Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
środa, 22 marzec 2017 09:55

4. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Ślepi widzą

Oceń ten artykuł
(1 głos)

światlo-chrystusaDzisiejsza Ewangelia mówi: „Idź, obmyj się w sadzawce «Siloe», co znaczy: «Posłany». On więc odszedł, obmył się i powrócił widząc...”

I oto powrócił człowiek nowy, zdrowy, bez kalectwa, stanął wśród sobie podobnych i mógł żyć zwyczajnie. Cały opis po­przedni, całe dochodzenie uczniów i nauczycieli było tylko tłem. Było mało ważne. Jest to niepojęty gest łaski, która spełnia dzieło ważne dla ziemi i nieba, ucząc ludzi pokory wobec miło­ści Boga. Jak dalekie stają się wszelkie ludzkie dociekania. Jak­że się to stanie, gdy on przyklęknie przy konfesjonale i coś po­wie, i jak się zachowa i co usłyszy... prawie dziecinne zagląda­nie do oczu dzisiaj nawróconego, czy rzeczywiście widzi, skoro my nie wiemy, jak się to stało. Jak dziwnie wyglądają rozważa­nia o samych sobie, gdy człowiek przemyśla, układa, próbuje, ocenia samego siebie, jakby konstruował dzieło jakieś z ludz­kich klocków. A Bóg ma tak inne drogi i prawa i decyzje, że tylko ci, którzy po prostu przyjmują Jego samego, mogą być coś warci i pogodni w wierze.

Jakże się to stanie, pytamy często. Co się stanie? Jak to się stanie? Tak, jak On uważa, że być powinno, gdyż Bóg znajdzie miejsce stosowne do swoich planów, tak jak je ma od początku stworzenia. Jak Bóg zachowa te wspaniałe wartości, o które drżymy, a przecież są tak obecne zagrożenie? Bóg zachowa to, co jest Nim, w Nim, i dla Niego, a przez to jest nieśmiertelne i niezniszczalne. Niech się nie trwoży serce wasze, bo to jest dzieło nie ludzi, nawet nie was. Może być niepokój bardzo oso­bisty, też zbyteczny, bo ci, którzy obmyli się w Nim samym, do Niego należą i On ich nie przeoczy.

Ileż prostej radości jest w zwyczajnym znalezieniu pieniąż­ka, drachmy, która zginęła ubogiej kobiecie. Ileż radości w owieczce, która zgubiła się pasterzowi, ile prostego odpo­czynku u Ojca, który doczekał się wreszcie syna, syna wracają­cego z ziemi ludzi marnotrawnych..., albo w prostym spotkaniu z faryzeuszami, którzy otworzyli przed Jezusem domy i byli wdzięczni, że nimi nie wzgardził..., bo lekarz przychodzi do chorych, którzy wiedzą, że jest im potrzebny, i przyjmują jego obecność z wdzięcznością...

A obmycie się w sadzawce, która nosiła nazwę „Posłany" jest zobowiązaniem, aby stać się posłańcem miłosierdzia Boże­go, które jest prawdą i zadaniem dla wszystkich, którzy sami je otrzymali, aby i oni zachowali się podobnie.

Prasa (grudzień 2000 r.) podała ciekawostkę religijną. Otóż, w jednym z kościołów katolickich w Niemczech umieszczono obraz Jezusa Miłosiernego takiego, jak Go widziała Siostra Fau­styna. Okazało się, że społeczność, - zresztą nieliczna, tamtej­szych katolików oburzyła się gwałtownie. Proboszcz wręcz zo­stał zmuszony do usunięcia obrazu. Był podobno zbyt reali­styczny, w swoim sercu otwartym w miłowaniu człowieka... A może rzeczywiście trzeba było najpierw wiele „obmyć” w życiu tych, którzy krytykowali realność? A może, aby wi­dzieć, trzeba mieć obmytą duszę, nie tylko oczy przetarte wodą?

Człowiek z dzisiejszej Ewangelii jest obrazem nas wszystkich. Ludzie ziemi, tego świata, widzimy część prawdy o życiu, o człowieku, o sobie. Reszta zostaje poza czasem. Reszta przyjdzie w chwili, gdy Pan Bóg sam dotknie naszych oczu, gdy zdejmie wymiar tej rzeczywistości.

Przeżycia człowieka dzisiejszej Ewangelii odsłaniają przeczucia wszystkich, wspólnych nam tęsknot do czegoś, do kogoś, do pełni, do prawdy, do wyjaśnienia ... W ustawicznym poczuciu, że dotykamy zasłony istnienia. Świadomość, że kształty, barwy i słowa osłaniają światy ważniejsze, że stanowią jakby pierwsze słowo, po którym następuje reszta, że niezniszczalne przeczucie człowieka, że zjawiska najbardziej fascynujące - życie, umieranie, miłość, szczęście - że tutaj otwierają się tylko jak początek drogi, która niknie w oddaleniu innego świata.

Temu przeczuciu przychodzi z pomocą Pan Bóg w swoim zapewnieniu: Tak, gdyby tak nie było, to bym wam powiedział ... (J 14, 2). Już teraz, w was żyje wieczność. W sakramentach wiary, szczególnie w chrzcie świętym, zostajemy obdarzeni tamtą pełnią, jak złotym ziarnem, które żyje trochę własnym życiem, jakby w tajemnicy przed nami samymi, w niepojętym uczestnictwie Boga. Staje się fundamentem pełnego widzenia, gdy Pan Bóg dopełni moc widzenia nowym „stań się” - i stanie się człowiek mądry dniem dzisiejszym i dniem jutra. Może właśnie ten fakt stanowi, że na twarzach ludzi, którzy już spojrzeli w wieczność jest tyle spokojnej mądrości, jakby już widzieli, już wiedzą, już posiadają Kogoś.

Właśnie ta prawda ułatwia rozumienie radości świętych. Ten, który był przedmiotem nadziei, przeczuciem, staje się bliski, odsłonięty. Właśnie wtedy ich drogi życia, nawet najdziwniejsze, znajdują wyjaśnienie. Wtedy już wiedzą: dlatego tędy prowadził ich Pan. Właśnie ta prawda pozwala zrozumieć dziwne niekiedy decyzje ludzi, którzy stają niemal w miejscu, jak rzucony pod bramę Damaszku Paweł; ktoś był blisko, ktoś olśnił i odtąd wszystko staje się inne. Nazwali wiele rzeczy marnością i odeszli w inne wartości. Nawet dla najbliższych takie wydarzenia są zaskoczeniem, choć zdają sobie sprawę, że padło światło wszechmocne, że ktoś odsłonił oczy.

Gdyby słuchacz dzisiejszej liturgii zechciał dopełnić rozważanie praktycznymi wnioskami:

- Jak cenne są wszystkie chwile w życiu, w których możemy przeżyć głębszy kontakt z Bogiem. Chwile, które sprawią, że w chwili przejrzenia wiecznego, spotkany będzie tym, który zawsze był blisko, ten sam, któremu się ufa i wierzy.

- Jak ważnymi w tym świetle stają się ludzkie modlitwy o łaskę wiary dla osób kochanych. Wręcz nadzieja cudu, że dobroć Boga odsłoni oczy na chwilę, na czas, który wystarczy, aby rozpoznać. Że będzie to już tutaj, zanim uderzy godzina wieczna.

- Jakże głęboką i ważną jest tajemnica życia, które Pan Bóg daje w sakramentach Kościoła, głównie w chrzcie Św., żeby już teraz życie było w Nim i z Nim.

Wielki Post to dobry czas, aby iść do sadzawek Bożego Miłosierdzia i wracać będąc już innymi ludźmi.

- Jakże mądra jest ta zwyczajność prostych ludzi w obcowaniu z Bogiem. Niemal opowiadali, niemal nieśli w ręce swoje życie, i składali bez drżenia, bez wahania, z najprostszą godnością, w ręce Opatrzności. ,

- Ileż prostej mądrości zamknęło się w zwyczajnym ludzkim spowiadaniu, gdy sami wracamy, opowiadamy się za dobrem, sami, marnotrawni, odważni miłością, stajemy przed Ojcem wszelkiego miłosierdzia.

- Jakże sensownym jest każdy wysiłek, który daje nadzieje radosnego otwarcia oczu, nadzieję ufnego spojrzenia w nieuniknionej chwili spotkania z Panem Bogiem.

Dopowiedzmy sobie jeszcze tyle: żyć tak, aby nauczyć swoje serce przebywania z Bogiem. Żyć tak, aby w tamtej chwili, nie wstydzić się własnego życia. Żyć tak, aby w chwili spojrzenia w Boga, nie odwrócić oczu w zawstydzeniu wiecznym.

Czytany 94 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.