Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 26 listopad 2016 15:05

1. Niedziela Adwentu (A) – Adwent jako przebudzenie

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

1.adwentuDlatego i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie w takiej godzinie, w jakiej się Go nie spodziewacie...”

Ukochani bracia i siostry!

Znowu bliżej do Świąt, które trzeba duchowo przygotować. Znowu bliżej do progu wieczności. A te cztery tygodnie będą dla wierzących okazją wyznania więzi z Tym, Który ma przyjść. Dlatego rozważmy to bogactwo treści, jakie niesie nam w darze liturgia tej niedzieli.

Modlitwa niedzielnej Mszy Św., rozpoczynającej czas Adwentu zawiera te słowa: „Boże, spraw, abyśmy przez dobre uczynki przygotowali się na spotkanie przychodzącego Chrystusa, a w dniu sądu, zaliczeni do Jego wybranych, mogli posiąść królestwo niebieskie” (z Kolekty dnia).

Ta modlitwa mówi nam o przyjściu Jezusa. Słowo "przyjście", łacińskie aduentus, dało nazwę temu okresowi, który - chociaż jest na końcu roku kalendarzowego - rozpoczyna rok kościelny. W tym przyjściu głosi też znana pieśń adwentowa; jej tytuł Maranatha jest utworzony z dwóch słów aramejskich – „Przyjdź Panie”. Kolor szat liturgicznych, fiolet, wskazuje zaś na charakter pokutny tego okresu, zatrzymanie się, wyciszenie, ascezę.

W ten sposób Adwent kojarzy się z innym okresem w roku kościelnym, z Wielki Postem. Nie tylko kolor ornatu, ale brak śpiewu Chwała na wysokości Bogu”, zakaz urządzania zabaw hucznych, dodatkowe nabożeństwa, rekolekcje, spowiedź, wszystko to upodabnia do siebie te dwa okresy: Adwent i Wielki Post. Tak dzieje się w wymiarze kościelnym; nie inaczej jest na płaszczyźnie świeckiej. Dzieci czekają na ferie, powody do radości mają sprze­dawcy, zaś powody do zmartwień ci wszyscy, którzy muszą się liczyć z każdym groszem.

Takie podejście do Adwentu, podobnie jak i do Wielkiego Postu, pomieszanie świętego z powszednim, tego, co się podoba, z tym, co nam mniej odpowiada; wszystko to może uśpić naszą wrażliwość, tak, że potrzebne staje się wezwanie z listu św. Paw­ia: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu” (Rz 13,11). Dlatego też sens Adwentu może być zrozumiały tylko wtedy, kiedy przyjmiemy te słowa.

Jakie jest zwyczajne, dosłowne znaczenie słów o powstaniu ze snu? Jeśli nie widzi się światła nadchodzącego dnia, jeśli nie sły­szy się dzwonienia budzika, jeśli łóżko jest wygodne... noc trwa dalej. Jeśli nie widzi się Adwentu jako czasu przebudzenia, jeśli nie chce się otworzyć ani oczu, ani uszu, jeśli takie życie jest wy­godne... to noc trwa dalej. Ten, kto śpi, właściwie nie wie o tym. Dlatego na pytanie: "Czy śpisz?" - trudno oczekiwać odpowiedzi twierdzącej. Odpowiedzią twierdzącą może być brak odpowiedzi.

Sens słów św. Pawła z Listu do Rzymian staje się teraz ja­śniejszy. Faktycznie, dalej Apostoł pisze, o jaki sen mu chodzi: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pija­tykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. [...] nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,13-14). Przyrównanie tych grzechów do ciemności nocy, do snu, jest celowe. Potrzeba obudzenia się, otwarcia oczu, aby nie spać dłu­żej. Potrzeba odwrócenia się od grzechów, a tych wymienionych i innych, aby przekonać się o tym, że życie bez nich jest możliwe, co więcej, takie życie staje się wartościowszym, pełniejszym.

Jak otworzyć oczy, aby zobaczyć takie życie; jak powstać ze snu, aby je rozpocząć? Te pytania znajdujemy na początku Ad­wentu, aby ten czas był dla nas sygnałem godziny powstania; aby podniósł nas z tego, co chwilowo przyjemne, co jest złudnym marzeniem, do tego, co jest prawdziwym szczęściem, co trwa wiecznie. Chrześcijanie czasów apostolskich potrzebowali takiego wezwania. A my nie jesteśmy od nich doskonalsi. Przyznajemy to sami, kiedy widzimy ich grzechy uobecniające się w naszych cza­sach. Niestety, widzimy je najłatwiej i najszybciej u naszych bliź­nich. Kiedy dostrzegamy, że inni śpią.

Niech ten czas Adwentu obudzi także nas, wyrwie z nocy na­szych kłótni, poddania się mrocznym pragnieniom ciała, zazdrości wzajemnej, zbytniego troszczenia się o to, co daje tylko chwilowe szczęście. Niech do powstania ze snu przynagla nas świadomość, że na każdego z nas przyjdzie inna noc, z której tylko Pan może obudzić. Niech do wykorzystania tego Adwentu, niezmarnowania go, zachęca nas przekonanie, że dla niektórych z nas jest on ostat­nią szansą na powstanie przed przyjściem Pana.

Próbujmy dobrze zrozumieć czas Adwentu, dobrze go prze­żyjmy, powstańmy do lepszego życia, aby to życie, które jest naj­lepsze, stało się naszym udziałem.

Niech niedziela będzie świętym dniem liturgii, dobroci wzajem­nej. Bardziej adwentowa.

Może modlitwa prywatna nabierze treści i nastroju. Może w naszych rodzinach zaproponujemy uważniejsze korzystanie z telewizji .

Może nastrój słów, delikatność, pokój, wybaczanie, życzli­wość staną się adwentowym darem dla rodziny. Może biedy świata, klęski, wojny, staną się częstszą treścią modlitwy...

Boże, przyjdź, bo dziwny jest ten wspaniały i tragiczny, nasz mały i wielki świat. Dlatego błagamy: przyjdź.

Zapisz

Zapisz

Czytany 1457 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Elżbieta korczynska niedziela, 27 listopad 2016 12:24 napisane przez Elżbieta korczynska

    Marana tha.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.