Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
piątek, 09 grudzień 2016 05:25

3. Niedziela Adwentu (A) – Nadchodzi Boże Narodzenie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

3-adwentuNadchodzi Boże Narodzenie. Wszyscy już mamy plany świąteczne. W jakiś sposób przygotowujemy się do przeżycia jeszcze raz w życiu Bożego Narodzenia.

Dla każdego z nas ten termin „Boże Narodzenie” coś znaczy. Chyba zależy to od tego, jak głęboka jest nasza wiara. Wiemy przecież, że historyczne Boże Narodzenie było dwa tysiące lat temu. Wiemy też, że Boże Narodzenie będzie przy Sądzie Ostatecznym. Dla nas. I wiemy, że między tym a tamtym jest możliwość powtórzenia tego, co się na chrzcie w nas dokonało i co się dokonuje dzisiaj: przyjęcie Boga samego do swego serca. To też jest Boże Narodzenie. I w zależności od tego, jak to widzimy, jaka jest nasza wiara — taka jest nasza odpowiedź.

Wspaniałe teksty dzisiejsze przypomniały nam: „Oto Pan przychodzi” (Iz 35, 4). Izajasz mówi: „Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie… (Niech) przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą” (Iz 35, 1. 5).

Tak jest w życiu: mamy okresy bezwodnego stepu, oczy nasze są ślepe, a uszy zatkane — i historia o Bożym Narodzeniu jest dla nas mitem. Wiara, tylko wiara może pozwolić na sformułowanie odpowiedzi. Sformułowanie odpowiedzi pełnej i dojrzałej.

Tak wypadło, że ubiegłej niedzieli patrzyliśmy wspólnie na postać Matki Jezusowej. Proszę zmierzyć Jej wiarę i Jej przeżycie Bożego Naradzenia. „Oto Pan przyjdzie” — Słowo w Niej staje się Ciałem. Wiemy, jak daleko każdemu człowiekowi (Ona tez była człowiekiem) do takiej wiary i do takiego przeżywania spotkania z Bogiem! Wiemy — i poprzez długie, cierpliwe lata, wychowywani najpierw przez rodziców, potem przez katechetów i wspólnotę Kościoła, duszpasterzy, biskupów i cały naród katolicki — wreszcie sami siebie wychowujemy, kiedy już mamy własne przemyślenia i podejmujemy sami decyzje. Kształtujmy powoli tę odpowiedź może nie na Jej miarę (bo to się chyba nie da), ale przybliżając się do tej miary, kiedy człowiek w pełni dojrzały — nie sobą, ale Bogiem przyjmowanym ciągle w Komunii — może powiedzieć tak, jak kiedyś Paweł powiedział: „Już nie ja żyję, ale żyje we umie Chrystus” (Ga 2, 20).

Św. Jakub mówi nam dzisiaj: „Trwajcie bracia cierpliwie aż do przyjścia Pana” (Jk 5, 7) Do przyjścia ostatecznego, pełnego, kiedy w was się objawi Syn Boży. A za przykład wytrwania i cierpliwości bierzcie już nie tylko Matkę Bożą, (choć Ona wciąż jest waszym wzorem), ale weźcie — bracia — proroków. I za chwilę w ewangelii staje przed nami prorok żyjący na przecięciu Starego i Nowego Przymierza — Jan Chrzciciel Wspaniała postać, którą w każdym Adwencie wspominamy i patrzymy na model jego wiary. „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego…? Wyszliście proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka” (Mt 11, 7—9). A był Jan Chrzciciel też człowiekiem. Znamy dobrze jego historię, nie potrzebuję jej tu powtarzać, wiecie, co było przed jego spotkaniem z Chrystusem. Przeczytajcie sobie, jak Jan spotyka Go nad Jordanem i mówi: To Ty idziesz do mnie? Ja powinienem Tobie służyć. Ja, który jestem niegodny rozwiązać rzemyka u Twego sandał u. A Ty idziesz do mnie!… „Wiemy, co było potem: wciąż mówił, że ma się umniejszać, a On ma wzrastać — aby miara jego wiary i jego miłości była podobna do tej, która była u Matki Jezusowej. I wiemy, jaka śmiercią zginął, pieczętując wszystkie słowa, które wypowiadał w imieniu Jezusa Chrystusa.

Takie postacie, jak Jan Chrzciciel, są jak ognie zapalone w ciemnościach świata dla innych, żeby nie zbłądzili i wiedzieli, po co Bóg dał człowiekowi tych pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat życia.

Zapraszam na roraty, abyśmy wszyscy tutaj razem rozważyli sobie jeszcze raz obecność Chrystusa i abyśmy Go zanieśli do naszych domów — żeby tegoroczne Święta były lepsze. Żeby były trochę bardziej w duchu Jana Chrzciciela i Maiki Jezusowej. Bo od tego modelu nic nie zwalnia i nic nie usprawiedliwia — żadna ewolucja ani rewolucja świata, żadna technizacja ani cywilizacja, ani kultura. To jest właśnie cząstka uczestnictwa w męce i zmartwychwstaniu Chrystusa, którą tutaj razem — wspólnie przygotowując się do Świąt — uobecniamy, w której z Jego woli uczestniczymy, przyjmując Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa. AMEN.

Czytany 980 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.