Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 02 marzec 2017 18:24

1. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Eucharystia w mojej codzienności

Oceń ten artykuł
(1 głos)

eucharystiaDotknęliśmy dziś bardzo bolesnej struny naszej codzienności. Pismo Święte czytane przed chwilą, każe nam myśleć o dramatycznym napięciu, które jest nieodłącznym towarzyszem naszego życia. Jesteśmy stworzeni przez Boga-Najwyższe Dobro, a w naszym życiu jest tyle zła... Jesteśmy powołani do istnienia, aby rozwijać się ku Bogu, który jest pełnią życia, a podlegamy nieubłaganemu prawu śmierci... Wzrastamy i rozwijamy się je­dynie przez miłość, a tyle jest wśród nas obojętności i nienawiści... Pozna­nie prawdy, wzrastanie w mądrości są naszym wewnętrznym pragnieniem, a otaczamy się zasłoną fałszu, błądzimy w drodze do prawdy... Nasze życie jest pełne szlachetnych pragnień, których nie może zaspokoić żadne stwo­rzenie, a jednocześnie szarpią nami żądze, o których wstydzimy się mówić nawet w gronie najbliższych przyjaciół... W miarę poznania siebie, własnej drogi życiowej i dążeń, które sobie wytyczamy, stajemy się dla siebie sa­mych coraz większą zagadką, tajemnicą.

Jesteśmy szeroko otwarci na wartości prawdy, piękna, sprawiedliwości, a potrafimy je oddać za kawałek chleba. Jesteśmy wierzący, wyznajemy na­szą wiarę, a potrafimy traktować Boga jako kogoś, kto ma spełniać nasze zachcianki. Jedynym naszym Panem jest Bóg, a potrafimy kłaniać się wielu panom, aby osiągnąć doraźny sukces osobisty. Oto tylko niektóre z boleś­nie napiętych strun naszej codzienności...

Nie dano człowiekowi nigdy odpowiedzi na pytanie, dlaczego jest zdany na to dramatyczne napięcie między pragnieniem dobra, jakie w nim tkwi, a smutną rzeczywistością jego myśli, słów i czynów, które są zaprzecze­niem tego pragnienia. Księga Rodzaju, której fragment słyszeliśmy przed chwilą, przekazuje nam bardzo sugestywny obraz. Człowiek sięgnął po owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego. Chciał – tak jak Bóg – swą decyzją, wyborem, wolą stwarzać dobro, decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Biblijny obraz wprowadza nas w istotę tego dramatu, jakim jest grzech. „Będziecie jak Bóg znali dobro i zło” (Rdz 3,5) – mówi kusiciel. U korzeni zła, które nas nęka, leży nieposłuszeństwo wobec Stwórcy. Od­najdujemy w sobie jego ślad, gdy popełniamy zło, gdy decydujemy się na zły czyn, wmawiając w siebie, że jest on dobry, korzystny dla nas, „jest rozkoszą dla oczu, nadaje się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6) – jak mówi Księga... Oczy się nam otwierają na gorzki smak zła dopiero po czasie, gdy już wyciągniemy rękę po jego zatruty owoc. Grzech rodzi smutek, grzech zamyka człowieka, odbiera mu radość z dostrzegania dobra, które jako od­blask Boga Stwórcy otacza nas zewsząd. Dlatego dziś wołamy wszyscy:

Zmiłuj się Panie, bo jesteśmy grzeszni. Przywróć nam radość z Twojego zbawienia” (Ps 51).

Pan Jezus stawia czoło dramatowi grzechu, który nas wewnętrznie nisz­czy. Tylko On jest Zbawicielem człowieka. Bez Chrystusa nie jesteśmy w stanie zrozumieć siebie, bez Chrystusa nie możemy odnaleźć sensu naszego życia. Człowiekowi, który chce ograniczyć swe dążenia do materialnego dobrobytu, dostatniego życia mówi: „Nie samym chlebem żyje człowiek” (Mt 4,4). Temu, kto chce samego Boga podporządkować swoim egoistycz­nym pragnieniom, mówi: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Mt 4,7). Człowiekowi, który chce za wszelką cenę wspinać się po drabinie osobistych sukcesów, odpowiada: „Tylko Bogu będziesz się kła­niał, i tylko Jemu będziesz służył” (Mt 4,10). Nieposłuszeństwo grzechu można przezwyciężyć jedynie posłuszeństwem Temu, który jest najwyż­szym Dobrem. Dlatego Apostoł Paweł przypomniał nam dziś: Przez niepo­słuszeństwo... staliśmy się grzesznikami (Rz 5,19). To nieposłuszeństwo, które miało miejsce u zarania dziejów, nosimy w sobie. Teraz zaś: „Przez posłuszeństwo Jednego (naszego Zbawcy) wszyscy staną się sprawiedliwi” (Rz 5,19). Chrystusowe posłuszeństwo, posunięte aż do ofiary z życia, jest naszym wyzwoleniem z niewoli zła!

To wszystko wydaje się tak trudne, tak dalekie od naszej codzienności. Ale przecież tak nie jest. Uleganie pokusom zła jest naszą codziennością. Tęsknota za dobrem, prawdą, miłością jest też na co dzień obecna w nas. Dzieło zbawienia dokonane przez posłuszeństwo Chrystusa, Nowego Ada­ma ma też być w nas na co dzień. Czyż nie dlatego dzieło zbawienia uobec­nia się wśród nas przy zwykłym stole, podczas świętej wieczerzy? Dzieło sztuki staramy się umieścić w godnym otoczeniu, cenny obraz umieszczamy we wspaniałych ramach. To samo uczyniliśmy z pamiątką naszego zbawie­nia. Ubraliśmy ją w dostojne szaty świętej liturgii. Dlatego umknęła nam z naszej codzienności – jest święta, od wielkiego dzwonu. Trzeba na nowo odkryć tajemnicę Eucharystii. Jest ona uobecnieniem najważniejszego wydarzenia w dziejach ludzkości. Ale jest ona przeniesieniem jego treści w na­szą codzienność. Trzeba więc odkryć na nowo prostotę stołu – ołtarza. Trzeba odczytać znaczenie postaci chleba i wina – znaków Boskiej obec­ności w zwykłym szarym dniu człowieka.

Codziennie stajemy wobec pokus oddania wszystkich naszych sił, aby kamienie zamienić w chleb. Ciężką pracą przemieniamy oporną materię, kształtujemy tak, aby służyła człowiekowi. I pod postacią materii, pod postacią tego chleba Chrystus przychodzi do nas. Uczy nas, abyśmy nie stali się sługami tych rzeczy, które zdobyliśmy codziennym wysiłkiem. Uczy nas, że nie samym chlebem żyje człowiek. Umacnia nas, abyśmy szukali na co dzień królestwa Bożego i jego sprawiedliwości.

Codziennie stajemy wobec pokusy uczynienia z własnych problemów i cierpień najważniejszego wydarzenia na świecie. Chcemy nawet Boga podporządkować swoim planom i marzeniom. A Chrystus przychodzi do nas. Daje nam swe ciało za nas wydane, krew swoją za nas przelaną. I tak nas wyzwala z naszego egoizmu, uczy, jak innych dostrzegać.

Codziennie stajemy wobec pokusy oddania pokłonu złu, aby zyskać po­zornie korzystną dla nas sytuację. Wydaje się nam, że nawet zdrada nie jest zła, jeśli będzie nam przez nią wygodniej żyć. A Chrystus przychodzi do nas ze swą miłością wierną, aż do ostatniego tchnienia na krzyżu, wierny aż do śmierci...

Bez Chrystusa nie jesteśmy w stanie zrozumieć siebie. Dlatego jest w naszym życiu obecny jak powszedni chleb. Bez Chrystusa nie jesteśmy w sta­nie odnaleźć sensu naszego życia. Dlatego jest On w naszym życiu obecny. Swoje życie nam ofiarowuje. Bez Chrystusa nie mamy sił, aby po ludzku żyć. Dlatego On stał się codziennym pokarmem, abyśmy nie ustali w dro­dze. Amen.

 

Czytany 15 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.