdumieniem Żydzi, widząc, jak Jezus pła­cze nad grobem Łazarza. Jezus Chrystus darzył wyjątkową mi­łością tego człowieka z Betanii, skupionego wewnętrznie i ciche­go – Ewangelia nie zapisała ani jednego słowa tego przyjaciela Chrystusa: człowieka dobrego i życzliwego dla ludzi: „Łazarz, przyjaciel nasz” (J 11, 11) – powie o nim Jezus.

A teraz zapytajmy: jak to zrozumieć? Bóg Ojciec miłuje Chrystusa, swego Syna i wydaje Go na śmierć i mękę. Jezus miłuje swego przyjaciela, Łazarza i zgadza się na jego śmiertel­ną chorobę. Miłość, która dopuszcza cierpienie? Miłość, która po­zwala, by umarł ten, kogo się kocha? Dla naszego ludzkiego my­ślenia są to rzeczy nie do pogodzenia. Miłość ratuje życie i pra­gnie ulżyć cierpieniom. Czyni wszystko, by ratować i pomóc. Taka jest nasza ludzka miłość. Czy tego samego nie powinna czy­nić miłość Boga? Boga, u którego nie ma rzeczy niemożliwych? To prawda, że cierpienie i śmierć weszły i wchodzą w nasz świat przez grzech człowieka. To, co mówi św. Paweł w Liście do Rzy­mian: „...przez jednego człowieka grzech wszedł na świat a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich lu­dzi” (Rz 5, 12), sprawdza się i w naszym codziennym doświadcze­niu. Ogromna masa cierpień i śmierć milionów to bezpośrednie skutki ludzkich grzechów, łamania Bożego prawa przez nas i in­nych ludzi. Człowiek cierpi, bo zawinił; w cierpieniu i przez cierpienie nawracamy się do Boga, schodzimy z drogi grzechu. Ale też w cierpieniu i wobec śmierci można się załamać i zbun­tować przeciw Bogu. Iluż ludzi cierpi niewinnie, ilu cierpi prze­śladowania dla sprawiedliwości? Ileż jest tragicznych zgonów lu­dzi dobrych, świętych i potrzebnych?

Weszliśmy w sprawy najtrudniejsze i najbardziej bolesne dla umysłu, zagęszczają się wokół nas ciemności tajemnicy cierpie­nia i śmierci. I jak błyskawica rozświetla tę ciemność słowo Chry­stusa, wypowiedziane po otrzymaniu wiadomości o śmiertelnej cho­robie Łazarza, swego przyjaciela: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą” (J 11, 4). To słowo dotyczy nie tylko choroby, udręki i śmierci Łazarza, lecz każdej choroby i śmierci. Ponie­waż Bóg tak umiłował świat – to znaczy wszystko, co stwo­rzył – że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy – każ­dy! – kto w niego wierzy, nie zginął” (J 3, 16). Każda choroba, każde cierpienie, nawet to zawinione, każda śmierć, zmierzają ku chwale Bożej, która im wychodzi naprzeciw, aby objąć sobą i wy­pełnić człowieka na zawsze. „Niewielkie utrapienia nasze obecne­go czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas” – mówi św. Paweł (2 Kor 4, 17).

Każda choroba, każdy ból, każda śmierć – są skierowane ku otoczeniu chwałą, uwielbieniu potęgi Chrystusa, który ma moc nie tylko wskrzeszenia Łazarza do życia doczesnego, ale wskrze­szenia wszystkich ludzi do życia wiecznego w chwale Boga. Jest wszakże warunek, by się tak stało, by nasze cierpienia przemie­niły się w chwałę, a śmierć była bramą do królowania z Bogiem. Jest nim to, o czym Chrystus Pan powiedział w drodze do grobu Łazarza; Łazarza, którego miłował, jak każdego z nas, bo „u Boga nie ma względu na osobę” (Rz 2, 11). „Ja jestem zmar­twychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11, 25–26).

Czy wierzysz w to, że Chrystus jest Zmartwychwstaniem i Życiem? Gdyby losy Jezusa skończyły się na Golgocie, nie byłoby chrześcijaństwa, nie byłoby naszych rekolekcji i nie byłoby naszego spotkania. Jezus zmartwychwstał.

Choroba może stać się szkołą miłością ale jeszcze częściej jest ona szkołą pokory: „Jeśli nie staniecie się jako dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 18,3). Istnieje wielkie podobieństwo między chorymi a dziećmi. Zarówno dyrektor i robotnik, ksiądz czy chłop, na łóżku szpitalnym staje się nieporadnym dzieckiem, zdanym na innych, często onieśmielonym. Dorośli mają swój świat i dzieci mają swój świat. W szpitalu „dorośli” to są lekarze i pielęgniarki. Oni są tymi, którzy wiedzą, rozumieją, kierują. Wszystko się na nich opiera. „Dzieci” to chorzy. Ich świat jest taki mały i taki ważny jak świat dzieci. W szpitalu nie ma miejsca na wielkości. Jedyne wartości, które mają cenę w życiu szpitalnym to dobroć, uczynność i wesołość.

Czy wierzysz w to, że Chrystus jest Zmartwychwstaniem i Życiem? Świata dzieci nie można zrozumieć bez matki. Prawie zawsze w szpitalu jest ktoś, do kogo chorzy zwracają się jak do matki: lekarka, pielęgniarka, czasem salowa. Jeśli tego miejsca nikt nie wypełnia, to los chorych jest smutny, jak smutny jest los dzieci bez matki. Kiedy wchodzi na salę, robi się jasno, pogodnie. Pielęgniarka poprawia poduszki, karmi, kładzie rękę na rozpalone czoło. Ważne zresztą jest nie to, co robi, ale że jest.

Czy wierzysz w to, że Chrystus jest Życiem i Zmartwychwstaniem? Jezus pyta i czeka na odpowiedź.

Eucharystia naszą odpowiedzią

Eucharystia, w której uczestniczymy jest przyjęciem ofiary Jezusa Chrystusa jako znaku najwyższej miłości Boga do człowieka. Jest miejscem objawienia się nieskończonej miłości Boga do człowieka. Każda miłość mierzy się darem. Miłość Boga jest nieskończona, gdyż wielkość daru jest nieskończona. Bóg w Jezusie Chrystusie daje nam siebie samego. Daje wszystko co ma! Czy wierzysz w to?

Kto spożywa Moje Ciało, ma życie wieczne…” (J 6,54) istotą tego życia jest osobiste, niezwykle bliskie spotkanie z Jezusem Chrystusem w Komunii świętej. Człowiek, który takie spotkanie przeżywa, potrafi mądrze rozegrać nawet najtrudniejsze sytuacje w swoim życiu. Nigdy bowiem nie jest sam, ale jest z nim Chrystus. Czy wierzysz w to?

Czy wierzysz w to, że Chrystus jest Życiem i Zmartwychwstaniem? A jeśli wierzysz, dlaczego nie bierzesz Chrystusowego Krzyża, by pójść za Nim? Dlaczego nie przyjmujesz łaski nawrócenia? Są tacy, którzy bez względu na cenę, pragną zdobyć pieniądze i władzę, nie biorąc za swoje postępowanie żadnej odpowiedzialności. Nawet w naszych kościołach jest wielu takich, którzy szukają w chrześcijaństwie dobrego samopoczucia, pociechy, pokoju bez miłości bliźniego. Lubimy słyszeć, że odpuszczone są nam nasze grzechy, ale nie lubimy słuchać wołania: „Nie grzesz więcej” (J 5,14). To wołanie wzywa nas do całkowitej zmiany życia, do przebaczenia bliźniemu.

Czy wierzysz w to?

Chrystus nie obiecał nam łatwego życia. Wszyscy musimy stanąć przed trudnym wyborem. Co mamy zrobić z życiem, które otrzymaliśmy od Boga. „Ja Jestem Zmartwychwstaniem i Życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?” (J 11,25-26).

Wiara w Chrystusa sprawia, że śmierć staje się życiem. Ale istnieje jeden warunek: trzeba zawierzyć Chrystusowi. Tego zawierzenia życzę z okazji zbliżających się dni Wielkiego Tygodnia, a zwłaszcza Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Zmartwychwstały Chrystus jest Życiem, którym obdarza każdego z nas. Jest pokojem i radością. Tego z całego serca życzę.

Czytany 94 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.