Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 10 marzec 2017 08:56

2. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Ryzyko wiary

Oceń ten artykuł
(1 głos)

krzyzSpotkania ludzi mogą przybierać różną postać, mogą budować i uszczęśliwiać, lub zabijać i niszczyć. Ale tylko te, które przebiegają w klimacie szczerej miłości i prawdy, są godne człowieka. Jakość wewnętrzna każdego z nas decyduje o jakości naszych spotkań, naszego bycia rzeczywiście razem, nie tylko obok siebie.

Historia zbawienia jest historią spotkań Boga z ludźmi, dziejami poszukiwań Boga, spragnionego przyjaźni człowieka. W tych spotkaniach Bóg nie ociera się tylko o kraj szaty naszego człowieczeństwa, nie zadowala się marginesem naszego życia, ale przechodzi zawsze przez środek duszy, przez świątynię ludzkiego serca.

Czy jednak te spotkania z Bogiem zmieniają bieg naszego życia, czy zawsze przynoszą zbawienie, to zależy od człowieka, od jego postawy wiary. Wierzyć bowiem, to spotkać się z Bogiem i być do Jego całkowitej dyspozycji, bez stawiania Bogu warunków. Ale to zakłada pewne ryzyko ...

To ryzyko wiary podjął Abraham, nie uchylając się od pełnego dialogu z Bogiem żywym, umiał zaufać Mu całkowicie i iść konsekwentnie za Jego głosem. Autor natchniony ukazuje nam w Abrahamie typ człowieka wierzącego Bogu na serio, a w jego drodze życia, charakterystyczne cechy drogi każdego wierzącego, jej etapy, dynamikę i prawa rozwoju. Konkrety życia Abrahama, jego decyzje i czyny, są w jakiś sposób wciąż aktualne w życiu każdego wierzącego.

Abraham otrzymuje bardzo trudną obietnicę, że stanie się ojcem wielkiego ludu, tymczasem rzeczywistość zdaje się całkowicie przeczyć temu, ponieważ żona Abrahama – Sara jest niepłodna. Obietnica Boża stoi w sprzeczności z czysto ludzką logiką wnioskowania, wymaga ryzyka zawierzenia Bożemu słowu. Abraham uwierzył jednak Bogu i poszedł drogą ukazaną przez Jego słowo, w zamian otrzymał Jego błogosławieństwo i przyjaźń, stał się ojcem wielkiego narodu. Odpowiedź Abrahama na słowo Boże, w konkretnej sytuacji życiowej, była wyrazem wiary, nadziei i posłuszeństwa. Wezwany przez Boga poszedł za głosem powołania.

Apostoł Narodów całe życie chrześcijańskie widzi w wymiarze powołania Bożego. Bóg zawsze jako pierwszy wychodzi na spotkanie człowieka. Odczytując to wezwanie Boże w konkretnej sytuacji swojego życia tu i teraz, człowiek wiary daje Bogu odpowiedź miłości. Słowo Boże staje się dla niego słowem życia, „wychodzi z ciemności”, a „przechodzi do światła”. Tak jak dobry artysta-malarz stara się zawsze w malowanym obrazie uchwycić właściwą perspektywę, wyrazić głębię, tak chrześcijanin widzi i ocenia świat i ludzi, wydarzenia codzienności w perspektywie zbawienia, oczyma wiary, w świetle prawdy Bożej. W tym sensie przeżywa wciąż trud własnego nawrócenia tak, by jego życie jaśniało Ewangelią i było czytelne jako „syna światłości”.

Ale prawdziwa przemiana jest możliwa tylko wtedy, kiedy bezwarunkowe posłuszeństwo wobec Boga będzie konsekwencją naszej żywej wiary w obecność uwielbionego Chrystusa Pana pod znakami liturgicznymi Kościoła, zwłaszcza w słowie i pod postaciami eucharystycznymi.

Jeden z Ojców Kościoła mówi, że na górze Tabor Zbawiciel nie przemienił się, nie zmienił wyglądu. To nie On się odmienił. Gdy przebywał wśród apostołów, nadprzyrodzony blask jaśniał zawsze z Jego oblicza, ale oczy ich były zatrzymane, nie widzieli Go takim, jakim był. Pewnego dnia uczniowie udali się z Jezusem na górę, z dala od tłumów. Tam, na tym szczycie tak pełnym spokoju, powoli uciszyli swój umysł, oczyścili swe spojrzenia, zaczęli zwracać uwagę na Jezusa zajęci Nim samym, podatni na Jego wpływ. Wtedy otworzyły się im oczy i ujrzeli Go takim, jakim był zawsze wśród nich.

Żyjemy w czasach prymatu tego, co widoczne, przybieramy często postawę giętkiego kręgosłupa i barwy ochronne, żyjemy na skraju, w cieniu Boga i Kościoła, wydziedziczamy Boga z naszego życia osobistego i społecznego, nasze chrześcijaństwo jest często chrześcijaństwem pomniejszonym, czujemy cierpki smak pustej wolności. Wiara przestaje być głównym punktem odniesienia dla współczesnego człowieka w dziedzinie myśli i czynu.

A tymczasem odpowiadanie na głos Boży obojętnością lub pogardliwym milczeniem jest smutnym przywilejem ludzi małych, lękających się wszelkich spotkań i dialogów, w których mogłoby paść słowo prawdy.

Jak Abraham, posłuszny słowu Bożemu musiał zerwać ze światem pogańskim, w którym żyła jego rodzina oraz ponieść szereg osobistych strat, tak chrześcijanin wyznaje dziś wiarę w świecie odrzucającym często Boga i niejednokrotnie w związku z tym musi ponosić pewne ofiary.

Szczere nawrócenie, wewnętrzna przemiana w ciągu tych świętych dni wielkopostnej odnowy, niech stanowią drogę na naszą górę Tabor, górę naszego przemienienia. Amen.

Czytany 210 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.