Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
wtorek, 29 listopad 2016 10:12

2. Niedziela Adwentu (A) – Nie przestał nigdy przemawiać

Oceń ten artykuł
(1 głos)

jan-chrzcicielKościół św. Sylwestra w Rzymie (położony przy Placu o tej samej nazwie) słynie między innymi z relikwii Głowy św. Jana Chrzciciela. Złośliwi twierdzą, iż jest to jedna z dwóch auten­tycznych głów tego Świętego, podczas gdy liczba falsyfikatów jest do końca nie znana. W ten sposób ludzie, w sposób mniej czy bardziej świadomy, pozbawili relikwię jej historycznej wartości. Głowa św. Jana Chrzciciela, nie po raz pierwszy, straciła swoją wymowę. Pozostał znów tylko głos.

Centralną postacią 2 Niedzieli Adwentu jest bez wątpienia św. Jan Chrzciciel. Tydzień temu słyszeliśmy samego Chrystusa, dziś słyszymy Jego Poprzednika. Porządek hierarchiczny po­mieszał się z chronologicznym. „Jan jest głosem, ale «na początku było Słowo», czyli Pan. Jan był głosem tylko do czasu, Chrystus jest Słowem odwiecznym” (Św. Augustyn, Kazanie 293,3). Skoro św. Jan Chrzciciel jest Głosem, przemawia do nas całą swoją oso­bą. Przemawia poprzez to, kim jest, co posiada, poprzez to wszyst­ko, co czyni. Skoro jest Poprzednikiem Zbawiciela, zapowiada i odsłania przede wszystkim prawdy związane z tajemnicą zbawienia. Wsłuchajmy się więc dzisiaj w słowa Głosu, aby jeszcze wyraźniej zabrzmiał głos Słowa w naszym życiu.

Na pierwszym miejscu Prorok znad Jordanu mówi nam o powszechności zbawienia: „Powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3,9b). Nawiązując do obietnicy, jaką Bóg u początku historii zbawienia złożył Abraha­mowi, Jan Chrzciciel napomina, że zbawienie nie jest zarezerwo­wane dla jakiegoś narodu, warstwy społecznej czy stanu kościelnego. Bóg nie tylko może, ale i rzeczywiście zbawia także tych, których nasze faryzejskie oczy już za życia widziałyby najchętniej w płomieniach piekła. Tę samą myśl podejmuje i rozwija św. Paweł w Liście do Rzymian ukazując Chrystusa, który „stał się sługą obrzezanych, dla okazania wierności Boga i potwierdzenia przez to obietnic danych ojcom oraz po to, żeby poganie za okazane sobie miłosierdzie uwielbiali Boga” (Rz 15,8-9).

Zbawienie, chociaż jest darem dostępnym dla każdego, nie dokonuje się jednak automatycznie. Wymaga wewnętrznego otwarcia się na nie i ciągłej współpracy. „Nawróćcie się [...] i wy­dajcie godny owoc nawrócenia” (Mt 3,2.8). O jaki owoc chodzi? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w pierwszym czytaniu z Księgi Izajasza. Prorok kreśli tu wspaniały obraz ery mesjańskiej, czyli czasu realizującego się zbawienia. Czasu, w którym najpierw łono matki, a potem dom rodzinny staną się bezpiecznym schro­nieniem dla każdego dziecka. Czasu, kiedy człowiek przestanie być człowiekowi wilkiem. Czasu, w którym ludzie przestaną żyć, aby jeść; być, aby mieć; zabijać, aby jeść i mieć więcej. Kiedy to nastąpi? Kiedy każdy z nas osobiście nawróci się, czyli otworzy się na ofiarowane mu zbawienie i zacznie je realizować w swoim ży­ciu.

Jakie środki zbawienia zapowiada i proponuje św. Jan Chrzciciel? Są to przede wszystkim środki bardzo proste. Słowo, które głosi; woda, którą chrzci; wyznawanie grzechów, których słucha; postawa życia, które prowadzi; obrona prawdy, za którą oddaje głowę. Św. Jan, chociaż był „więcej niż prorokiem” (Mt 11,9b), nie dokonał żadnego cudu, nie napisał żadnej księgi, nie pokonał nikogo ani mieczem, ani piórem. A jednak jego "ubogie" środki przynosiły skutek: „ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem” (Mt 3,5). Również i Kościół, któremu Chrystus zlecił zbawczą posługę wobec wszystkich ludzi wszystkich czasów, nie dysponuje spektakularnym arsenałem nowoczesnych narzędzi i metod podboju ludzkich serc. Wychodzi do nas, także i w tym świętym czasie Adwentu, ze słowem Bożym, z sakramentami, z wzorowym życiem wielu swoich wiernych, z nieugiętą postawą obrony prawdy, nawet za cenę niepopularności, wyszydzenia i odejścia tych, których sumienie stało się „głosem wołającym na pustyni” (por. Mt 3,3) serca.

Czy to wystarczy współczesnemu człowiekowi? Na pewno nie, ale jest jeszcze Ktoś, kto już w łonie matki napełnił swoją mocą Proroka znad Jordanu i również od samego początku żyje i działa w Kościele. Tym Kimś jest oczywiście Duch Święty. Zapowiada Go prorok Izajasz jako źródło szczególnych darów w życiu mającego przyjść Mesjasza. Św. Jan Chrzciciel ogłasza natomiast, że „Ten, który idzie za mną [...] chrzcić was będzie Duchem Świętym i og­niem” (Mt 3,11). W ten sposób Prorok znad Jordanu staje się nie tylko głosem zapowiadającym i wskazującym Zbawiciela, ale również zwiastunem dobrej nowiny o Duchu Świętym jako „pier­wszym darze dla wierzących” (por. IV Modlitwa Eucharystyczna).

Niech ten Dar, który sprawił, że św. Jan Chrzciciel, stra­ciwszy głowę, nie przestał i nie przestanie nigdy przemawiać, napełni nas, zwłaszcza w tym zbawczym czasie Adwentu, darem cierpliwości i pociechy, byśmy nie tracąc głowy wobec przeciw­ności życia, „wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnie jednymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Rz 15,5-6).

Czytany 602 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.