Facebook
...............................................PRZEZ CHRYSTUSA, Z CHRYSTUSEM I W CHRYSTUSIE, PRZEZ WIARĘ I CHRZEST DO ŚWIADECTWA ......................................
........................"Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny." - "Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On." - ŚW. BRAT ALBERT
.........................................................1917 - 2017
sobota, 26 listopad 2016 13:20

1. Niedziela Adwentu (A) - Rozumiejcie chwilę obecną

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

LITURGIA SŁOWA

1.niedziela.adwentu.AUkochani Bracia i Siostry! Adwent - to czas przygotowania na przyjście Jezusa Chrystusa. Czas bogaty w różnorakie przeżycia. Dla ludzi ducha to radosne oczekiwanie - codzienne wychodzenie na spotkanie Pana. Wychodzenie przed świtem, z lampą lub świecą rozjaśniającą ciemności adwentowej nocy - na Maryjne roraty. Adwent przypomina nam także przymierze zawarte między Bogiem a ludzkością. I to przymierze nie na drodze umowy, nie w formie traktatów, aktów, nie przez słowa, symbole, ale przez takie fakty, których nie da się odwołać, którym nie da się zaprzeczyć.

Traktat można anulować, przymierze można zerwać, papier można podrzeć, symbolowi można nadać treść, ale tego faktu, że Bóg należy do ludzi, a ludzie do Boga, nikt nie potrafi zmienić. Żyjemy więc w ciągłym przychodzeniu Boga, w ciągłym adwencie.

Nieraz można usłyszeć zdanie: że religia i religijność zjawiła się na świecie wówczas, gdy człowiek w swojej świadomości odnalazł Boga. Tymczasem pobieżny rzut oka na religię objawioną przedchrześcijańską i chrześcijańską mówi coś innego. Mianowicie religia jako taka powstaje nie wtedy, gdy człowiek zaczyna tęsknić za Bogiem, ale właśnie na odwrót. Zjawia się wtedy, gdy żywy i rzeczywisty Bóg zachodzi drogę człowiekowi nieraz bardzo niepożądany i wcale nie wytęskniony. Od pierwszej karty objawienia wraca ciągle ten Bóg przychodzący: idea Boga bliskiego, który nawiedza człowieka. Szuka człowieka.

Chrześcijaństwo też nie narodziło się z jakiejś zbiorowej tęsknoty i oczekiwania na Boga-Chrystusa. To co dziś wyśpiewujemy: "Spuście nam na ziemskie niwy" - to bądźmy szczerzy - nie jest tęsknotą za Bogiem. To jest tylko wyrażenie potrzeby Boga. I może właśnie dlatego tak potrzeba przyjścia Boga na świat jest tak wielka, że my już nawet za Nim nie tęsknimy. My tęsknimy czasem za Bogiem Wspomożycielem, kiedy nas nęka choroba, kiedy życiu najdroższych zagraża śmierć, kiedy chcemy dostać posadę, wyjść dobrze za mąż - tak, to wtedy tęsknimy - ale to tylko za darem.

A religia objawiona, ta autentyczna, nie jest wcale owocem tęsknot i pragnień, tylko jest następstwem faktów, że Bóg nie proszony i czasem nawet nie pożądany, przychodzi do człowieka i nieraz komplikuje mu życie.

A Kościół? Wcale nie zrodził się z tęsknoty. Nie stworzył go Piotr... Kościół zjawił się na świecie wtedy, kiedy po ciężkiej pracy przyszedł do Piotra Chrystus i powiedział: "Pójdź za mną". A potem: "Tobie dam klucze Królestwa niebieskiego". Piotr poszedł za Chrystusem, bo to wołanie było silniejsze niż wszystko to co go otaczało.

Tak przedstawia się również religijność całego świata chrześcijańskiego przez cały ciąg jego historii. Bóg ciągle wraca, przychodzi przez swoje człowieczeństwo i wiąże się z człowiekiem.

Św. Paweł woła dziś: "rozumiejcie chwilę obecną". A więc postępujcie rozważnie, zrozumcie, że każdy człowiek, że nasz świat potrzebuje Chrystusa, potrzebuje Jego przychodzenia, że nie wolno mu odrywać znaku od świętej rzeczywistości, którą ten znak wskazuje. Tam gdzie się w Kościele odprawia Msza Św., tam gdzie ludzie przystępują do Sakramentów Św.: od chrztu poprzez bierzmowanie aż do kapłaństwa... tam przychodzi Bóg i daje człowiekowi łaskę zbawienia. Tam, gdzie człowiek staje przed Bogiem i mówi: "Ojcze" - przeżywa swój osobisty adwent.

Na czym dzisiaj polega "niezrozumienie" chwili obecnej i brak mądrości Bożej?

Polega on przede wszystkim na takim sposobie myślenia i życia dzisiejszego świata, jakby Bóg był daleko, jakby Bóg był nieobecny, jakby Bóg nie miał nam nic do powiedzenia, jakbyśmy przed Bogiem nie musieli zdać sprawy z tego cośmy zrobili: dobra czy zła, światłości czy ciemności. Jest potrzebna świadomość między życiem z Bogiem, czy życiem bez Boga. Między tymi wartościami dobra i zła stoi człowiek i tylko człowiek, żadne inne stworzenie nie będzie poddane osądowi. I człowiek jest skazany na dokonanie wyboru na czym ma się oprzeć, na jakiej wartości. I ta Boża mądrość polega na uznaniu obecności Boga. I stąd to wezwanie dzisiejszej liturgii słowa: "wstąpimy do świątyni Boga i na Górę Pana". Z góry widać więcej i dalej.

W Adwencie pali się obok ołtarza wysoka świeca jako przypomnienie i jako wezwanie: czuwajcie! Przez cztery tygodnie: czuwajcie! Bo możemy się z Bogiem rozminąć. Możemy Jego przyjścia nie zauważyć. Mówi św. Augustyn: "Lękam się tego, że Chrystus będzie przechodził obok mnie, a ja Go nie zaproszę i On już nigdy do mnie nie wróci". Dlatego trzeba czuwać.

Czuwam - mówi Ojciec św. do młodzieży na Jasnej Górze - to znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia, że tego sumienia nie zagłuszam i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. To bardzo ważne aby zło nazwać złem, a nie dobrem, - nazwać zło po imieniu".

Szczególnie dziwnie rozpoczyna nam się adwentowe czekanie. Dużo różnych niepokojów. Wiele niespełnionych nadziei. Zmęczenie, apatia, ludzie podzieleni, czasem aż do nienawiści. Już nam zabrakło cierpliwości, by słuchać ludzi. Do pasji doprowadziły nas różne skrajne i kontrowersyjne opinie. Już tak bardzo zapragnęliśmy spokoju i wyciszenia. Zmęczeni, zwracajmy się do naszego Pana, z resztkami nadziei na dobro.

Potrzebujemy dzisiaj szczególnie tego Boga, którego zapowiada prorok Izajasz: dającego Prawo, uczącego dróg swoich. Tu jest adwent człowieka.

Bo jeszcze i człowiek powinien do Chrystusa przychodzić. Powinien do Niego wielokrotnie wracać tymi ewangelicznymi adwentami, które przekazała nam historia Chrystusowego życia, zapisana w Ewangeliach. Bogaty jest język kazań ewangelicznych (dyskutowano o tym w Pałacu Staszica i na UW). Wraca człowiek adwentem niewiasty chorej, która przeciska się przez tłum ludzki i mówi sama do siebie: "Bylebym się tylko dotknęła, bylebym mogła dojść blisko i dotknąć, a będę zdrowa..." Czasem jest to adwent setnika, który zostawił w domu konające dziecko i poszedł szukać Chrystusa. Może to być również bardzo trudny adwent jakim szła do Chrystusa wielka grzesznica pomiędzy stołami ucztujących, przytłoczona wstydem. To co ją pociągało, było mocniejsze niż wszystkie względy świata tego i taką trudną drogą doszła do stóp Jezusa, znalazła to, czego szukała.

Różne są adwenty ludzkie. Może gdzieś w tym szerokim wachlarzu możliwości znajdzie się mój osobisty adwent, kiedy przytłoczony winami, i utrapiony słabościami pójdę szukać Chrystusa. Wymaga to nowej ewangelizacji - "aby być w tym świecie solą ziemi i światłością świata". W ten sposób można przenikać dziedziny naszego życia, zaangażować się do przepajania i przenikania zasad ewangelii wszystkich dziedzin kultury i życia. Życie polskich adwentów było zorganizowane wokół wydarzeń religijnych. Dzisiejszy chrześcijanin - Polak, winien działać w tym samym duchu. Trzeba zachować dla Boga miasta, wojsko (jak to czynią dzisiaj obecni oficerowie podchorążówki), fabryki, wsie - tak jak zachowane są dla Boga domy, rodziny i własne serca. Bo jest to czekanie na Boga. Pan przyszedł, przychodzi, przyjdzie. Czy do ciebie także?...

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czytany 1075 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.