Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
czwartek, 02 marzec 2017 17:59

1. Niedziela Wielkiego Postu (A) – Religia krzyża

Oceń ten artykuł
(1 głos)

krzyzChrześcijanie pierwszych wieków nazywali siebie „crucis religiosi”, tymi, którzy wyznają religię krzyża. W niepomniejszonym chrześcijaństwie zawsze Golgota stanowiła miejsce zborne uczniów i uczennic Chrystusa w każdym czasie, a szczególnie w okresie Wielkiego Postu, wiedząc, że na krzyżu dokonało się nasze zbawienie.

W Tajemnicy Paschalnej spotykamy się ze Zbawicielem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

Pismo Św., chociaż nie pomija nawet najmniejszej rzeczywistości, ale jest przede wszystkim listem Boga do ludzi o zbawieniu. „Zbawienie – przypomina nam to polska teologia – jest pojęciem kluczowym języka biblijnego” (Teologiczne rozumienie Zbawienia, Lublin 1979 s. 139).

Zbawienie jest obietnicą, projekcją przyszłości w Starym Testamencie, jest realizacją praewangelii i zapowiedzi proroków przez Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. On jest Zbawicielem. „Narodził się wam dzisiaj Zbawiciel” – mówi anioł pasterzom na polu betlejemskim (Łk 2, 11); „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” – powie Jan Chrzciciel o Panu Jezusie nad Jordanem (J 1, 29).

Zbawienie w istocie swej polega na włączeniu człowieka w życie samego Boga” (K. Wojtyła, U podstaw odnowy, Kraków 1972 s. 54). To określenie, podane przez Ojca św. Jana Pawła II, wprowadza nas w wymiary nowe egzystencji: przybranych synów i córek Bożych.

Boży plan zbawienia urzeczywistnił się przez Tajemnicę Paschalną. Golgota i pusty grób Chrystusa stanowią punkt konwergencji planów Trójcy Przenajświętszej: wyzwolenia nas z grzechów i z sytuacji, w które wprowadza grzech, przywrócenie nam bliskości z Bogiem, powołania, byśmy się stali nowym Izraelem, „trzecim rodzajem ludzkości”, jak mówili o sobie chrześcijanie pierwszych wieków.

Golgota i pusty grób Chrystusa wprowadzają nas w zrozumienie sensu życia wszystkich ludzi i świata nawet w takich przypadkach, gdy życie nasze wydaje się być nieudane czy przekreślone, gdy historia świata idzie jak gdyby od katastrofy do katastrofy, jakby jego droga rozwoju nie była linią spiralną wznoszącą się do głoszenia chwały Bożej.

Czas Golgoty był godziną ciemności, bo świat skazał w niej na śmierć swego Pana, ale była to również godzina Chrystusa Zbawiciela (J 7, 30; 13, 1). Tyle razy Pan Jezus o tej swojej godzinie tmówił, do niej zmierzał, w niej oddał „swoją Krew na okup za wielu” (1 P 1, 19), przez nią oczyszczeni, „wybieleni w Krwi Baranka” – jak mówi Objawienie św. Jana (22, 14) – osiągają wierni udział w życiu wiecznym. „Śmierć druga nie będzie miała nad nimi władzy” (Ap 20, 6). To jest najwspanialszy wymiar historii jednostki i społeczności ludzkiej.

Te prawdy w języku symbolu ujęto niezwykle głęboko w jednej z realizacji filmu Ben-Hur. Kiedy Chrystus skonał na Golgocie i nastąpiło trzęsienie ziemi, a potem ulewa – z Golgoty z deszczem spływało cienkie pasemko Chrystusowej Krwi, z miasta zaś, z Jeruzalem, przewalały się rynsztokiem męty jakby całej ziemi. I u stóp wzgórza Męki Chrystusa spotkały się w jednym nurcie Krew Zbawiciela i fale brudów; płyną razem, jeszcze kilka metrów, jeszcze kilka metrów – i już płynie źródlana, czysta woda. Taka jest sytuacja, rzeczywistość zbawienia od strony Boga. Ale tylko tych Krew Syna Bożego oczyszcza, którzy się włączają w jej święty nurt. „Krew Chrystusa – pisze św. Augustyn – jeśli chcesz, jest za ciebie przelana, jeśli nie chcesz, nie jest przelana za ciebie”.

Chrystus – stwierdzi II synod z Orange – dostatecznie za wszystkich zadośćuczynił, ale każdemu z nas trzeba szukać środków własnego zbawienia”.

Znaleźliśmy je w chrzcie świętym, który dał nam udział w śmierci Chrystusa i w Jego zmartwychwstaniu przez dar łaski uświęcającej; znajdujemy je również w innych sakramentach, w słowie Bożym, w zjednoczeniu i przestawaniu ze wspólnotą Kościoła.

Ponieważ małe sprawy przesłaniają nam często Sprawę Jezusa, dzięki której rozumiemy kim jest Bóg, kim jest człowiek i czym jest świat, jak też z której wszystko bierze swój sens, dlatego więc przedzieramy się przez pajęczynę codzienności do samego źródła odkupienia: pod krzyż Chrystusowy, bo on jest światłem i siłą naszego życia. Warto wówczas zapytać się na samym wstępie spotkania tam z Matką Bożą, świętym Janem, z grupą niewiast stojącą pod krzyżem:

Czemu na krzyż patrzysz tak nieczule, jakbyś nie wiedział, co znaczą te rany, jakbyś nie słyszał, co znaczą te bóle i ten zhańbiony i ukrzyżowany?”

Przecież krzyż to „Drzewo życia”, a Ukrzyżowany – naszym Zbawicielem. Tutaj zaczyna się nasz rachunek sumienia, czy i w jakiej mierze włączyliśmy się w Tajemnicę Jezusa. Bo niekiedy bywa tak: „Chrystus ocieka krwawym potem w Ogrójcu, jedenastu śpi, dwunasty zmawia się z wrogiem. Kiedy? 1900 lat temu? I wtedy, i dzisiaj tak samo, jak wtedy”. Te słowa Stanisława Miłaszewskiego, zamordowanego przez hitlerowców, niestety, są wciąż aktualizowane.

Trzeba nam wziąć udział prawdziwie chrześcijański w męce Chrystusa. To uczestnictwo w tajemnicy krzyża jest dla chrześcijan oczywiste, chociaż tak trudno zrozumiałe, lecz przez nie przecież prowadzi nas droga do Chrystusa i do braci. Szczególnie cierpienie niezawinione jest specjalnym znakiem spotkania ze Zbawicielem, udziałem w zbawieniu świata; tworzy ono fundament budowania Kościoła.

Św. Jan Paweł II będąc w Ankonie, przechodząc przez szpital, spytał kalekę bez rąk i bez nóg: „Jak ci na imię?” – „Piotr". Papież odrzekł: „Ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję Kościół mój” (Mt 16, 18). Wszyscy ukrzyżowani w cierpieniach duchowych i fizycznych – zjednoczeni z Chrystusem – są opoką, na której wspiera się cała owocna działalność naszej kościelnej wspólnoty: zbawienie ludzi.

Tego, najdrożsi, trzeba nam się nauczyć. Gdzie i jak? Mękę Chrystusową nazywano w chrześcijaństwie „szkołą wybranych”. Dobrze to ujął jeden z pisarzy zachodnioeuropejskich, Lang-beyn: „Moją szkołą podstawową były Ateny, moim gimnazjum – Wenecja, lecz moim uniwersytetem była Jerozolima ze swoją Golgotą” (Koch, Homiletisches Handbuch, I–II s. 438). Wiedziano, że u stóp krzyża rozpłomienia się w nas ten boski ogień, który Pan Jezus przyszedł rzucić na ziemię, co wypowiedział w modlitwie Karol Hubert Rostworowski: „Panie mój, choć zapalasz i gasisz gwiazd krocie, serce ludzkie zapalisz tylko na Golgocie”.

Wewnętrzne przeżycie Sprawy Jezusa, jeśli jest prawdziwe, winno się przejawić również w zewnętrznym wyrazie religijności, który je wzmacnia i nawet rozpłomienia. Znajduje to swoje odbicie w częstym żegnaniu się znakiem krzyża, w noszeniu krzyżyka na piersiach, co wskazuje na naszą miłość do Ukrzyżowanego i zarazem ma być oznaką nowego stylu życia, przekazanego nam przez Jezusa Chrystusa.

Takim wyrazem przeżywania Sprawy Jezusa, szczególnie w Wielkim Poście, może być również nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Droga Krzyżowa rozsnuła się po całym świecie, gdy dla wielu chrześcijan przez tyle wieków – a także i teraz – pragnienie pielgrzymki, pójścia tymi samymi uliczkami, którymi Chrystus szedł na Golgotę, było niewykonalne. Jest to jedno z najpiękniejszych nabożeństw; łączymy w nim bowiem stacje Chrystusowe z sytuacjami codziennej naszej drogi krzyżowej, by je przeżyć według modelu podanego nam przez Zbawiciela.

Nie zapominajmy o przeżywaniu męki Chrystusowej również w Gorzkich Żalach. Gorzkie Żale, wyrosłe z misteriów świętego średniowiecza, śpiewamy w każdą niedzielę Wielkiego Postu, rozważając Mękę Pana. Zachwyciły one sobą wszystkich Polaków, a potem także Litwinów i stanowiły przez trzy już prawie wieki jeden z najwspanialszych wyrazów naszej pobożności, która rzutuje światłem na wszystkie nasze wielkie i małe sprawy, układając je jakby w żywą piątą Ewangelię, wzorowaną na stylu Ewangelii pisanych. Wtedy wszystko staje się łaską. Wszystko przypomina nam drogę i cel drogi. Epitafium Mikołaja Kopernika, gdzie wypisano słowa Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, późniejszego papieża Piusa II, ujmuje to w modlitwę: „Nie proszę Cię o łaskę równą łasce Pawła, ani o przebaczenie, jakie Piotr otrzymał, lecz błagam Cię gorąco o tę łaskę, której udzieliłeś łotrowi na krzyżu”. „Dziś ze mną będziesz w raju” (Łk 23, 43).

Krzyż prowadzi nas do raju utraconego, jeśli jesteśmy jak św. Paweł, z Chrystusem do niego przybici, aby żyć z Chrystusem zmartwychwstałym, mając od Niego, naszego Zbawiciela, zadatek zbawienia w czasie, by mieć potem pełnię zbawienia w wieczności. Wyznając za św. Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28), zapewniając z Piotrem: „Panie, Ty wiesz, że Cię miłuję” (J 21, 15), czynimy swoim Objawienie we wszystkich wymiarach życia i to zarówno jednostkowego jak i społecznego, zamieniając je prawdą Bożą oraz prawem Bożym w najpiękniejszą przygodę spotkań z Bogiem na ziemi i życia z Nim w niebie.

Za kilka dni – jak wszyscy wiemy – Dnień Kobiet. Jezus Chrystus w siedmiu krótkich zdaniach, wypowiedzianych z krzyża, wspomniał słowo: niewiasta i wymienił najbardziej urocze na ziemi nazwanie: MATKA. Niech Ona nam towarzyszy na drodze ku Zmartwychwstaniu przez ten cały Wielki Post. Amen.

Czytany 29 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.